Miasto należało jeszcze do nich, ale wieści o zbliżającym się froncie świadczyły o tym, że być może nie potrwa to długo. Zamierzali iść równym krokiem, by dodać otuchy mieszczanom, ale nawet to im nie wychodziło. Już teraz człapali jak banda jeńców. Prowadzący kolumnę Nerhus nie dziwił się swojemu jedniodniowemu wojsku. Po osiemnastu godzinach morderczego szkolenia wszyscy jego karabinierzy myśleli tylko o śnie. Pułkownik nauczył się skutecznie walczyć z sennością, ale już na ból kolana nie mógł poradzić. Coraz bardziej dawało mu się we znaki. Dobrze, że nie muszą iść piechotą do Medgrun. Zajęłoby to tydzień forsownego marszu. (more…)