Istota
Naiwny pseudonaukowy horror, ale przynajmniej są momenty. Główni bohaterowie to para naukowców zajmująca się badaniami genetycznymi. Mimo wątpliwości natury etycznej i prawnej rozpoczynają experyment polegający na łączeniu DNA różnych stworzeń, w tym także człowieka. Ale nie dajmy się zwieźć. To tylko prześlizgiwanie się po problemie, które ma na celu uzasadnienie takiego a nie innego pchania na siłę akcji.
Adrien Brody po tym filmie już na sto procent nie będzie utożsamiany z kinem bardziej ambitnym. Trudno, każdy spłaca kredyt. Akurat do gry aktorskiej trudno się tu przeczepić, za to do scenariusza i reżyserii jak najbardziej. Uwaga, dalej będą spojlery.
Mamy tu całe mnóstwo chwytów pod tępą publikę. Jest więc przyspieszony rozwój sztucznej istoty, nie uzasadniony niczym poza koniecznością utrzymania tempa akcji; mamy również nieuzasadnione niczym nadnaturalne zdolności owej istoty; mamy też komputer wyświetlający okienko z komunikatem w stylu „Połączenie DNA człowieka i innej istoty zakończone powodzeniem. Naciśnij OK”; a wreszcie brutalny świat korporacji, przedstawiony z naiwnością baśni o królach i rycerzach. Wreszcie sceny finałowe, w zamyśle kulminacyjne, w rzeczywistości są tak biedne fabularne, że aż przykro.
Jednak mimo tych wszystkich wad, Istota momentami potrafi nastraszyć bez nadużywania zagrań w stylu wyskakiwania z krzykiem zza węgła. Tytułowa istota to wariacja na temat potwora stworzonego przez Frankensteina. I ona zdecydowanie jest najmocniejszym elementem filmu. Jest całkowicie nieprzewidywalna, a wręcz widać, że twórcy momentami musieli się hamować, by nie zrobić jej jeszcze mniej ludzką.
Szkoda, że pohamowali się przed dopracowaniem reszty powstającego przez dziesięć lat scenariusza.
Udostepnij
July 25th, 2010 at 23:14
Dzięki panie Rafale, że pan pisze o tym filmie, bo chciałam iść. Ponawiam propozycję żeby to pan podkładał głos Manfredowi.
July 26th, 2010 at 0:49
Podkładanie głosu jest tak samo trudne, jak gra aktorska. Nie mam do tego talentu.
July 26th, 2010 at 1:08
Miałem okazje wybrac się na ten film, ale w końcu zrezygnowałem. No cóż.
July 26th, 2010 at 9:32
Ja osobiście polecam Prince of Persia. Film warto obejrzeć dla samego świata, który został wykreowany przecudnie. Reszta filmu jest tylko odmóżdżonych napierdzielaniem mieczami i skakaniem po ścianach. A i jeszcze aktorzy praktycznie doskonale zagrane.
Mam małą prośbę, mógłby Pan wrzucić making of okładki FNiN 8, bo bardzo interesuje się grafiką komputerową i byłoby fajnie ;)
July 26th, 2010 at 12:55
Wczoraj byłam właśnie na Księciu Persji. Bardzo mi się podobało, aktorzy tacy przystojni:) . Sceny walki też były fajne, ale i fabuła ciekawa, chociaz trochę pogmatwana.
July 26th, 2010 at 14:43
Jeśli się nie mylę to Prince of Persia jest na podstawie gry, a w grze sceny walki są wskazane.
July 26th, 2010 at 17:32
Mi osobiście Prince of Persia się nie podobał. Grałem w grę na podstawie, której był niby robiony film. Jedynym powiązaniem gry z filmem jest główny bohater, sztylet i klepsydra. Reszta jest zmyślona. Więc jeśli jest tu ktoś, kto grał w PoP, radzę mu nie iść.
July 26th, 2010 at 18:07
Wczoraj obejrzałem Terminatora 4 (Salvation). To kolejny film, który grubi trudniejsze elementy, czyli głębię psychologiczną i logikę fabuły na rzecz szybszej akcji i efektowniejszych scen. Kiedyś uznawano to za błąd w sztuce, dziś powoli staje się to trendem.
July 26th, 2010 at 19:31
Mi się strasznie podobał Książę Persji.
July 28th, 2010 at 22:00
Co do Terminatora 4, gorąco polecam 50 prawd. Tak jak wspomniał P. Kosik, w tym filmie brakuje logiki i głębi psychologicznej, a wszystko okraszone DUŻĄ liczbą błędów. :)
July 29th, 2010 at 15:11
Widziałam ‘Istotę’ i jedyne co mi się z tym skojarzyło to ‘ufoporno’. Pierwsza część filmu była ok, ale to chyba była tylko przykrywka dla dalszej, erotycznej części. Potem to już się z koleżanką tylko śmiałyśmy. Ten film to czysta żałość.
A wie ktoś coś na temat “Koszmara z ulicy wiązów”?
July 30th, 2010 at 18:08
Chyba “Koszmaru…” ;)
July 30th, 2010 at 19:03
@Kikon film PoP wcale nie był zrobiony na podstawie gry, ani na odwrót, są to dwie, inne historie zawierające swoje elementy. Tak samo oglądałem HPiZF i grałem w grę, też się różniły.
July 31st, 2010 at 10:15
Mi się wydawało, że Koszmar to jakaś postać… nie wiem.
August 7th, 2010 at 19:46
Byłam na Prince of Persia z dwoma koleżankami i byłyśmy jedynymi osobami płci żeńskiej na (całkiem zapełnionej) sali. Jak na mnie - oglądać tego nie warto. Owszem, kreacja świata fajna, gra aktorska też nie była zła, ale to nie było w stanie wynagrodzić tej dwugodzinnej nawalanki. Większość scen była w stylu: budynek się wali, a główny bohater czeka do ostatniej chwili, by malowniczo wyskoczyć z okna i z potrójnym saltem wylądować tuż przed swoim wrogiem. Widać, że zrobione na podstawie gry komputerowej. Poza tym, fabuła kulała, sztampowa jak nie wiem co, a zakończenie mnie dobiło.
Na Istotę nie poszłam, przestrzegało mnie przed tym masę osób, to postanowiłam nie ryzykować. No i, jak widać na powyższym obrazku, był to dobry pomysł :D
August 11th, 2010 at 13:04
Mi się podobał Książę Persji, a Istota rzeczywiście słaba.