Ja, robot
Podejrzewam, że skonstruowanie pierwszego robota nieodróżnialnego od człowieka będzie odebrane jako profanacja, rodzaj oszustwa. Im bardziej roboty będą przypominały ludzi, tym większy niepokój będą wzbudzały. Odczuwamy przecież podświadomy lęk przed istotami udającymi nas – spora część filmów grozy opiera się na takim schemacie. Doświadczenie pokazuje jednak, że ludzie są w stanie zaakceptować wiele, jeśli ma to uczynić ich życie łatwiejszym. Właściwie jedyną sensowną funkcją androida (robota człekokształtnego) mogłaby być funkcja towarzyska, czy to w znaczeniu erotycznym, czy emocjonalnym, czy nawet rodzinnym. Możliwości spekulacji na ten temat jest wiele i, jak to bywa z każdym zjawiskiem społecznym, przewidywania sprawdzają się w małym stopniu. Problem został doskonale odzwierciedlony w filmie „A.I.” („Sztuczna inteligencja”), gdzie najtrudniejszym zadaniem dla prawdziwych ludzi było zmuszenie się do traktowania androida jak człowieka. Jeśli tak by się faktycznie stało, to pociągnęłoby to za sobą masę zagrożeń, z których powstanie Ruchu Obrony Praw AI nie byłby największym.
Poza powyższym przykładem, nie ma sensu upodabniać zewnętrznie robotów do ludzi, ani programom AI dawać namiastki ludzkiej psychiki. Człowiek jest mechanizmem bardzo uniwersalnym, ale jak coś jest uniwersalne, to w niczym konkretnym nie jest naprawdę dobre. Roboty przemysłowe nie przypominają ludzi, nawet nie próbują naśladować ludzkich organów. Roboty domowe również – mikser nie ma dziesięciu palców do ugniatania ciasta. Może tego na co dzień nie odczuwamy, ale jesteśmy otoczeni robotami. Przecież pralka, winda, magnetowid, budzik, laptop, klimatyzator, czy rozrusznik serca to są roboty. Definicja zresztą nie jest dokładna i nie mówi od jakiego poziomu samodzielności maszyna zasługuje na miano robota.
Kierunek rozwoju automatyki jest znany: dalsze ułatwianie nam życia poprzez wyręczanie nas w pracy, ale i w podejmowaniu decyzji. System kontroli trakcji w samochodzie myśli za kierowcę. Oczywiście słowo „myśli” jest tu lekkim nadużyciem, bo podobnie „myślał” sto lat temu odśrodkowy regulator obrotów maszyny parowej. Jednak to przejmowanie władzy będzie następowało stale, coraz szybciej i w coraz bardziej złożony i nie uznający sprzeciwu sposób. Rekrutacją dzieci do warszawskich przedszkoli już teraz zajmuje się program komputerowy, nie człowiek. Za kilka, kilkanaście lat ta władza automatów stanie się powszechna, bardziej dyskretna i zostanie usankcjonowana prawnie. Pojedynczy człowiek w starciu z bezduszną machiną biurokratyczną będzie miał jeszcze mniejsze szanse niż dziś. Po zastanowieniu, przyzna to chyba każdy, kto korzysta z jakichkolwiek zautomatyzowanych serwisów telefonicznych, bądź internetowych. Bardzo często sprawę udaje się załatwić dopiero po rozmowie z konsultantem-człowiekiem. Mój ulubiony przykład to system operacyjny Windows Vista, który w dwa lata od premiery wciąż nie został zaakceptowany przez użytkowników. Vista stara się myśleć za człowieka i naprawdę jej to nie wychodzi. Jest wyposażona w bardzo rozbudowane procedury diagnostyczne i autonaprawcze, które mi osobiście nigdy nie pomogły. Cała sesja pytań i odpowiedzi kończyła się komunikatem „skontaktuj się z administratorem systemu”. Ja jestem administratorem systemu.
Postęp w dziedzinie robotyki i szerzej rozumianej automatyki będzie trwał płynnie i w zasadzie będzie niezauważalny. Będą to np. sprawniejsze systemy operacyjne komputerów, uczące się systemy oświetlenia domu, dopasowujące się do indywidualnych potrzeb telefony etc. Trend, wobec którego jednostki są bezsilne, będzie wymuszał na nas stopniowe oddawanie pola sztucznej inteligencji we wszystkich dziedzinach, włącznie ze sztuką. Myślę, że punkt bez odwrotu wyznaczą dwa zjawiska. Pierwsze to początek powszechnej zgody na integrację robota z człowiekiem, a dokładnie na cyborgizację nie podyktowaną względami ratowania życia, ale jego ulepszania. Zapewne zacznie się od wojska i sportu. Weźmy przykład beznogiego biegacza Pistoriusa, którego protezy z włókien węglowych prawdopodobnie przewyższają sprawnością zdrowie nogi. Jeśli osiągane przez niego i jemu podobnych wyniki będą znacząco lepsze, to za kilkanaście lat zawodowi biegacze będą bez szans, jeśli nie poddadzą swoich ciał wąsko specjalizującym je modyfikacjom. Drugim zjawiskiem będzie przejęcie faktycznej władzy nad ludzkością przez stworzone naszymi rękami układy nieożywione, choćby i nie posiadające inteligencji w naszym tego słowa rozumieniu.
Artykuł w nieco okrojonej formie ukazał się w Pulsie Biznesu 29 października 2008 r.
Udostepnij
December 22nd, 2008 at 21:27
Fakt…Lepiej nie próbować upodabniać robotów do ludzi…
February 1st, 2009 at 18:08
Noooooo…………
May 8th, 2009 at 16:14
Gdyby robot był jak człowiek,
to spełnił by się ARMAGEDON…