Gulasz sojowy
Idziemy do Carrefoura i po krótkiej dyskusji z ochroniarzem obstajemy przy swoim, że plecaka nie zostawimy w przechowalni, bo nie ufamy rudej pani, która wydaje numerki. Większość czynności pomijam. Istotne jest to, że bierzemy kostki sojowe, czy jak to się tam nazywa. Może granulat – takie małe, niedorozwinięte fistaszki w folii. Waży to coś tyle co gołębi puch i nie wiem jakim cudem może po zamoczeniu zawierać 21% białka. Ważne, żeby nie było modyfikowane genetycznie, bo nie chcemy, żeby nam wyrosły rogi, albo skrzela.
- 300 g granulatu czy czegoś tam sojowego
- 3 cebule
- 1/2 papryki
- marchewka, por, seler
- czosnek
- czerwone wino
- ze 4 łyżki koncentratu pomidorowego
- 1 łyżka mąki
- oliwa
- ev. masło
- ev. pieczarki
- ev. trochę Ajvaru
Składniki:
Przyprawy:
pieprz, liść laurowy, gałka muszkatołowa, grzybki suszone, papryka słodka
- 1. Granulat gotujemy 3 minuty w bulionie.
- 2. Podsmażamy, jeśli nam się chce (nijak nie wpływa to na smak).
- 3. Cebulę i paprykę (+ ev. pieczarki) podsmażamy, w połowie dodając czosnek.
- 4. Przekładamy do garnka z 1 litem bulionu, dodajemy koncentrat pomidorowy, drobno pokrojoną marchewkę, selera, pietruszkę, przyprawy i gotujemy.
- 5. Dodajemy soję (ten granulat gotowany).
- 8. Gotujemy do miękkości „mięsa”.
- 8. Zagęszczamy mąką, jeśli trzeba.
- 9. Wywalamy wszystko do kibla, bo zjeść tego świństwa nie sposób.
Przygotowanie:
Jeśli jeszcze nie wywaliliście dania, to spróbujcie zasmakować. Przy odrobinie samozaparcia da się zjeść. Jednak następnym razem spróbujcie te sam przepis, ale z marynowaną i podsmażoną wieprzowiną.
Udostepnij
February 11th, 2007 at 0:55
Nie przesadzaj, da się zjeść. Przestraszyłem się, jak pod koniec gotowania przeczytałem punkt 9;) Nie jest takie złe :)
February 14th, 2007 at 15:12
No, no, to kiedy ten obiad?;>
February 14th, 2007 at 18:18
Next weekend? Ale od początku zastosuję recepturę z wieprzowiną;)
February 14th, 2007 at 21:46
O, o! :) Łukasz, czyli nie ma się czego bać? ;)
Przepisy chętnie poczytam - dziś zrobiłam takie brokuły, że nic ich nie przebije, więc Rafale, przyjmij rękawicę!;)
February 15th, 2007 at 0:51
Jakieś rzeczy tu się dzieją za moimi plecami… Ale OK. Pomijam. Steve Gulasz vs. John Broccoli. Walka tygodnia co najmniej!
February 16th, 2007 at 18:49
Jakie rzeczy?
February 17th, 2007 at 0:22
Skojarzyło mi się z innym Łukaszem… Trafiłaś na moment, w którym ten inny Łukasz w kontekście jedzenia bardziej pasował.
December 18th, 2007 at 13:18
Pewnie nie wiesz drogi kolego ale każda soja jest modyfikowana genetycznie. Nie tylko soja zresztą. Mało co nie jest. Po prostu ludzie mylnie rozumieją pojęcie modyfikacja genetyczna. Np. krzyżowanie roślin i zwierząt jest modyfikacją genetyczną, w ten sposób uzyskuje się gatunki jekie chce my np. jabłko champion. Wszyscy myślicie, że nad soją modyfikowaną genetycznie siedział facet z mikroskopem i grzebał jej w DNA? Jeśli tak to długi proces edukacji przed wami!!!!
December 18th, 2007 at 17:06
To był żart. Zresztą lubię kotlety sojowe i parę innych rzeczy z soi. Jedynie gulasz wychodzi paskudny.