Opowiadania

Felix, Net i Nika oraz Wędrujące Samogłoski

2011/12/24, Saturday

Nowa Fantastyka 01/2012 - okładka W styczniowym numerze Nowej Fantastyki ukaże/ukazało się nowe opowiadanie o Felixie, Necie i Nice. Jest wprawdzie skierowane do nieco starszych czytelników, ale mam nadzieję, że nikt nie poczuje się zawiedziony.

Felix Polon siedział w poczekalni terminalu siódmego Heathrow i rozglądał się w poszukiwaniu Neta Bieleckiego, który dziesięć minut temu poszedł kupić coś do przekąszenia. W wielopoziomowym akwarium dla pasażerów, pełnym reklam i pouczeń na temat bezpieczeństwa, łatwo stracić orientację. A odfiltrować reklam nie bardzo było można, bo – jakże by inaczej – znikały również wszystkie istotne informacje. Mrugnął, wydając polecenie odszukania lokalizacji przyjaciela. Pierwszym, co zlokalizował jego program wyszukujący, była sieć wietnamskich barów dwa poziomy niżej. Oczywiście, był głodny. Co gorsza, reklama zawierała ścieżkę zapachową, co tylko podsyciło jego głód. Zrezygnował z pomocy komplanta i wstał, by rozejrzeć się osobiście. (more…)

A pierwsi będą ostatnimi

2011/11/27, Sunday

Science FictionOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w antologii Science Fiction wydanej przez Powergraph.

Od chwili, gdy otworzyłem oczy, zostały mi dwa lata życia. Ta przykra wiadomość docierała do mnie bardzo powoli. Budziłem się z narkozy połączonej z gigantycznym kacem, jaki ma się po mieszaniu wszystkiego, co tylko można zmieszać. Nie było w tym wielkiej przesady. Może poza tym, że sen trwał ponad sto siedemdziesiąt lat. (more…)

Telefon

2011/11/03, Thursday

Głos LemaOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w wydanej w 90. rocznicę urodzin Stanisława Lema antologii Głos Lema stanowiącej hołd dla Mistrza.

— To tutaj. — Taksówkarz wskazał porośnięty dzikim winem mur z podniszczonych cegieł, zza którego pięły się ku niebu stare buki. — Nie chce pani, żebym zaczekał?
— Poradzę sobie.
Wcisnęła mu w dłoń banknot. Nie czekając na resztę, wysiadła.
Dochodziła ósma, ale o tej porze roku słońce wciąż wisiało wysoko. Ulica była pusta, połowa domów w okolicy sprawiała wrażenie opuszczonych. Sto metrów dalej stał jeden stary samochód. Jednak na murze obok bramy opatrzonej zniszczoną tabliczką z numerem 235 z precyzyjnie przyciętej zieloności wyglądała kamera. Kinga podeszła do furtki.
Ażurową niegdyś konstrukcję z kutych prętów szczelnie wypełniono drewnem, by nikt nie zaglądał do ogrodu. Wcisnęła przycisk domofonu z niewyraźnym napisem „Klinika”. Niemal natychmiast z głośnika rozległo się nieuprzejme „Słucham”. (more…)

Plan kapitana Hackwortha

2009/12/26, Saturday

publikacja Informator konwentu Nordcon 2009

Nordcon 2009Wszystko wskazywało na to, że w roku 2009 nie napiszę żadnego opowiadania, w końcu popełniłem dwie solidne powieści i napocząłem trzecią. Stan ten utrzymałby się, gdyby nie Tandi, która podstępnie wykorzystała mój specyficzny stan umysłu po otrzymaniu nagrody Zajdla i wymogła na mnie obietnicę, że napiszę opowiadanie do informatora konwentowego. Po kolejnym przypomnieniu, potraktowałem temat poważnie i napisałem to oto nieco niepoważne opowiadanie osadzone w realiach steampunkowych. Umieszczam je tutaj dla tych, którzy nie mogli być na Norconie i nie mają dostępu do informatora. Mam świadomość tego, że ktoś, kto nie był nigdy na tym konwencie, nie załapie większości aluzji, drobnych żarcików i delikatnych docinków. Tytułem wstępu powiem tylko, że Nordcon od lat odbywa się w Jastrzębiej Górze. Początkowo gościł w hotelu „Hutnik”, a kilka lat temu przeniósł się do hotelu „Drejk”. „Drejk” w tym roku zmienił nazwę na „Primavera”.

W miejscach gdzie dłonie kapitana Williama Hackwortha zaciskały się na relingu mostka, mosiądz był pozbawiony śniedzi i wypolerowany. W nerwowym oczekiwaniu przed ważnymi wydarzeniami, których nadejścia nie sposób było przyspieszyć, kapitan stawał tu, opierał się o reling i w zamyśleniu pocierał metalową rurę. A powodów ku temu było ostatnio wiele.
Padający śnieg tu nie docierał, metalowy kadłub nad gondolą sterowania zastępował dach. Lodowaty wieczorny wiatr szarpał brodę kapitana i zdawał się przenikać płaszcz z foczej skóry. Trzysta stóp poniżej pobłyskiwało neonami i światłami gazowych latarni Hawkhill, miasto portowe o wielce podejrzanej reputacji. Wprawdzie reputacja kapitana i ćeppelina HMS „Drake”, którym dowodził, również nie była wiele warta, ale rejs, w który statek powietrzny miał za kilka godzin wyruszyć, wskazywał na chęć poprawy tejże.
Kapitan uznał wreszcie, że zmarzł wystarczająco, by jego myśli przestały krążyć wokół dziesiątek spraw dzisiejszego wieczora; spraw, które mogą się rypnąć w każdej chwili, zamieniając genialny plan w absolutną kompromitację, a może i zupełnie zwyczajne aresztowanie. Rzucił ostatnie spojrzenie na zbliżające się wieże dokujące i wrócił do ciepłego wnętrza. Kapitańskie wejście na mostek nie zrobiło wielkiego wrażenia na podwładnych. Dopiero kiedy spojrzał na nich groźnie i chrząknął znacząco, wyprężyli się i zasalutowali. (more…)

Jak ConStar uratował Kraków

2008/05/20, Tuesday

publikacja informator konwentowy Constar 2008

Informator Constar 2008 - okładka To nie legenda! głosił tytuł na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” dzień po tym, gdy po raz pierwszy pod Wawelem pojawiły się płomienie. A nie mówiliśmy? pisała „Nowa Fantastyka”, kiedy na Plantach odkryto odciski wielkich gadzich łap. Smoki istnieją! wtórowało „Science Fiction”, jednocześnie zapowiadając, że w obecnej sytuacji zmuszone jest usunąć z tytułu słowo „Fiction”. Zemsta Pana! grzmiał „Nasz Dziennik”, a „Paleontolog Weekendowy” odszczekiwał: Zwracamy honor. Ludzie i smoki żyły obok siebie. Cieszyły się za to dwutygodnik „Młody Satanista” (Nasi wychodzą z podziemia!) oraz „Twoje Terrarium” (Czym oni go karmili?). Smoczyca Wawelska upomina się o swoje prawa pointowały „Wysokie Obcasy”. Jedynie „Kocie Sprawy” nie skomentowały całej afery. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Ściema Smoczysława

2008/04/30, Wednesday

wydanie zeszytowe maj 2008 (fragment)

pobierz plik PDF z całością opowiadania…

Opowiadanie wydane z okazji Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie.

Felix Net i Nika oraz Ściema Smoczysława - okładka – Ja mam dziś urodziny! – Lucjan nie wytrzymał. Chwycił najbliższą butlę z gazem, zamachnął się i rzucił w drzwi. Szkło ugięło się i odbiło butlę, która rąbnęła o podłogę i potoczyła się na środek sali.
– Nie robiłbym tego – ostrzegł poniewczasie Felix.
– Więc wymyśl coś. – Lucjan spojrzał na niego i wepchnął dłonie w kieszenie. – Nie mogę przecież zginąć w dniu swoich urodzin. Nie przed imprezą!
– Głupio by wyglądało na nagrobku – przyznał Net. (more…)

Ostatni oddech

2007/11/18, Sunday

publikacja Star City - Opowieści z Marsa / Geschichten vom Mars, październik 2007

Star City okładka polska Star City okładka niemiecka To opowiadanie jest rozwiniętym i przepracowanym wątkiem głównym drugiej części powieści Mars. Album Star City, wydany przez wydawnictwo Fototapeta jednocześnie w języku polskim i niemieckim, prócz mojego textu, zawiera również trzy opowiadania Konrada Fiałkowskiego oraz zdjęcia z Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, autorstwa Anny Lehmann-Brauns. Więcej o albumie po polsku i niemiecku. (more…)

Skrytogrzesznicy

2007/10/31, Wednesday

publikacja Nowa Fantastyka (Wydanie Specjalne) 4/2007

(fragment)

Nowa Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2007 Milena stała kawałek dalej w kremowej jesionce i rozmawiała z przygarbionym, łysawym facetem w płaszczu. Sprawiał wrażenie kogoś, kogo wywalono z poradni antydepresyjnej za dołowanie innych pacjentów. Uśmiechała się do niego, coś tłumaczyła, pocieszała go. Cała ona.
Zaczekałem, aż skończą rozmowę. Szurając nogami, facet oddalił się w kierunku bariery wejściowej.
– Umarł jego kolejny alter – wyjaśniła z przejęciem, gdy podszedłem. – Od dwóch miesięcy coraz dłużej czeka na połączenie.
– Zdarza się.
– Zlecił agencji odszukanie swojego altera w kilku światach. Na pięć prób, pięciu nie żyło.
– Przykre… Jakaś nieuleczalna choroba… – Objąłem ją ramieniem.
Pokręciła głową. Ta krótka rozmowa z nieznajomym wywarła na niej spore wrażenie.
– Same nieszczęśliwe wypadki. – Szybkim ruchem odgarnęła ciemny kosmyk włosów, opadający na oczy. – Awarie maszyn, błędy ludzkie… Jeden z alterów spadł ze schodów.
– Fatum? – Pokręciłem głową. – Nic takiego nie istnieje. To wszystko jest wyliczone. Nie ma przypadku, są tylko alternatywy. (more…)

Ohyda

2007/08/21, Tuesday

publikacja Science Fiction F&H 22 (sierpień 2007)

(fragment)

Science Fiction F&H 22 (sierpień 2007) Chuda postać biegła po dachach, zwinnie przeskakując gzymsy. Na tle granatowego nieba skórzany płaszcz powiewał jak czarna chorągiew. Spłoszone gołębie poderwały się do lotu, zatoczyły koło i ostrożnie usiadły na poprzednim miejscu. Ziemowit zatrzymał się nagle. Zdjął z ramienia karabinek i położył się za niską attyką. Długą, zakończoną tłumikiem lufę wysunął poza krawędź dachu, przyłożył celownik do oka i powoli zlustrował zaparkowane w dole samochody. Czuł, że to dobre miejsce i dobry czas. Wystarczy poczekać. Zobaczył go po pięciu minutach. Chłopak szedł szybkim krokiem, rozglądając się nieznacznie na boki. Na ramieniu dyndała mu pusta torba. Jakby od niechcenia wszedł między samochody i sięgnął do lusterka od strony kierowcy. Miał wprawę, zrobił to jedną ręką. Pół sekundy później błyszczący w świetle latarń kawałek szkła wylądował w torbie. Chłopak obszedł samochód i równie sprawnie wyjął drugie lusterko. Nie zatrzymując się, wrócił na chodnik. Nawet gdyby ktoś był w pobliżu, zapewne niczego by nie zauważył. Zdążył zrobić jeszcze trzynaście kroków, gdy gdzieś w górze rozległo się stłumione puknięcie.

Felix, Net i Nika oraz Bardzo Senna Ryba

2007/07/10, Tuesday

wydanie zeszytowe maj 2007

(fragment)

Felix Net i Nika oraz Bardzo Senna Ryba - okładkaWyszli przed budynek, na wprost zdającej się pochłaniać światło karocy.
– Ten pojazd mnie przeraża – stwierdził Net. – Boję się, że nas przeżuje, połknie i przetrawi.
– Albo to, albo włazimy na samą górę – stwierdził Felix.
– … gdzie będzie nie podłączony guzik. – Net podszedł i nacisnął klamkę drzwi karocy. – Dziewczyńskie sny nie mają zbyt dobrej instalacji elektrycznej.
Ledwo usiedli, karoca ruszyła ostro. Wjechali miedzy niższe budynki. Minęli kawiarnię o wdzięcznej nazwie „Randkowianka”, restaurację „Pogadanka”, dyskotekę „Przytulanka” i parę budynków, których nazw nie zdołali przeczytać z powodu rosnącej prędkości. Dalej był las.
– I jak? – Białozłota ryba wypluła się sama na fotel na wprost Niki. – Niemiły sen, co? (more…)

Vertical - Wypawa szaleńców

2006/06/10, Saturday

publikacja Science Fiction F&H 8 (czerwiec 2006)

(fragment)

To opowiadanie rozgrywa się w świecie powieści Vertical.

Science Fiction F&H 8 (czerwiec 2006)Maroon, 16 dzień podróży. Wszędzie wygląda to tak samo: liny, uporządkowane w rzędy co 120 stopni, tworzą na planie siatkę sześciokątów plastra miodu. Tu, nad oceanem, porządek gubi się często, ale powraca niespodziewanie co jakiś czas. Przypuszczam, że pod wodą muszą znajdować się skały, spinające liny. Czasem widzimy skały na niebie – zawieszone odłamki różnej wielkości, niekiedy płaskie i dość duże, by ktoś mógł na nich żyć. Przez ostatnie lata sami żyliśmy na czymś takim, żłobiąc korytarze w poszukiwaniu surowców, na cienkiej warstwie gleby z wierzchu sadząc ziemniaki. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Metoda Sześciopalczastego

2006/05/10, Wednesday

wydanie zeszytowe maj 2006

(fragment)

Felix Net i Nika oraz Metoda Sześciopalczastego - okładkaZwiedzili kilka chatek. Wszystkie były małe, jakby zbudowane przez niziołków, i skromnie urządzone.
– Jedna łyżka na osobę, jedna miska na rodzinę – pokiwał głową Net. – A z krzeseł korzystali na zmianę.
– Bez przesady – uśmiechnął się tata. – Po prostu żyli skromnie. Mieli tylko to, co potrafili sami wyprodukować. Nie istniała wymiana handlowa z ludźmi z zewnątrz. Osiągnęli stan równowagi z przyrodą. Przez te trzysta lat nie było żadnego postępu. Nawet język przestał się zmieniać. Starsi ludzie wciąż mówią tak, jak mówiło się w tym rejonie Polski w XVII wieku. Mogliby tak tu żyć bez końca.
– Ewolucja nie może się zatrzymać – wtrącił Felix. – Zamieniliby się w końcu w jakieś stworzenia wodno-lądowe.
– To za tysiąc lat można by tu zrobić skansen horroru – podchwycił Net.
– I tak w tych strojach wyglądają ja jakaś sekta – dodała Nika.
– Sekta czcicieli komarów – Net pacnął się w kark. – Równowaga z przyrodą… Wolę spaliny.
– Gdyby wszyscy żyli tak jak oni – zastanowił się Felix – to nie potrafilibyśmy zmienić trajektorii lotu asteroidu, który zbliżałby się do Ziemi. (more…)

Mars (opowiadanie)

2005/11/10, Thursday

publikacja Science Fiction F&H 1 (listopad 2005)

pobierz plik txt…

To opowiadanie rozwinąłem w 2003 roku, dzięki czemu powstała moja pierwsza powieść (pod tym samym tytułem).

Science Fiction F&H 1 (listopad 2005) - okładkaHuk słabł z każdą chwilą, a jasny słup ognia wydobywający się z dysz Saturna 15 stawał się powoli kolejną gwiazdą na czerwonym, wieczornym niebie. Po kilku minutach znikł całkiem.
Tłum u podnóża wzgórz zaczął szturmować ogrodzenie bazy. Pod naporem setek ciał siatka w wielu miejscach ustąpiła. Ludzie w bezsilnej złości zaczęli niszczyć zabudowania tłukąc szyby, wyłamując drzwi i podpalając wyrzucone na zewnątrz meble. Większość jednak nie przyłączała się do szaleństwa. Stali tylko i patrzyli, lub, tak jak ja, odwracali się by powrócić do swoich domów. Kilkudniowy marsz w przeciwną stronę. Nie wiem, po co tu przyszedłem. Na co liczyłem? Na co liczyli ci wszyscy ludzie, matki, ojcowie niosący na plecach małe dzieci? Naiwnie mieli nadzieję, że znajdzie się dla nich miejsce w ostatniej rakiecie.
Ostatniej rakiecie na Ziemię.
Elektryczne samochody były rzadkością, a spalinowych nie używano od lat. Większość ludzi maszerowała piechotą. Widziałem ich wszędzie dokąd sięgał mój wzrok. Były ich setki tysięcy. Setki tysięcy pozbawionych nadziei istnień. (more…)

Trzy cyfry, tysiąc kombinacji

2005/06/17, Friday

publikacja Science Fiction 50 (czerwiec 2005)

(fragment)

Science Fiction 50 (czerwiec 2005) - okładkaO tym, że nie wszystko jest w porządku przekonała mnie zimna lufa przytknięta do mojej skroni. Nie panikowałem, to ostatnia rzecz, jaką warto robić w takiej chwili. Oceniłem szanse obrony na zero koma zero procent. Siła spokoju. Anna stała przy lodówce, trzymana przez potężnego mężczyznę, który wciskał jej srebrną lufę w szyję. Trzeci mężczyzna wziął od niej papierowe torby z zakupami i dostawił na blat pod zasłoniętym pancerną roletą oknem. Potem zrobił to samo z moimi torbami. Popchnęli nas, niespodziewanie delikatnie, pod ścianę. Anna zacisnęła palce na mojej dłoni. Zauważyłem, że z blatów zniknęły wszystkie ostre przedmioty. Trzej mężczyźni ustawili się w strategicznych punktach pomieszczenia, opuszczając broń, ale nie zdejmując palców ze spustów. Nie znałem ich, nie byli stąd. To nie wróżyło niczego dobrego. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Tajemnica Kredokrada

2005/05/16, Monday

wydanie zeszytowe maj 2005
(fragment)

Felix, Net i Nika oraz Tajemnica Kredokrada - okładkaGdy dotarli do szkoły już robiło się ciemno. Drzwi były zamknięte, więc nacisnęli dzwonek. Po kilkunastu sekundach drzwi otworzyły się i na zewnątrz wysunęła się wystraszona twarz pana Sylwestra.
– Zawał mnie tu kiedyś nocą trafi – stęknął. – Czego chcecie?
– Scotland Yard – powiedział Net, pokazując swoją legitymację szkolną. – Mamy powody przypuszczać-
– Och, przestań – syknęła Nika, a Felix podał panu Sylwestrowi glejt od dyrektora.
– Róbcie co chcecie – odparł stróż, przejrzawszy kartkę – ale wchodzicie na własną odpowiedzialność. Ja się nie ruszam z portierni, co by się nie działo. A dzieją się nieraz… dziwne rzeczy. Po tym wszystkim, co mnie tutaj spotkało, najwyżej karetkę mogę wezwać… (more…)

Szczelina

2005/01/20, Thursday

publikacja Science Fiction 46 (styczeń 2005)

(fragment)

Science Fiction 46 (styczeń 2005) - okładkaNagle za drzwiami przedziału ktoś przebiegł, aż zatrzęsła się podłoga. Chłopak poderwał się i szarpną za klamkę. Drzwi nie ustąpiły. Profesor usłużnie przekręcił zameczek. Adrian wychylił głowę na zewnątrz, ale było już za późno.
– W którą stronę biegł? – zapytał.
Profesor znów wzruszył ramionami. Adrian zasunął drzwi, usiadł i miał już coś powiedzieć, gdy raptem drzwi znów się otworzyły. Marlena krzyknęła i zasłoniła się rękoma. Adrian też odruchowo drgnął, opierając się o ścianę.
– Dzień dobry – powiedział konduktor mechanicznym głosem. – Poproszę bilety do kontroli.
Profesor sięgnął do kieszeni i podał swój bilet. Adrian zamrugał oczami i też podał swój. Tylko Marlena, blada jak papier, wpatrywała się w konduktora z przerażeniem. Wyglądał niby normalnie, jak zwykły konduktor, choć w jego postaci narzucała się jakaś nieuchwytna, nieokreślona niechlujność. (more…)

Coś, czego nigdy nie pamiętamy

2004/08/17, Tuesday

publikacja Science Fiction 41 (sierpień 2004)

(fragment)

Science Fiction 41 (sierpień 2004) - okładkaLatarnik siedział na ławeczce przed małym domkiem z czerwonej cegły. Miał na głowie wypłowiały filcowy kapelusz. W zębach trzymał wygasłą fajkę.
Andrzej przywitał się i pokazał zdjęcia.
– Nie było tutaj kobiety z czteroletnim chłopcem?– zapytał.
– Przy parkingu jest duża tablica z godzinami zwiedzania. Rzadko kto przychodzi kiedy indziej.
– A gdybym teraz chciał wejść na górę?
– Na górę można wejść tylko w poniedziałek, środę i piątek. Między dziesiątą a piętnastą.
– Dziesięć złotych.
– Niech pan zaczeka. Pójdę po klucz.
Krętymi metalowymi schodami wspięli się na pomost znajdujący się nieco poniżej szklanych osłon reflektora.
Na pełnym morzu, pozornie nieruchomo, stały trzy kontenerowce. Bliżej widać było biały domek wystający zza linii wydm a dalej drgające w ciepłym powietrzu światła miasteczka. Wspinaczka nic nie dała. Las wyglądał jak zielony dywan. Pod spodem mógł kryć cokolwiek. (more…)

Vans Rudiger

2004/02/10, Tuesday

publikacja Science Fiction 35 (2/2004)

(fragment)

Science Fiction 35 (2/2004) - okładkaWyczepił lunetę z uchwytu karabinka. Nawet nie widział, że potrafi to zrobić. Ręce same sprawnie wykonały zadanie i prawdopodobnie, gdyby skupił się na tej czynności – nie powiodłaby się. Usiadł pod nadbudówką i przyłożył lunetę do oka. Widział tłum ludzi pozostawiający dosyć szerokie przejście od ulicy do budynku. Co kilka chwil podjeżdżała limuzyna i wysiadała z niej osoba lub para witana błyskami fleszy. Jakaś premiera filmowa, może wielkie przyjęcie charytatywne?
Kogo miał zabić? (more…)

Obywatel, który się zawiesił

2004/01/29, Thursday

publikacja Nowa Fantastyka 1/2004

(fragment)

Nowa Fantastyka 1/2004 - okładkaTrzy policyjne radiowozy nadjeżdżając z różnych stron w tej samej chwili zatrzymały się blokując uliczki osiedlowe. W ułamku sekundy wypadło z nich dwunastu mężczyzn w czarnych uniformach. Rozlokowali się za śmietnikami, latarniami, murkami i zaparkowanymi samochodami.
Dowódca antyterrorystów nie uznał za stosowne się przedstawić. Przyklęknął za latarnią obok samochodu Wiśniewskiego i zapytał:
– Są zakładnicy?
– Nie.
– Czego chce?
– Chce spokoju. – Wiśniewski próbował po raz kolejny zamknąć klapkę na baterie w megafonie.
– Pytam, jakie ma żądania?!
– Żąda, żebyśmy się wycofali i dali mu spokój. Święty spokój.
– Nienormalny?
– Zapewne. (more…)

Na obraz i podobieństwo

2003/12/18, Thursday

publikacja Science Fiction 33 (12/2003)

(fragment)

Science Fiction 33 (12/2003) - okładkaMniejszy monitor ożył i wyświetlił kiepskiej jakości obraz twarzy Craiga wewnątrz hełmu. Potem przez dłuższą chwilę widać było niebo i zwalniający rotor helikoptera. W końcu obraz ustabilizował się i wyostrzył po cichym kliknięciu oznaczającym wpięcie kamery do uchwytu na hełmie. Craig rozejrzał się omiatając kamerą monotonną okolicę. W końcu wycentrował obraz na plecach Briana zakładającego właśnie ciężki plecak ze sprzętem.
– Mam złe przeczucia… – powiedziała Lena
– Więc zachowaj je dla siebie – zgasił ją dowódca. (more…)