Vertical - fragment #1
2006/04/19, Wednesday
Noc. Gwiazdy w górze, gwiazdy w dole. Cisza, nie licząc poświstywania wiatru i cichych trzasków naciągów sieci. Pająk po sufitem też rozpinał własną sieć, a ja nie zamierzałem mu przeszkadzać. Staruszek obok zaczął cicho pochrapywać. Większa część pokładów i ścian była wykonana z drobnych krat, bądź perforowanych blach. Przez małe otwory w ścianie oddzielającej nasze mieszkania wyraźnie widziałem jego siwe włosy. Przypomniał mi się stary Harsid; miał takie same włosy. Wraz z nim odeszła część starej mądrości. Nie zdążył jej nikomu przekazać. Może nie miał komu.
I wystarczyło, już nie mogłem zasnąć. Leżałem i patrzyłem na słabo jarzące się lampy, wmontowane w elementy nośne. Małe okrągłe lampy same zapalały się o zmierzchu, a gasły rano. Rozpraszały mrok, ale pozwalały też spać. Wyszedłem z korytarzyka, w którym miałem swój kąt i potem, po schodach, na główny pokład. Pusty, bez ludzi, wydawał się być ogromny.
Mężczyzna pełniący nocną straż na pokładzie sterowania pomachał do mnie z góry. Pozdrowiłem go dłonią i podszedłem do barierki. Mechanizm napędu mozolnie wciągał nas po linie bez końca. Obserwowałem jego wysiłek przez kilka minut. (more…)

