Brawa dla Hanki

Rzecz jasna chodzi o sprawę KDT. Przykład blaszanych hal na Placu Defilad to najlepszy dowód na to, jak trwała może być prowizorka. To również przykład na to, jak władza (w tym przypadku samorządowa) może przez lata pozostawać bezsilna wobec rosnącego w środku miasta wrzodu. Mała, zorganizowana i krzykliwa grupa ludzi przez lata działała na szkodę całego miasta i dopiero silna władza samorządowa zdołała przywrócić porządek.

Hala z badziewiem w centrum Warszawy to jednak był spory obciach. Można było tam kupić np. buty Steel, na następnym stoisku Stiil oraz Still. Oczywiście wszystkie „oryginalne” tak samo jak „markowa” odzież, „markowe” perfumy etc. Rzecz jasna sprzedawanie podróbek na bazarze było tańsze, niż oryginałów w sklepach, więc powodowało to straty u uczciwych kupców z normalnych warszawskich sklepów. Był to ponury przykład na to, że obchodzenie prawa w Polsce się opłaca. Najgorsza z tego wszystkiego była jednak potworna architektura hali w formie krzywej gąsienicy, szpecąca miasto w sposób nie do przeoczenia. Dobrze więc, że hala została zamknięta i miejmy nadzieję, że jak najszybciej zniknie po niej ślad.

Jednak każdy konflikt ma co najmniej dwa bieguny. W KDT pracowali ludzie, którzy utrzymywali rodziny i zamknięcie hali to dla nich poważna sprawa. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by robili dalej to samo. Tylko niech robią to gdzie indziej. Bazary są potrzebne i zdarza mi się z nich korzystać, ale niech nie będą w samym centrum! Bazary funkcjonują we wszystkich europejskich miastach, są nawet całe dzielnice bazarowe, jak słynne londyńskie Camden Town. Panuje tam jednak porządek i handel uliczny nie rozpełza się w rejony, gdzie nie powinno go być. Jeśli prawo jest życiowe i egzekwowane od wszystkich, jest również powszechnie respektowane. U nas wygląda to nieco inaczej. Gdyby polskim handlarzom pozwolić na jeden dzień rozłożyć kramiki na Grobie Nieznanego Żołnierza, to następnego dnia już nie daliby się stamtąd wygonić i zażądali jeszcze zgaszenia znicza i przeniesienia wszelkich oficjalnych ceremonii gdzie indziej. To jeszcze sposób myślenia z poprzedniej epoki, kiedy najlepsze interesy robiło się w szarej strefie, a prawo było jedynie sugestią.

Zamknięcie hali to postęp w cywilizowaniu tego miasta. Ludziom, którzy pokazali, że Warszawa nie leży w Azji, należy się szacunek za odwagę i determinację. Miejmy nadzieje, że temat jest zamknięty.


Udostepnij

2 Responses to “Brawa dla Hanki”

  1. Anonymous Says:

    Warszawa niestety leży w Azji - bo Europa kończ się na Odrze.

  2. fritz Says:

    ???

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).