Kapusta kiszona po poddaniu obróbce termicznej traci większość swoich wartości zdrowotnych. Zyskuje za to lepszy smak i w zasadzie jest to jedyny powód, dla którego warto ją poddawać owej obróbce. Poniżej podaję prosty przepis na to, jak pozbawić kapustę kiszoną wartości zdrowotnych.
Składniki:
- 500g kiszonej kapusty
- 2 duże cebule
- nieco masła lub oliwy
- czubata łyżka mąki (najlepiej krupczatki) lub starty ziemniak
- łyżka miodu
- ewentualnie trochÄ™ boczku
- Przyprawy: sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie.
Czas przygotowania: 45 minut
|
Tradycyjnie już z kapustą postępujemy ostro. Jeśli jej nie potniemy, to pod czas jedzenia będziemy ją mieć wszędzie.
|
Kapustę wrzucamy do garnka i zalewamy wodą tak, by cała była nakryta. Jeśli jest zbyt kwaśna (rzecz gustu) można ją uprzednio przepłukać. Dodajemy przyprawy. Gotujemy na małym gazie do miękkości, czyli nie mniej niż 30 minut. Im dłużej, tym lepszy będzie efekt. Jeśli woda odparuje, uzupełniamy ją, by kapusta stale była minimalnie przykryta.
|
Kapusta się gotuje, a my nie próżnujemy. Przygotowujemy następne składniki. Kroimy drobno cebulę. Jeśli ktoś ma szatkownicę, niech nie waha się jej użyć.
|
Podsmażamy cebulę z boczkiem. Jeśli ma być bardziej dietetycznie, z boczku można zrezygnować.
|
Gdy cebula jest już w stanie wskazującym na usmażenie, dosypujemy mąkę i chwilę podsmażamy na złoty kolor, mieszając usilnie. Złoty znaczy złoty. Wiem, że węgiel to czarne złoto Polski, ale w kuchni to się nie sprawdza. Zamiast mąki można dodać (do garnka z kapustą) startego surowego ziemniaka.
|
Przelewamy część wody z garnka z kapustą i mieszamy.
|
Zawartość patelni ląduje w garnku, gdzie trzeba dodać miód, sól i pieprz, a na koniec wszystko rozmieszać. Oczywiście dodanie miodu do potrawy o temperaturze prawie 100 st. Celsiusza zlikwiduje wszelkie jego właściwości zdrowotne. Gotujemy, aż kapusta zmięknie.
|
No i tyle. Można przystąpić do konsumpcji. Kapusta zasmażana smakuje dobrze sama z chlebem lub jako dodatek do innych potraw.
|
Udostepnij
This entry was posted
on Monday, 2009/11/09 at 11:44 and is filed under Kulinarne, -.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
November 9th, 2009 at 12:35
Brrr… a tym razem danie zupeÅ‚nie nie dla mnie. Nie przemawia do mnie kapusta w żadnej postaci… ;p
November 9th, 2009 at 19:55
Popieram przedmówczyniÄ™ (jeÅ›li jest takie sÅ‚owo). Niestety, sam widok kapusty powoduje u mnie odruch “ucieknÄ™ gdzieÅ› daleko, może nie zauważy”, wiÄ™c… ekhem… raczej nie spróbujÄ™. Mimo, że sÅ‚owa “pozbawić kapustÄ™ kiszonÄ… wartoÅ›ci zdrowotnych” sÄ…, hm, muzykÄ… dla moich uszu ;D
PS. A ja znalazÅ‚am błąd, haha! ‘Podczas’ piszemy razem (a przynajmniej tak wydaje siÄ™ mojemu mózgowi).
A może pewnego piÄ™knego dnia zacznÄ™ pisać sensowne komentarze? Ech, marzenia…
November 9th, 2009 at 19:59
Zgadzam się w pełni z przedmówcam(na tym blogu jest takie słowo, nie wiem, czy gdzie indziej także), kapusty wprost niecierpię.
November 9th, 2009 at 22:52
A ja będę oryginalna i powiem, że kapustkę uwielbiam ;)
November 9th, 2009 at 22:59
Skąda ta awersja do kapusty? Mi przepis jak najbardzej odpowiada, jak będzie okazja, to spróbuję ;)
November 10th, 2009 at 7:25
O tak, kapusta zasmażana, schabik i ziemniaczki, niebo w gębie :)
A zwykłą surową, czy samą zasmażaną też nie pogardze.
November 10th, 2009 at 16:14
A ja taką na obiad zrobiłem ;] pyycha !!!
Mozna jeszcze podsmażyć najpierw boczek a potem na tÅ‚uszczyk z boczku sypnąć cebulkÄ™… To tak dietetycznie… jak ktoÅ› lubi to warto jeszcze dorobić zasmażkÄ™.
PS. pomysł mojej śp. babci.
November 11th, 2009 at 1:06
Amon-Re, nie wiem, wrodzona… ;) Jest w smaku kapusty coÅ› takiego, że nawet jak leży na talerzu obok czegoÅ› innego, to z trudem zjem to “inne” - bo przechodzi dla mnie posmakiem kapusty i mnie odrzuca na kilometr… ;p
Choć testowanie przepisów RafaÅ‚a w kuchni pokazuje, że warto, to tym razem podziÄ™kujÄ™… ;)
November 11th, 2009 at 2:10
Spróbujcie przy okazji. Jest zajepyszne ;]
PS. zawsze można spróbować na rodzeństwie, ja nie żałuję
November 11th, 2009 at 13:42
A jak ktoś nie ma rodzeństwa? XD
November 11th, 2009 at 14:44
To wtedy trzeba próbować na sobie
November 12th, 2009 at 17:18
Albo na rodzicach. oni nawet wątróbkę(fe!) zjedzą :)
November 13th, 2009 at 18:53
Oj, odpowiednio przygotowana wÄ…tróbka jest OK. Ale kaszanka… Blee… A kapuchÄ™ to ja lubiÄ™. DziÄ™kujÄ™ za przepis. Jedenastolatce z pewnoÅ›ciÄ… przyda siÄ™ sposób na pozbawienie wrednej zapu,scie wartoÅ›ci odżywczych ^^
November 16th, 2009 at 22:07
Tajemnica tkwi w przyprawach…
November 17th, 2009 at 19:14
Kapusty nie lubię, wątróbki też. Ale gratuluję weny twórczej ;-) !