wydanie zeszytowe maj 2007
(fragment)
Wyszli przed budynek, na wprost zdającej się pochłaniać światło karocy.
– Ten pojazd mnie przeraża – stwierdził Net. – Boję się, że nas przeżuje, połknie i przetrawi.
– Albo to, albo włazimy na samą górę – stwierdził Felix.
– … gdzie będzie nie podłączony guzik. – Net podszedł i nacisnął klamkę drzwi karocy. – Dziewczyńskie sny nie mają zbyt dobrej instalacji elektrycznej.
Ledwo usiedli, karoca ruszyła ostro. Wjechali miedzy niższe budynki. Minęli kawiarnię o wdzięcznej nazwie „Randkowianka”, restaurację „Pogadanka”, dyskotekę „Przytulanka” i parę budynków, których nazw nie zdołali przeczytać z powodu rosnącej prędkości. Dalej był las.
– I jak? – Białozłota ryba wypluła się sama na fotel na wprost Niki. – Niemiły sen, co? (more…)