Dzień Dziecka: Wszystko i jeszcze więcej
Pierwszy tom cyklu o przygodach trójki przyjaciół przypomina tort nafaszerowany orzechami, rodzynkami, ananasami, z masą czekoladową, budyniową i bitą śmietaną, posypany na dokładkę wiórkami kokosowymi. Troszeczkę tego wszystkiego jest za dużo. Ale kto wie, gdybym miała teraz trzynaście lat, może właśnie taki tort by mi smakował? (więcej na esensja.pl…)
Udostepnij
June 23rd, 2010 at 7:12
A jak dla mnie nic nie jest zbedne. Książka jest wspaniała ale ma jeden minus… w nocy sie nie śpi a w dzień chodzi sie jak zombi ;D
June 23rd, 2010 at 10:53
Ładny język wcale by nie zaszkodził, a wręcz dodałby tej książce uroku.
June 23rd, 2010 at 10:59
Ładne, barwne opisy są dobre zawsze, nawet w książce dla nastolatków. Ale to wcale nie zależy od odbiorców, bo czytałem również “Marsa”, i tam także o takie zabiegi pan Kosik się nie pokusił, a szkoda.
June 23rd, 2010 at 15:02
Ja uważam, że książka jest naprawdę super! Bardzo mi się podobała tak jak i inne z tej serii :)
June 23rd, 2010 at 16:36
Ja taki tort to jestem gotowa zjeść cały i marudzić, że nie ma dokładki xD Dla mnie nic nie jest przesadzone, w tym cały urok, zwłaszcza z roślinkami Butlera (nawiasem mówiąc gdy czytam Butler zawsze najpierw przed oczami pojawia się ten z Artemisa Fowla, cóż za różnica!) xD
June 23rd, 2010 at 19:42
Na pewno by Panu zasmakował, tak samo, jak wszystkim czytelnikom serii.
June 24th, 2010 at 14:12
Jak czytałam tą książkę jakieś 2 lata temu to też uważałam, że jest w niej za dużo. Teraz aż się czerwienię ze wstydu jak mi się przypomina jak wtedy nienawidziłam FNiN.
June 24th, 2010 at 14:13
Teraz cała seria jest jedną z moich ulubionych.
June 24th, 2010 at 22:01
Mi się tam bardzo podobała pierwsza część ;D
June 25th, 2010 at 20:48
Kocham wszystkie czesci i uwazam,ze GNL jest doskonalym wstepem do poznania bohaterow.Jest pieknie napisana i niczego w niej nie brakuje,co nie znaczy,ze wszystkiego jest za duzo…
July 4th, 2010 at 10:40
Moim zdaniem książka super…a torcik bym sobie zjadła ;p
July 11th, 2010 at 11:47
Widząc okładkę tej książki pierwszy raz, pomyślałam, że to nie dla mnie. Nic dziwnego-byłam w drugiej klasie i wolałam pisać własne ‘książki’ niż czytać czyjeś [akurat ta pasja została mi do dziś, wciąż w cudzysłowie, chociaż koleżanki usiłują go usunąć]. Zaczęłam czytać serię od drugiej części. Potem była pierwsza. I wtedy się zaczęło. Z gorączką jechałam na spotkanie z panem Rafałem [Targi Książki], przez co nie mogłam chodzić kilka dni do szkoły. A może trochę udawałam, bo wyszła wtedy szósta część… ;DDD Zgadzam się z recenzentką w jednym-jest tego wszystkiego za dużo. Chociaż rodzynek nie lubię, o ile ktoś zrozumie, o co mi chodzi.