Goście z kosmosu
Z natury nie jestem zwierzęciem medialnym i swoje przemyślenia staram się przekazywać słowem pisanym. Jeżeli biorę udział w jakimś panelu dyskusyjnym, to znaczy, że ktoś mnie w ten panel w podstępny sposób wkręcił ;) Podczas wrocławskich Dni Fantastyki, skądinąd uroczego konwentu, zostałem sprytnie wkręcony w panel o UFO – czytając program, zauważyłem, że za dwie godziny mam uczestniczyć w panelu „Kosmos zaludniony. Wyobraźnia SF a wiedza ufologów”. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, co ja mam wspólnego z UFO, ale zaraz zacząłem pospiesznie układać w głowie, co wiem na ten temat. Z zaskoczeniem stwierdziłem, że wiem całkiem sporo, a co więcej, kilkanaście lat temu tematyka UFO było jednym z moich głównych zainteresowań.
Nie jestem dobrym panelistą, bo najważniejsze przemyślenia pojawiają się w mej głowie po zakończeniu spotkania. Tak było i tym razem. Spiszę je tutaj, nim zapomnę.
Jako dziecko zaczytywałem się w popularno-naukowych książkach Lucjana Znicza, wśród których najważniejszą była chyba Goście z kosmosu. To było jednak dawno temu… Zderzenie środowiska ufologów ze środowiskiem fantastów wypadło dosyć ciekawie. Wydawałoby się, że są to pokrewne klimaty, ale… publiczność panelu po kilku minutach nieco zesztywniała. Fantastyka bardzo wiele toleruje, z kosmitami włącznie, ale nie zatraca granicy między fikcją a rzeczywistością. Innymi słowy, nikt z fanów Star Wars nie wierzy, że Darth Vader jest postacią autentyczną; nikt, kto czytał np. Kameleona, czy ogląda Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia nie pomyśli, że są to historie prawdziwe. Fantastyka jest zabawą wyobraźni, symulacją rzeczywistości, próbą przewidzenia przyszłości albo opowiedzenia innej drogi historii. Z pewnością jednak nie próbuje nikomu wmówić, że Frodo Baggins naprawdę niósł pierścień do Góry Przeznaczenia, a Indiana Jones naprawdę znalazł świętego Graala.
Problem tkwi głównie w retoryce. Ufologia za sprawą działań samych ufologów z nauki staje się czymś na kształt religii. Ufolodzy starają się przekonywać do swoich racji metodami i językiem przypominającym język używany przez świadków jehowy czy kreacjonistów – czyli dopasowują fakty do tez, mówią „uwierz”, zamiast „zrozum”. Taka argumentacja może działać na statystyczną większość społeczeństwa, ale z pewnością nie zadziała na uczestników konwentu fantastycznego. Wiara od wiedzy różni się zasadniczo. Jeżeli ufologia ma być postrzegana jako nauka, musi posługiwać się metodami naukowymi i komunikować się językiem nauki, gdzie niczego nie przyjmuje się na wiarę. Wierzyć można w krasnoludki i jednorożce, jeśli jest się szczęśliwym posiadaczem umysłu pięciolatka. Uwierzyć można też wierzyć, że na lokacie w banku zarobisz tyle, ile bank Ci obiecał. Można wierzyć, ale wiara ta nie będzie miał nic wspólnego z prawdą.
Drugą sprawą jest słabość materiału dowodowego. Przykład pierwszy z brzegu. Wóz drabiniasty z roku 1200 w ogólnym zarysie wyglądał zapewnie podobnie do wozu drabiniastego z roku 1900. Ale już w roku 2000 zamiast wozu drabiniastego mamy ciężarówkę. Postęp przyspiesza w miarę rozwoju technologii. Myśliwiec z roku 1950 wygląda zupełnie inaczej, niż myśliwiec współczesny. Dlaczego więc UFO, obserwowane w latach pięćdziesiątych, wygląda identycznie, jak UFO z czasów obecnych? Oczywiście daje się to wytłumaczyć. Rasa wyższa nie podlega postępowi, albo też ich statki osiągnęły formę optymalną i nie można ich dalej doskonalić. Wszystko da się w ten sposób uzasadnić, ale nie brzmi to wiarygodnie. Kręgi zbożowe, zaginione samoloty, światła na niebie można wytłumaczyć na sto różnych sposobów, w ogóle nie odwołując się do Obcych. Szczerze mówiąc, mieszanie ich w to tylko gmatwa sprawę. Najgorzej chyba wytłumaczyć podobieństwo Obcych do ludzi. Mem szarego ludzika z wielką głową i czarnymi oczyma tak dalece zawładną popkulturą, że wyobraźnia świadków osobliwego wydarzenia i sama podsunie im taki obraz.
Innym problemem ufologów jest masa fałszerstw, która wzrosła o rząd wielkości po spopularyzowaniu Photoshopa i podobnych mu programów. Teraz, na początku XXI wieku żyjemy w świecie fikcji. Fikcję tę potrafi stworzyć łebski dziewięciolatek, a wmontowanie latającego talerza w łowicki pejzaż nie stanowi problemu na nikogo z elementarną znajomością cyfrowej obróbki fotografii. Zawodowy grafik komputerowy (czyli na przykład ja) będzie potrafił spreparować zdjęcie z UFO w ten sposób, by żadne laboratorium na świecie nie mogło wykryć fałszerstwa. W tej sytuacji właściwie każdy dowód fotograficzny na istnienie UFO może zostać zakwestionowany.
Ufolodzy ukręcili również bicz na samych siebie. Bicz ten polega na poddawaniu się szumowi informacyjnemu, czyli celowemu propagowaniu fałszywych informacji, w których tonie potencjalna informacja prawdziwa. Słynna Strefa 51 w Nevadzie przez dziesiątki lat była oblegana przez obserwatorów UFO. Miejsce to obrosło taką ilością sztucznie generowanych legend, że straciło rację bytu jako tajna baza USAF. Po latach okazało się, że obserwowane tajemnicze obiekty latające odpowiadają opisowi eksperymentalnych bombowców stealh. Gdy bombowce te przestały być tajne, stało się oczywiste, że strefa 51 naprawdę służyła testom technologii stealh, która nie ma nic wspólnego z pozaziemską inteligencją. Mimo to, baza wciąż jest miejscem pielgrzymek poszukiwaczy sensacji.
Reasumujmy. Uważam, że kontakt z innoplanetarną rasą byłby wydarzeniem chyba najważniejszym w całej historii ludzkości. Jednocześnie niestety nie widzę przekonujących dowodów na to, że kontakt taki już nastąpił, lub chociaż jest bliski.
Udostepnij
June 2nd, 2009 at 14:24
A ten samolot który ostatnio zniknął z radarów a trójkąt bermudski wieży pan w zjawiska nad przyrodzone. Strefa 51 w której rzekomo badają ciała kosmitów i ich statków a miasteczko …. jakieś tam zapomniałem w którym spadł statek obcych a ludzie zostali wyleczeni i dostali niezwykłe moce. Kaj ja je ???
June 2nd, 2009 at 15:35
poprzednik chyba nieprzeczytał wszystkiego
June 2nd, 2009 at 16:43
Nie przeczytał* raczej
June 2nd, 2009 at 20:33
Nie dość że nie przeczytał, to jeszcze pisze nie po polskiemu ;D
June 3rd, 2009 at 14:20
Hej co ci się nie podoba a no fakt nie przeczytałem bo to dużo a zaraz miałem na zakupy jechać
June 3rd, 2009 at 17:24
To po co pisałeś? Nie lepiej było poczekać i siąść do komputera za 2, 3 godziny?
June 4th, 2009 at 10:23
To po co komentujesz, jak nie przeczytałeś?
June 4th, 2009 at 12:27
Aha
June 4th, 2009 at 17:59
Skomentował tylko po to by zaistnieć.
June 6th, 2009 at 17:46
Lol. Wy macie komentować ten tekst a nie mój komentarz dla uściślenia nie doczytałem skończyłem na porównaniu człowieka do obcego. Napisałem tylko o strefie 51, która była w tym tekście, a wy skaczecie na mnie jakbym kogoś zabił.l Na razie tu był tylko jeden komentarz nie dotyczący mojej wypowiedzi. A do do komentarza fritz’a to mam zaistnieć na anonimowej stronce. Ciekawe…
June 6th, 2009 at 20:38
Ale twój nick zostanie zapamiętany przez potomnych. Będą sobie mówić : ,, O to ten Zbzibek który nie czyta ale komentuje. Wybitny przedstwiciel nobków tworzący w języku pokemonów'’