Koszmar z ulicy wiązów

Koszmar z ulicy wiązów (Nightmare on Elm Street)Całkiem nieźle odgrzany kotlet. Wprawdzie to remake, a te zwykle znacząco ustępują oryginałom, no i ciężko podrobić Wesa Cravena w szczytowej formie, ale tym razem wyszło nieźle. Nie tak dobrze jak oryginał, ale naprawdę nieźle. Nie razi nawet wałkowana wielokrotnie konwencja, ani to, że zakończenia można się domyśleć jeszcze przed kupieniem biletów. Zagadką pozostaje głównie kolejność zabijania.

Oczywiście jest to czysta rozrywka. Nikt chyba nie spodziewał się czegoś więcej? Strona wizualna bez zarzutu, scenariusz poprawny. No, w sumie o to chodzi w takich filmach. Coraz trudniej przestraszyć widza tak, by się bał jeszcze po wyjściu z kina. Tym razem też się to nie udało.

Dosyć ważna jest tu tragiczna geneza postaci Kruegera, po części tłumacząca, skąd się wzięły jego mordercze skłonności. Żeby bardziej go obrzydzić widzowi, sięgnięto po modną aktualnie pedofilię. Co rzadkie w horrorach, zadbano również o pewną wiarygodność postępowania postaci, choć tu również pojawił się mój ulubiony motyw z filmów made in USA: samochód, który uległ stłuczce jest odhaczany jako „skasowany” i bohaterowie nawet nie próbują nim jechać dalej.

Minusy? Są, zawsze jakieś są. Największym jest sam Freddy, pozbawiony ironicznego czarnego humoru ma w zanadrzu tylko sztampową charakterystykę psychopaty. No i sposób jego pokazywania, w pełnym świetle na cały ekran. To zabiera sporo z jego przerażającej sennomarości. Pojawia się też mała niekonsekwencja, bo raz zdarza się, że Freddy morduje postać, która nie śpi. Jednak akurat to jestem w stanie wybaczyć twórcom, bo wizualna strona tej sceny wynagradza wszystko. No i na koniec naprawdę duży minus, dotyczący wszystkich amerykańskich produkcji klasy „A” - nieprzekładalność hierarchii wartości moralnych Ameryki na język Europy. Można pokazać wypruwane flaki, litry krwi i przemoc najzupełniej dosłowną, ale nigdy kawałka cycka.

A tu akurat by się to przydało.


Udostepnij

10 Responses to “Koszmar z ulicy wiązów”

  1. Ponury Żniwiarz Says:

    Ostatnie zdanie miażdży! :D

  2. Ponury Żniwiarz Says:

    Przedostatnie :P

  3. Olka Says:

    Uwielbiam Pana recenzje filmów ;]

  4. Zegarmistrz Says:

    A na co Panu ten kawałek cycka? :) Film kojarzę ze starej wersji, jako kilka pojedynczych (i być może nieprawdziwych) scen, nigdy nie oglądałem go w całości.

  5. Rafal Kosik Says:

    Obejrzyj starą wersją, potem nową. O ile pamiętam, stara jest lepsza.

  6. Martyna Says:

    Lubie takie filmy ;D ale oryginału i tak nic nie pobije.

  7. Violet Says:

    Oglądałam 3 części starej wersji. Niemal się na nich zanudziłam. Powaznie zastanawiam się, czy iść na to do kina, skoro TO jest gorsze od starych wersji.

  8. łosiek! Says:

    Usunęli to co najlepsze, czarny humor Freddy’ego.

  9. FNiN_addict Says:

    Wybieram się na film niedługo, ale jeśli to jest horror typu obrzydliwiec, to chyba podziękuję…

  10. Rafal Kosik Says:

    Horror typu obrzydliwiec to cały podgatunek zwany gore. Tu nie jest aż tak.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).