Budowlańcy najwyższym stadium rozwoju
Było już w komentsach, ale tutaj będzie oficjalnie i z pompą. No, pompką, bo się nie rozpiszę za bardzo. Tematem styczniowej dyskusji przy Stolyku Lyterackim był Kameleon. Jeśli jesteście zainteresowani, tu jest link.
To zabawne, ilu rzeczy autor może się przy lekturze takiego sprawozdania dowiedzieć. Szczególnie o rzeczach, których w książce, jak mu się zdaje, nigdy nie zawarł. Albo zawarł nieświadomie - dużo prawdy jest bowiem w tym, co powiedział ktoś w Lublinie podczas gali Żuławskiego, że autor jest jedynie medium społeczeństwa, w którym funkcjonuje. Jak się lepiej zastanowić, to też pasuje do koncepcji Kameleona.
Udostepnij
February 2nd, 2010 at 12:32
Szczegółowa analiza książki. Na manie Kameleon też zrobił ogromne wrażenie i nie podzielam stosunku tego Łaka. Jeśli chodzi o zestawienie fabularne Kameleona a Avatarem Camerona, to kameleon wygrywa prze nokaut. Historia Kameleona jest bogata, skomplikowana i intrygująca. Czytelnik myśli że wie o co chodzi, lecz z każda stroną, te “wiem” się nie potwierdza za to nasuwają się kolejne pytania, a książka przejmuje nad tobą władzę.
Z kolei scenariusz najdroższego filmu świata oparto na wątkach z Tańczącego z Wilkami i Pocahontas, z domieszką ekologicznej ideologi. Fabuła prosta i przewidywalna nie wymagająca specjalnego wysiłku umysłowego.
Po przeczytaniu Kameleona umysł jest w lekkim szoku, atakowany przez pytania dotyczące świata w którym żyjemy.
Człowiek wychodzący z kina jest odurzony przepiękna, niemal baśniową krainą, jednak szybko ono mija po ponownym kontakcie z szarą rzeczywistością. Żadne poważne pytania się nie pojawiają, no czy można poważnie dyskutować o entej historyjce o walce dobrych z e złymi z happy endem ?
Kameleon to mocne, solidne science fiction. Obowiązkowa lektura dla każdego fana gatunku.
February 2nd, 2010 at 19:15
No to przeczytam jak skończę Krzyżaków.:)Wolę juz teraz, ale zostały mi niecałe 2 tyg. a jestem na 20 ktorejś stronie.
February 2nd, 2010 at 19:28
Kameleona kupiłem w niedzielę zaczynam dopiero czytać z nadzieją że jest tak świetny jak Mars który na początku wywołał u mnie mieszane uczucie (zwłaszcza te natychmiastowe zakończenia pojedynczych wątków)
February 2nd, 2010 at 20:50
Ciekawa analiza… choć po co we wstępie analizowanie pod kątem Avatara, który - jakby nie było - był później? ;p To już raczej analizując Avatara, odnieśmy się do Kameleona… :>
February 2nd, 2010 at 20:56
PS. Ciekawy komunikat pod komentarzem :)
February 2nd, 2010 at 21:20
Dodałem go, bo to najlepszy sposób, żeby nie pisać wszystkiego jeszcze raz. Stosuję go prawie zawsze, jak gdzieś coś komentuję, bo i bez antyspama złe mzimu potrafi zeżreć treść. A z mojego antyspama nie zrezygnuję, bo bez niego będę miał codziennie kilkanaście - kilkadziesiąt śmieci rozrzuconych pod losowo wybranymi wpisami.
February 3rd, 2010 at 11:44
“choć po co we wstępie analizowanie pod kątem Avatara, który - jakby nie było - był później? ;p”
Ekhem.
“Ujmując to nieco anachronicznie (bo “Kameleon” był wcześniej):”
Więc w czym problem?
February 3rd, 2010 at 11:48
Rafale - a co Cię zaskoczyło? Tzn. co było wartością przez nas dodaną? :)
February 3rd, 2010 at 15:36
Lepiej nie będę tego pisał. Część tego pewnie zawarłem tam świadomie, ale teraz już nie pamiętam.
February 4th, 2010 at 15:57
W niczym problem. Po prostu uważam, że ciekawsze jest nawiązywanie do pozycji, do których mogły pojawić się świadome/nieświadome odniesienia w książce. A o Avatarze tyle się ostatnio pisze, że po co go tam upychać, zamiast skupić się na samym Kameleonie? Odniosłam wrażenie, jakby ta informacja była “dla ozdoby”.
February 5th, 2010 at 8:28
No i właśnie dlatego, że tyle się pisze, a niektóre motywy są wspólne, to przyszedł na myśl. A skoro przyszedł na myśl, to o tym skojarzeniu napisałem. :)
February 13th, 2010 at 14:41
Rzeczywiście, wtrącenia avatarowskie wydały mi się niepotrzebne. Szczególnie, że ostatnio jestem wyczulona na to, że wszędzie o tym filmie się pisze. A osobiście uważam, że wartość tego dzieła jest zawarta raczej w doskonałym obrazie i precyzyjnie wymalowanej Pandorze, a fabuła jest właśnie “doskonale przeciętna”. Po co o nim pisać, jeśli taką samą problematykę poruszała Pocachontas?
Po za tym jestem dosyć wyczulona na to wszytsko, bo mam kolegę, który ma na imię Navi xD i raczej nie jest niebieski, chociaż nos ma troszkę podobny.