Najbardziej banalna zupa. Zupa defaultowa, smak dzieciństwa, jeden z filarów cywilizacji. Jej smak nie nudzi się nigdy, a jak ktoś marudzi, to nie jest prawdziwym Polakiem. Przy tym rosół to doskonały wspomagacz w walce z minus dwadzieścia. (more…)
Same założenia ACTA nie są złe. Problem w tym, że przy okazji dążenia do szczytnych celów (np. walki z podróbkami, kradzieżą praw autorskich) wprowadzono tam kilka zapisów mogących naruszać swobody obywatelskie. Wbrew obiegowej opinii ACTA nie dotyczy tylko internetu, lecz wszelkich form kradzieży wartości intelektualnej. (more…)
Fantastyka bliskiego zasięgu. Sen o nieśmiertelności zamieniony w koszmar. Ludzie są nieśmiertelni, przynajmniej teoretycznie. Nie starzeją się, nie chorują, a każdy dorosły wygląda, jakby miał dwadzieścia pięć lat. Matka, żona, córka? – zgaduj. Wszystkie trzy wyglądają na ten sam wiek. Piękne? Nie bardzo. Skoro ludzie nadal się rozmnażają, musi istnieć jakiś system regulujący wielkość populacji. A system jest wyjątkowo wredny. (more…)
Najlepsza książka, jaką przeczytałem w tym roku. Wiem, wiem, jest połowa stycznia, mam jednak nadzieję, że stan ten utrzyma się jeszcze długo. To powieść ważna i dla Twardocha, i dla polskiej literatury. Ale choć wzbudza zachwyty wśród krytyków od prawa do lewa, wywołuje dyskusje, skłania do refleksji i drapania się za uchem, to raczej jest atrakcyjna jedynie dla wytrawnego czytelnika. (more…)
Danie to nie jest może specjalnie fotogeniczne, trudno je też uznać za wykwintne. Wady te nadrabia smakiem. Jest też dietetyczne, jeśli potrafimy zrezygnować z majonezu i chleba. Cóż, szczerze mówiąc, zwykle nie potrafimy. (more…)
Nasza cywilizacja istnieje dzięki wielu drobnym wynalazkom. Ktoś kiedyś odkrył, że zamiast ciągnąć ładunek na związanych badylach, lepiej użyć koła. Wyobraźcie sobie Astona Martina DB9 w świecie, w którym nie wynaleziono koła. Głupio by wyglądał na zawieszeniu badylowym. Równie przełomowym wynalazkiem jest wysuwany kubeł na śmiecie. (more…)
Żadna tajemnica, że Coś z roku 2011 to prequel filmu Johna Carpentera z 1982 roku. Ale lepiej nie porównywać tego filmu do starego Cosia, bo wypadałoby stwierdzić, że to mało wyrafinowana próba podpięcia się pod legendę. Nowy film takiego porównania zwyczajnie nie wytrzyma. Jeśli jednak zapomnimy o Carpenterze, okaże się, że Eric Heisserer (scenariusz) i Matthijs van Heijningen Jr. (reżyseria) zrobili kawał porządnego kina rozrywkowego. A co najważniejsze, powstrzymali się od kręcenia remake’u. (more…)
Oto czwarta z trzech części relacji z wyprawy do Wenecji. Tym razem film. Nieco chaotycznie nagrany i zmontowany, ale to były pierwsze dni z nowym sprzętem. Lepiej obejrzeć na cały ekran.
Wenecja jest droga. Drogie są hotele i drogie knajpy. Drogie jest wszystko i na każdym kroku. Tylko ceny w sklepach AGD są przystępne, co skrzętnie wykorzystałem, kupując zestaw kluczy imbusowych i przedłużacz. Jeżeli chcecie tam pojechać, to lepiej poza sezonem. Niestety zasada, żeby nie jeść w knajpach blisko głównych atrakcji turystycznych, tutaj jest nie do zastosowania – całe miasto jest atrakcją turystyczną. (more…)
Kolejny film o inwazji obcych. Na szczęście jest lepszy od poprzedniego (Skyline), choć w wielu miejscach mocno go przypomina, i wizualnie i fabularnie. I choć jest zdecydowanie lepszy, to należy pamiętać, że film lepszy od złego nie znaczy zaraz wybitny. (more…)
Przygotować sos pieczeniowy przy okazji robienia samej pieczeni to każdy głupi umie. Sztuką jest wykonać ten sos bez bazy smakowej powstającej podczas pieczenia mięsa. Po kilku próbach udało mi się uzyskać smak najbardziej zbliżony do oryginału. Jest z tym trochę roboty, ale efekt jest wart wysiłku. (more…)
Dumanowski prezentuje sobą ten rodzaj humoru, za który królewski błazen płaci głową. Mowa o humorze wysublimowanym. Trudno tę książkę jednoznacznie spozycjonować. Czy jest to alternatywna historia Polski, fikcyjna biografia, filozoficzna rozprawa o polskości – każde z tych określeń będzie równie prawdziwe co mylące. Być może lepiej powiedzieć, że jest to powieść migawkowa, składa się bowiem z kilkuset wyrywków opisujących życie tytułowego Dumanowskiego. To książka, w której forma jest równie ważna, co treść. I nie jest to książka dla każdego. (more…)
Już sam tytuł Feministki mnie zabiją sugerował, że Ilona Łepkowska zdawała sobie sprawę, że zwarte szeregi feministek wystąpią przeciwko niej – kobiecie, która jest antytezą feminizmu. Łepkowska zaszła tam gdzie zaszła bez pomocy parytetów, wsparcia jakichkolwiek organizacji kobiecych, udowodniła, że szklany sufit jest fikcją. O ile do głosów, że feminizm jest szkodliwy, feministki już się przyzwyczaiły; o tyle sugestii, że jest zbędny, tolerować nie mogą. (more…)
Plecak wygodnie rozkłada ciężar na oba ramiona. Jeśli jeszcze zapnie się pas biodrowy, ciężaru prawie nie czuć. W mieście większość ludzi nosi plecak na jednym ramieniu, gdyż ściąganie go co chwilę w sklepie, windzie, kawiarni czy tramwaju jest niewygodne. Niestety plecak zawsze ma tendencję do zsuwania się, co szybko robi się irytujące. (more…)
Kolejny film o inwazji Obcych na Ziemię. Jedynym powodem, dla którego warto go obejrzeć jest… niech no chwilę pomyślę. Dajcie mi minutkę. A, już wiem! Lepiej obejrzeć Skyline po raz pierwszy, niż ponownie poprzedni film o inwazji Obcych. (more…)
Mam uczulenie na importowaną literaturę young adult. Zwykle jest to straszny chłam, nawet jeśli wysoko stoi w rankingach sprzedaży. Czasem z rzadka zdarza się coś wartościowego, perełka jeszcze rzadziej. Do Małego Brata podchodziłem ze zwyczajową nieufnością. Cory Doctorow zaskoczył mnie pozytywnie. Bardzo pozytywnie. A chwilę potem rozczarował jak nikt od dawna. (more…)
Kolejny plecak militarny w mojej kolekcji. Dlaczego używam plecaków militarnych? Z dwóch powodów. Są solidne, znacznie solidniejsze od zwykłych. Zapas wytrzymałości przydaje się, gdy doczepiamy do plecaka dodatkowe oporządzenie. Możliwość dopięcia kieszeni i innego sprzętu jest drugim powodem. OK, jest jeszcze trzeci powód - wyrąbisty wygląd. (more…)
To film o końcu świata. Jest pełen efektów specjalnych, zrobionych tak, że ich nie widać. Antyteza cyfrowych wodotrysków zza wielkiej wody ma swój urok. Nie dla wszystkich, oczywiście. Przez połowę filmu ekran jest pełen rozmawiających ludzi, przez resztę czasu grupka ta jest mniejsza. Jest jedna scena ucieczki, ale uczestniczy w niej wózek akumulatorowy i z góry wiadomo, że się nie uda. Wiadomo też, że wszyscy zginą. Piszę o tym na początku, żeby ci, którzy płakali na Batmanie, nie musieli czytać dalej. (more…)
Zupa dietetyczna a jednocześnie smaczna to warty docenienia kompromis. Nie przepadam za rybami, właściwie jedzenie ich uważam za zło konieczne. Ale ryba to zwierzę wodne, więc na zupy nadaje się doskonale. W oryginalnej zupie nie ma ryb, wyłącznie owoce morza. Gdyby nie to, że wyglądają tak obrzydliwie, być może dodałbym ich więcej. (more…)