Labirynty
Jedenaście mocnych opowiadań, jedenaście poruszających tekstów, z których żaden nie znalazł się tu przypadkiem i z żadnego nie można było zrezygnować. Labirynty Michała Cetnarowskiego to lektura mądra, ale na pewno niełatwa. Niewiele tu akcji, za to dużo emocji i mistrzowsko budowanych nastrojów.
Michała Cetnarowskiego znałem wcześniej jako publicystę (m.in. „Nowa Fantastyka”, „Wiedza i Życie”, „Focus: Historia”, „Creatio Fantastica”) oraz jako redaktora. Ze sporą nieufnością podchodziłem więc do jego debiutu literackiego. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie - rzadko kiedy debiut jest tak dojrzały pod względem języka i treści.
Labirynty to zbiór zupełnie różnych skondensowanych historii - nieoczywistych i niejednoznacznych. Droga na zachód jest lakonicznym opisem pierwszych dni trzeciej wojny światowej przypomina klimatem Drogę McCarthy’ego. Rosyjski czołgista zwyczajnym językiem opisuje, co widzi, prąc przez zniszczoną Europę. Z bezdusznej, pozornie wyzutej z emocji relacji wyłania się przejmujący obraz ludzi pozbawionych uczuć, a nawet własnej woli. Idąc w cieniu wieży to z kolei magiczny opis dwóch ludzi za karę wtrąconych do koszmarnego więzienia, gdzie nie obowiązują prawa fizyki i logiki. Leśni chłopcy to opowieść partyzancka z roku ‘44, w Ziemi obiecanej pojawiają się elfy, Pieśń z doliny to przejmująca historia ojca i jego ciężko chorej córki, a bohaterem Czarnych stawów jest zapijaczony heros dożywający swych dni w zapadłej dziurze na prowincji.
Klucz do zrozumienia Labiryntów każdy musi znaleźć sam i wcale nie jest powiedziane, że znajdzie. Autor jedenaście razy zabiera czytelnika w mroczną otchłań ludzkiej duszy, na poszukiwanie tego, co nazywamy człowieczeństwem. Z tych wypraw każdy wróci z czym innym.
Udostepnij
February 16th, 2010 at 21:38
Brzmi ciekawie, ale raczej ciężko i dołująco. (brzmieć dołująco[?]) Rozumiem, że najpierw opowiadanie czytamy, a potem tyle samo co czytamy myślimy? “Autor jedenaście razy zabiera czytelnika w mroczną otchłań ludzkiej duszy” Czyli jako opcja relaksu w zimowe wieczory odpada… ? No, ale skoro Pan wydał (nie zawiodłem się na “Opowieściach”) i się podobało… kto wie, może, może…
February 16th, 2010 at 22:17
O kupieniu tej książki myślę od dawna, ale teraz nie mam kasy (czytaj: wydałam na oryginał Doriana Graya), ale po pana recenzji jakoś się zabiorę.
Nie znalazłam jeszcze czasu na przeczytanie zakupionej 2 miesiące temu (!!!) pierwszej części “Zadry”, więc z “Labiryntami” zaczekam zapewne do wakacji. ;/
P.S. Świetnie pan recenzuje.
February 16th, 2010 at 22:17
Już wiem co będę chciał na urodziny.
February 16th, 2010 at 22:21
Proszę Pana Zacząłem pisać książkę i chciałbym sprawdzić czy jest ciekawa. Jeżeli jeżeli ktoś to napisał, to proszę mi to powiedzieć.
Okolice Berlina, 2141
Na korytarzu rozległy się kroki. Po chwili zza załomu wyłonił się mężczyzna w poplamionym fartuchu. Nie był zbyt przystojny ale widać było, że jest ważną osobistością. Właśnie minął śluzę powietrzną gdy mechanizm, który miał przyczepiony do paska piknął ostrzegawczo. Naukowiec spojrzał na niego i znieruchomiał.
– O nie – pomyślał – znowu podskoczyły parametry mocy.
Przyśpieszył kroku i siłą rozpędu wskoczył do windy. Już w windzie poczuł, że coś jest nie
w porządku. Czuć było swąd spalonej izolacji. Winda jechała coraz głębiej, gdy nagle raptownie się zatrzymała.
February 16th, 2010 at 22:23
Copyright © 2010 by eprzemeks
February 16th, 2010 at 23:19
Ej, ej… Więcej trochę ;) Koniecznie!
February 16th, 2010 at 23:20
@eprzemeks, trochę za mało, żeby ocenić.
@Dziebak, jak napisałem: lektura mądra, ale na pewno niełatwa. Tu jest fragment: http://www.powergraph.pl/labirynty-fragment-1
February 16th, 2010 at 23:48
To za kilka dni może będzie coś więcej.
February 17th, 2010 at 12:40
Oto kolejny fragment:
Za oknem różowa łuna znaczyła horyzont. Ewa przewróciła się w łóżku, wyjrzała za okno i zauważyła kolejny statek uciekinierów, co raz więcej ludzi uciekało z tej ponurej planety. Za kilka godzin odleci ostatni statek w tym miesiącu. Obróciła się na drugi bok i zasnęła. Śniła o innej planecie i lepszym życiu.
Kiedy się obudziła, wstała i poszła się umyć. Gorący prysznic działał relaksująco, po chwili poczuła, że jest już pobudzona. Kręciła prysznic, wyszła z wanny i zaczęła się ubierać. Kiedy skończyła złapała torbę i wyszła na korytarz, drzwi zamknęły się automatycznie.
February 17th, 2010 at 14:17
Mało! Jakiś fragment, w którym się coś dzieje byłby mile widziany! :P
February 17th, 2010 at 16:43
No to do soboty.
February 17th, 2010 at 16:49
Ja poczekam, bo zapowiada się, że warto czekac ;)
February 17th, 2010 at 17:32
To żeby Cię nie zawieśc juz biorę się do pisania.
February 17th, 2010 at 18:24
Miło mi ;)