Martensy
To jedna z odsłon problemu głęboko filozoficznego – czy blog autora SF powinienem zawierać to, czego inni spodziewają się po blogu autora SF, czy to co autor SF chce napisać? Skłaniając się ku drugiej opcji, napiszę teraz parę słów o butach.
Jeżeli rodzaj obuwia nie jest ściśle związany z zawodem, to przy jego wyborze najważniejszy jest indywidualny gust. Lub jego brak, oczywiście. Podobno o gustach się nie dyskutuje. Osobiście preferuję wersję, że nie dyskutuje się o gustach jedynie kogoś, kto może tę dyskusję usłyszeć. Dalej będzie więc głównie o gustach ludzi, który zapewne nigdy nie zajrzą na tę stronę.
Kryteria naszych rodaków dotyczące wyboru butów nie różnią się radykalnie od kryteriów dotyczących wyborów, których muszą oni dokonywać w innych sferach życia. Szczerze mówiąc, myślę, że zwykle sprowadza się to do przypadku. Widząc ludzi pomykających chodnikami w czymś, co wygląda jak ztuningowane kapcie pradziadka, zastanawiam się ile w tym abnegacji, ile oszczędności, a ile inwalidztwa estetycznego. Abnegata jestem w stanie zrozumieć – wisi mu, jak wygląda; wisi mu, co inni powiedzą i można przyjąć z wysokim prawdopodobieństwem, że największym jego marzeniem każdego dnia jest walnąć się z piwkiem przed TV i doczekać momentu, kiedy będzie mógł iść spać. Nie rozumiem za to ludzi, którzy kupują tanie buty z przyczyn ekonomicznych. Coś, co kosztuje 70 zeta prawie na pewno jest gorsze od czegoś za 200 zeta. Chodzi więc zapewne o efekt psychologiczny, żeby w danej chwili wydać mniej. To ten sam mechanizm, który ma zastosowanie przy remontowaniu polskich dróg – używamy materiałów o połowę tańszych, a martwić się będziemy dopiero za pięć lat, bo te tańsze materiały zaczną się sypać za te pięć lat, zamiast za trzydzieści. Prawdopodobnie tanie buty też zepsują się kilka razy szybciej i wkurzony, ale niczego nie nauczony zwolennik idei no name wybierze się na nowy rajd po sklepach w poszukiwaniu podobnych tanich butów.
Inwalida estetyczny to zazwyczaj przeciwieństwo tamtych dwóch. Nie szuka butów tanich, bo ma kasę, ani nie olewa własnego wyglądu. Jednak, wobec braku gustu, nie może wiedzieć, czym się kierować podczas trudnych wyborów. Gardzi poprzednimi dwoma typami, wybiera więc coś, co wygląda na drogie i ma więcej czegoś. Elegancja w jego mniemaniu generalnie oznacza przepych i to mniemanie rozciąga się na sferę obuwniczą. Efektem mogą to być okazalsze barokowe frędzle przy mokasynach, albo większa liczba futurystycznych pasków i nic nie dających, ale mądrze nazwanych technologii przy butach sportowych.
Nie każdy może chodzić w butach, które mu się podobają. Pewien mój kumpel przez lata wierny był marce New Rock, aż przeciwności życiowe (małżeństwo i kariera) zmusiły go do przerzucenia się na standardowe obuwie biznesowe. Ja mam ten komfort, że mogę się ubierać jak chcę. Kilkanaście lat temu wybrałem Martensy i jestem im wierny na tyle, że nawet ubrałem w nie Nikę, jedną bohaterek moich książek. To właśnie powtarzające się pytania, związane z tą postacią, skłoniły mnie do popełnienia tego textu.
Uważam, że stan butów odzwierciedla stan ducha. Ciężej o bardziej porażający zestaw niż rozklapane sandały + białe skarpetki. Nie chcę jednak pisać o dwuznacznych sandałach, bajeranckich kowbojkach, obciachowych trumniakach, eleganckich skórkowych cudach rękodzieła, które kosztują 800 zeta, a nic z nich nie zostanie po pierwszym porządnym deszczu. Będę pisał o Butach przez duże B, czyli o sprzęcie do survivalu miejskiego, który pomoże nam przeżyć nawet w świecie postnuklearnym.
Po co kupować Martensy? Można kupić podobne, tańsze buty, które niekoniecznie bardzo im ustępują, ale pewności co do jakości tych drugich można będzie nabrać dopiero, gdy po kilku latach nic się nie zepsuje. W New Rockach podeszwa jest pusta w środku i po starciu kilku milimetrów gumy but nadaje się do wyrzucenia. W całkiem niezłych polskich butach Wojas czasem lubi trzasnąć podeszwa. W tanich glanach no name może się stać cokolwiek. Są też buty wojskowe, zwykle przyzwoite. Brytyjskie lub niemieckie buty można kupić za 2/3 ceny Martensów, ale wyglądają już gorzej. Często stosowana w butach wojskowych podeszwa Wibram (lub podobna) ma rewelacyjną przyczepność, co jednak jest okupione bardzo szybkim zuzywaniem się podczas chodzenia po betonie.
Jeśli chodzi o wygodę Martensów, to zdania są podzielone. Ja dobrze się w nich czuję, ale np. Kasia narzeka, że są sztywne. Podstawowe zalety tych butów to ochrona stopy, jakiej nie zapewnia najlepsze obuwie sportowe, oraz trwałość. Wady wynikają z powyższych zalet: ogólna sztywność i zła przyczepność podeszew podczas mrozów. To buty, których zakup należy przemyśleć i dokonać go w spokoju i świadomości, że chce się mieć właśnie takie. Myślę, że większość ludzi, którzy narzekają na Martensy, źle je sobie dobrało. W przypadku butów tej marki istotne jest prawidłowe dobranie rozmiaru (nie rozciągają się już potem) i rozchodzenie. Przez pierwszych kilka dni może być ciężko i lepiej na wszelki wypadek mieć pod ręką plasterki. Jak się uda, potem na kilka lat jest spokój.
To nie są buty do biegania na 1000 metrów, do chodzenia po górach zimą, ani do jeżdżenia na rowerze. To porządnie wykonane buty na co dzień, a jeśli ktoś nie ma problemów ze stopami, to nawet na upały. Modeli jest sporo, od wyglądających w miarę softowo pantofli, po wysokie, zawiązywane aż pod kolana. Długość jest istotna – musisz mieć świadomość tego, że jeśli but ma dziesięć dziurek, to nie da się go zawiązać w dziesięć sekund. Jeśli jesteś niecierpliwy, wybierz model niższy. Kolejna sprawa – to są buty skórzane, więc wymagają pastowania. Jeśli nie będziesz ich pastować, skóra zacznie pękać. Prawidłowo pastowane Martensy przez cały okres służby zachowują wodoodporność. Pastowanie nie polega na przetarciu powierzchni błyszczykiem. Musisz mieć prawdziwą pastę i dwie szczotki.
I na koniec najważniejsza uwaga: jeśli naprawdę nadal chcesz kupić Martensy, idź do sklepu firmowego nie na bazar.
Udostepnij
September 2nd, 2009 at 3:25
Tak, w zeszłym roku po dwóch dniach chodzenia po Berlinie moje obute w firmowe Martensy stopy były w takim stanie, że miałam ochotę germańskiemu lumpowi zerwać dziurawe mokasyny (z frędzlami :) ).
September 2nd, 2009 at 12:32
Martensy są dość drogie, dlatego wyposażę się w takie, kiedy stopy przestaną mi rosnąć, bo przy obecnym tempie za pare miesiecy musiałbym kupować nowe. A wydawanie 5 stów co jakiś czas jest chyba mniej opłacalne od kupowania tanich adidasów, z których poprostu wyrastam, zanim je zedrę :P
Wspomniał pan o inwalidach estetycznych… Jest jeszcze jedna, bliźniacza kategoria. Tacy, co kupują buty, żeby być trendy. I nie tylko buty - im więcej znaczków Nike, Adidasa, Reeboka czy innych markowych marek(jak to absurdalnie brzmi), tym dla nich lepiej. Nie mówię, że te marki są złe, ale wielu je wybiera tylko dlatego, że są modne, a nie wygodne.
A z tymi plastrami… Metodą mojej cioci na schodzenie nowych martensów bez cierpienia są grube skarpety ;)
September 2nd, 2009 at 16:27
Osobiście wolę adidasy(nie jakieś buty na obcasach czy takie ,,na pokaz'’ a adidasy najzwyklejsze w świecie) ale notka ciekawa:).
September 2nd, 2009 at 16:30
W tym momencie mam na nogach Reeboki, których używam jako kapci:)
A ostatnie Martensy udało mi się uchodzić (to od „ujeździć”) bez plastrów.
September 2nd, 2009 at 16:46
Zapewne dlatego Net ma Reeboki :P
September 2nd, 2009 at 16:50
Marka nie ważna, aby tylko wygodne były:). Przynajmniej według mnie.
September 2nd, 2009 at 17:58
Popieram przedmówczynię. Także w kwesti adidasów, choć często latem chodzę też w sandałach, a adidasach żadko.
September 2nd, 2009 at 23:00
W zeszłym sezonie w grudniu przesz trzy tygodnie zdarłam cztery pary kozaków nie takich z rynala za dyche tylko z daichmana (sorki za błędy nie pamiętam jak sie to pisze) lub ccc były koło ośmiu dych więc no cóż… przynajmniej raz w tygodniu byłam w obuwniczym więc zaczełam myśleć o porządnych butach.Jak w tym roku będzie tak samo to zaczne błagać tate on sie prędzej zgodzi jak mama ze względu na jakość z mamą gorzej ze względu na cene :) A za adidasami średnio przepadam mam jedne pumy i mi to starczy i tak zaraz ich nie będzie osobiście wole stare dobre trampki. Zgadzam się z panem, że niekturzy ludzie kupują buty bo np.adidas ma dziesięć paseczków a reeboki pięć a one raczej nic nie dają.Mam takich kumpli.I mam przyjaciółke z rodzaju “Ja bym to kupiła ale mi sie nie opłaca bo gdzieś tam jest takie samo ale za 20 zyla a nie za 80″ tyle, że tu chodzi o firmowe sklepy a nie bazarek. Na kiecki armaniego mnie raczej nie stać ale przecierz zawsze można samemu uszyć i metke wszyć osobiście to pod tym kątem jej nie rozumie ale cóż jest blądynką (ja nie sądze, że kawały o blądynkach są suszne tylko ten typ tak ma). Bardzo fajna notka.Zycze Panu jak najmniej odcisków od btów :) i weny na siódmą cześć FNIN (moze jakiś projekcik okładki albo fragmęcik)
September 3rd, 2009 at 0:54
Daichman i CCC omijam z daleka. Armaniego zresztą też, ale to z innych powodów - to jest marka, gdzie płaci się za metkę, a to przegięcie w drugą stronę.
A okładka do FNiN już się robi :)
September 3rd, 2009 at 19:11
Chyba też je zaczne z daleka obchodzić bo sie nie opłaca i zycze weny na okładke i fragmęt oczywiście
September 3rd, 2009 at 19:20
A ja życzę weny na następne 100000 części FNiN;)
September 3rd, 2009 at 19:22
I chciałabym poczęstować wirtualnym cukierkiem. Imieniny mam:).
September 4th, 2009 at 5:08
Wszystkiego najlepszego :)
September 4th, 2009 at 7:04
Wszystkiego najlepszego Iza
September 4th, 2009 at 13:32
Dzięki wszystkim:)
September 4th, 2009 at 15:20
Odnoszę wrażenie, że polska kultura noszenia butów jeszcze przez wiele lat się nie zmieni i ludzie będą kupować coś bo jest tanie kilka razy w roku i tłumaczyli się tym, że im się w tym wygodnie chodzi.
Patrząc na studentów, którym sam jestem, widzę, że zmienia się to na szczęście na coraz lepsze i ludzie nie kupują szmelca za kilkanaście złotych, ale porządne firmowe (i wcale nie chodzi tutaj o przysłowiowy lans!), dobrze wyglądające i co najważniejsze - wygodne buty.
Przykładem łączenia wygody i marki niech będą chociaż oryginalne tenisówki Converse, które kosztują bagatela ponad 100 zł. Olaboga - krzyknie przeciętny Polak - ponad 100 zł za trampki?!
I w tym tkwi cały szkopuł, gdyż oryginalne Conversy się nie zepsują po roku chodzenia. Ba, nawet po paru latach, jeśli ktoś nie wyczynia z butami ekstremalnych rzeczy. I co ciekawe - widać coraz więcej ciekawych modeli, przeznaczonych nawet dla “poważnych” ludzi. Świetnie to widać chociażby w Berlinie czy Pradze, gdzie poważni ludzie potrafią połączyć elegancję służbową z modnym rozwiązaniem. Ale gdzie takie rzeczy w Polsce - wciąż dominuje nudna i sztywna elegancja.
A przysłowiowy Kowalski dalej będzie nosił sandały ze (sic!) skarpetami.
September 4th, 2009 at 19:05
A ja nie mam Martensów, bo pierwsze glany kupowałam z myślą o tym, że jednak mogą mi się nie spodobać. Wybrałam więc takie, w których moja przyjaciółka przechodziła kilka lat, w tym dwukrotnie dochodząc pieszo do Częstochowy i łażąc po górach.
I chociaż pod względem wyglądu i wygody sprawdziły się jak najbardziej, to robią raczej za buty na specjalne okazje… bo jestem leniwa i zwykle rano nie mam czasu ich wiązać, wolę pospać. Na Polcon też ich nie zabrałam wyłącznie dlatego, że na samą myśl o wcześniejszym wstawaniu przed rannymi prelekcjami ciarki mnie przechodziły.
Izo - wszystkiego najlepszego! :)
September 4th, 2009 at 22:06
Hmm… No nie za bardzo zgodzę się z tym:
“Coś, co kosztuje 70 zeta prawie na pewno jest gorsze od czegoś za 200 zeta”
Myślę, że to nie cena jest wyznacznikiem jakości. Miałem kilka par butów no name i spisywały się one zadziwiająco dobrze, zaryzykowałbym stwierdzenie, że nawet lepiej od oryginałów. Wszystko zależy tak na prawdę od tego, na co się trafi. Uważnie oglądając buta i przymierzając go, każdy chyba potrafi ocenić czy to dobry produkt, czy syf. Cena, czy marka nie gra tutaj aż tak ważnej roli. No i oczywiście jeśli o buta się dba, to wytrzyma on o wiele dłużej. Mój tata ma taką jedną ulubioną parę butów. Nie wiem ile one już mają lat, ani kto je wyprodukował (na pewno nie żadna z uznanych firm), ale są niesamowicie stare. Chodzi w nich cały czas! Rzecz jasna już raczej przy pracach ogrodniczych itp ;) Mimo wszelkich starań, nie wyglądają już zbyt ładnie, chociaż on uważa, że wciąż są bardzo wygodne.
September 5th, 2009 at 0:42
Zdarzają się tanie produkty, które są dobre. Tylko, żeby się przekonać, który jest dobry, zwykle trzeba go kupić i poużywać. Za markę taką jak Martens, czy Converse płacisz, żeby mieć pewność, że produkt będzie dobry.
September 5th, 2009 at 0:53
No chyba że ma się intuicję… ;)
September 6th, 2009 at 17:00
Jeśli chodzi o adidasy firmy ,,adidas”, to są to naprawdę dobre buty. W jednej parze jestem w stanie przechodzić 3 lata, może więcej. Może czas ten wydłużyłby się trochę, gdybym nie używał ich w tak drastyczny sposób.
September 6th, 2009 at 17:06
Czyli?
Ja w butach chodzę do czasu, aż zrobią się za małe, chyba, że wyglądają, jakby je ktoś ciągnął na sznurku za rowerem przez parenaście kilometrów.
September 18th, 2009 at 2:30
Ja od jakiegoś czasu też przymierzam się do zakupu glanów. Dzięki za ten post i dyskusję - nieco mi to naświetliło “problem”. Niekoniecznie muszą to być Martensy - myślałem właśnie teżo New Rockach, ale też o Steel, Undercover czy HD. Może ktoś ma jakieś doświadczenia (sztywność, podeszwa, wytrzymałość) i chciałby się podzielić? Pan Rafał pewnie o Martensach może jeszcze parę zdań dorzucić…
September 21st, 2009 at 4:26
Nie mam doświadczeń z innymi butami. Słyszałem trochę dobrych słów o HD. Do Steeli zniechęcił mnie nieco obrazek półki w sklepie, gdzie obok stały buty Still w podobnej cenie. New Rocky są jak dla mnie przestylizowane, a dodatkowo udawane - np. blaszki nie są prawdziwymi wzmocnieniami, tylko dekoracją.
Jak dla mnie największą wadą Martensów jest zachowanie podeszwy poniżej temp. ~ -5°C. Staje się wtedy makabrycznie śliska. Po ubitym śniegu na Krupówkach jedzie się wtedy jak na łyżwach. Podeszwa Vibram w moich butach górskich w tych samych warunkach trzyma się idealnie, no ale coś za coś – jej trwałość i wytrzymałość jest znacznie niższa.
September 26th, 2009 at 21:13
Ja sądzę że kupowanie markowych butów jest dobre, ale tylko jak:
*przymierzyłeś buty w sklepie
*noga przestała rosnąć
*Ci się podobają.
Co do 2, w Maju tego roku Siostra kupiła mi na urodziny ładne buty od Nike, za 280zł. W Czerwcu były za małe. Dalej leżą w szafie nie zniszczone, ani jednej ryski. Teraz akurat nosze Reeboki, takie trampki a’la Converse, i inne trampki w kratkę :)
Próbuje wychaczyć od rodziców na Conversy, jednak wiem że mi się teraz nie opłaca. Nawet jak wezmę rozmiar 43, to wiem że np. na następny rok będą za małe. A szkoda ;(
Hm. BTW. jak ktoś myśli że napisałem posta “dla szpanu” się myli. Po prostu mam taki styl pisania.. :)
Pozdrawiam, i życzę weny do pisania FNiN 7 ;)
September 28th, 2009 at 9:17
Kiedyś, dawno temu, w Teleranku wyświetlany był serial “Porwany za młodu” (z angielska Smuggler), w którym jakiś facet, temu porwanemu powiedział, że patrząc na buty człowieka można domyśleć się wiele o tym człowieku i żadna inna część gardereoby o tym człowieku tak dobitnie nie świadczy. Minęło wiele czasu od momentu obejrzenia tej sceny, a ja nadal widzę, jak aktualnym jest przytoczone wyżej stwierdzenie. I uśrednienie tego co widzę obecnie na ulicach niestety nie najlepszą wizytówkę wystawia tak zwanej “znakomitej większości” mijanych przechodniów. Życie w otoczeniu tandety, karmiących się tandetnymi treściami serwowanymi w mediach, ukształtowało ludzi z tandetnymi umysłami, zadowalającymi się tandetnym obuwiem. I tandetną egzystencją.
October 16th, 2009 at 21:58
Widząc komentarze nt.wyjatkowej trwalosci conversow nie mogę sie powtrzymac od napisania o moich trampkach (biedronka, 12.99) ,ktore mam juz trzeci rok; byly uzywane w naprawde EKSTREMALNYCH warunkach,praktycznie codziennie- sa w lepszym stanie niz conversy moich kolegow za 200 zł, które notorycznie pekaja po bokach ;)
pozdrawiam:)
November 24th, 2009 at 14:43
kiedyś miałem martensy, ale teraz jestem zwolennikiem reeboków, a zwłaszcza pumpów, zostanę kiedyś ich kolekcjonerem jak Dj Senatore http://www.youtube.com/watch?v=ii2BVW5-Mfg, to dopiero trzeba mieć bzika na punkcie tych butów, polecam ten filmik!
December 16th, 2009 at 19:20
jestem niezorientowana: gdzie w Warszawie można kupić Martensy?
chyba wsędzie już bylam ;(
December 17th, 2009 at 22:35
Salon firmowy jest bramie jednej z kamienic przy Al. Jerozolimskich, między hotelem Polonia a Marriottem. Bliżej Polonii.
December 29th, 2009 at 13:11
dzieki :) :) :)
March 7th, 2010 at 13:00
Ja bym strasznie chciała mieć martensy, ale noga mi rośnie, więc jak na razie muszą mi wystarczyć glany ;)
May 6th, 2010 at 21:02
Mam Martensy. Naprawdę super buty. Praktycznie wszędzie można w nich iść. Ale po co aż dwie szczotki do pastowania?
May 6th, 2010 at 23:20
Jedna do pastowania, druga do polerowania. Właściwie przydałaby się jeszcze trzecia do wstępnego czyszczenia, ale na upartego wszystkie dadzą się zastąpić starą skarpetą :)
July 17th, 2010 at 22:50
Zna ktoś jakieś sposoby na porysowaną skórę martensów na noskach? ( przeżyły kilka koncertów;) )
July 18th, 2010 at 1:27
Zapastować solidnie kilka razy, albo… cieszyć się wyrąbistym manitou podniszczonych butów.
July 18th, 2010 at 16:45
Przymierzam się do kupna martensów. Glany to jak dla mnie za dużo. Wiem, że ludzie, których znam będą na mnie i moje buty dziwnie patrzeć, ale mam to w nosie ;) co do markowych butów w tym roku kupiłam adidasy z nike za 150zł i jestem nimi zachwycona ;) wygodne, ładne i zgrabne ;p bardzo chcę kupić martensy. Mój wymarzony model to klasyczne za kostkę, do tego granatowe. Chyba niestety pozostaje mi kupno ich przez internet jak tylko uzbieram kasę (319zł), bo nigdzie nie widziałam martensów w sklepie. Nie wiem jak daleko musiałabym jechać, żeby móc je przymierzyć i kupić na pewniaka… ;/
July 18th, 2010 at 18:41
Adidasy z Nike? Albo Adidas, albo Nike ;)
A Martensy jednak lepiej przymierzyć. Jeśli jednak musisz kupować przez internet, to pamiętaj, że tez metalowymi czubkami nie rozciągają się wzdłuż od noszenia, jak inne buty.
August 17th, 2010 at 18:44
Poszłam do sklepu przy al. Jerozolimskich. Miałam zamiar kupić martensy, jednak… zdecydowałam że wolę glany. po pierwsze na czubku jest szycie, które mi się podoba, a Martensy mają żółtą podeszwę, co mi się nie podoba. Może za kilka lat spróbuję z Martensami, ale jak na razie… jutro idę z kasą zakupić glany :) Na razie decyduje się czy kupić z firmy Steel czy Wojasie, jednak po poczytaniu w internecie, chyba te drugie.
August 18th, 2010 at 1:44
Mam Martensy z potrójnym przeszyciem na czubkach i czarnymi podeszwami. Co do firmy Wojas, to znajomej dwa razy pękła w nich podeszwa. Steeli nie znam, wiem tylko, że trzeba je kupować w dobrym sklepie, bo podobnie jak w przypadku Martensów gdzieniegdzie pojawiają się podróby.
September 8th, 2010 at 17:19
Ja moje czarne Solovairy mam od początku lipca, przeżyły Jarocin i koncert kultu, mają kilka zadrapań, ale - co ciekawe, większość powstałą od klasowych inteligentów cieszących się staniem na czubku glana ;). Mam nadzieję, że pożyją jeszcze parę latek i kilka(naście/dziesiąt) koncertów. Zobaczymy jak będzie z zimą. Kupione były w internecie na stronie Dr. martens, ale wcześniej przymierzałem mój rozmiar w sklepie. A ty, Rafale (wybacz, ale nie mogę za kij wyobrazić sobie Ciebie jako “pan”), masz dziesiątki?
September 8th, 2010 at 18:22
9
September 15th, 2010 at 0:29
Polecam glany Acord. Przechodziłam w nich 6 lat i nie zamierzam kupować nowych dopuki te się nie rozwalą (a na to się na szczęście nie zapowiada).
Panie Rafale niecierpliwie czekam na kolejną część FNiN:)
September 19th, 2010 at 13:15
Przymierzam się od jakiegoś czasu do kupna martensów i najbardziej podoba mi się ten model:
http://allegro.pl/glany-dr-martens-martensy-8761black-39-najtaniej-i1206015984.html
(nie chodzi mi o tę konkretnię akcję czy cenę, ale o sam model buta :) )
Tylko co to znaczy podeszwa BXB? Bo podeszwa DMS to ta jaśniejsza, BXB to czarna, tyle zauważyłam. ;)
No i miałam zamiar nie kupować innych butów na zimę, tylko chodzić właśnie w martensach. Jeżeli jednak powtórzy się sytuacja z ubiegłego sezonu (trzaskające mrozy) to chyba czeka mnie ostra jazda po zazwyczaj u nas nieodśnieżonych drogach.
Panie Rafale, zimą nosi pan martensy, czy jakieś inne, bardziej przyczepne obuwie? :)
October 3rd, 2010 at 20:57
Martensy nie mają ocieplenia. To czy nie jest Wam zimą zimno w tych butach?
October 4th, 2010 at 21:35
Generalnie nie, ale jak temperatura mocno spadnie (poniżej -10-15 stopni), to dobrze mieć i tak mocno ocieplane buty… Ale ja np. w martensach chodzę cały rok;)
October 22nd, 2010 at 17:41
Pokój z wami..
Mam Martensy ze Steela od dwóch miesięcy. Byłam w nich na Gubałówce i wycieczce ogólnie po górach i przyznam, że jak głupia były jeszcze nie rozchodzone, ale dałam radę i nawet plastry się nie przydały. teraz moja przyjaciółka kupiła martensy z Duela i mój kolega z czegoś na N…
To raczej nie są podróby, mają prawdziwie blachy i są ze skóry, muszę je pastować. Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego. Na Krupówkach kupiłam kolorowe sznurówki i pacyfkę, no i parę innych drobiazgów. Moje mają dziesięć dziurek i mojego kolegi też, a przyjaciółka ma jedenaście. Planuje kupić kolejne sznurówki… A Glany i Martensy to to samo? Właśnie nie wiem. Mam buty jak Nika na okładce tylko z kolorowymi sznurówkami. Strasznie się do nich przywiązałam. W szatni zawsze zostaje sama z Kacprem i Asią, bo pół godziny wiążemy buty. Ostatnio usłyszałam, że jestem tajemnicza, bo miałam taki sztruksowy płaszcz w brązowym kolorze i te Martensidła i mam czarne włosy… i ogółem.. Sis na kompa..
October 23rd, 2010 at 19:01
Martensy i glany są bardzo podobne, ale nieco się różnią… Prawie wszystkie modele martensów nie mają doszywanego noska (chyba jest tylko jeden model z nim), i prawie wszystkie nie mają czarnej podeszwy. No i Martensy wyróżnia także charakterystyczna żółta nić :D I nie ma czegoś takiego jak Martensy z Steel’a… Martensy, to Martensy. To tak samo jakby powiedzieć : Mam buty Nike z Pumy….
November 14th, 2010 at 19:19
Wcześniej była mowa o butach firmy Converse, jestem zadowoloną posiadaczką. Wiem jak zaskoczeni są ludzie, którym mówi się, że za trampki trzeba wybulić ok. 200 zł, jednaki kiedy widzę tych samych ludzi w podartych trampkach mam wrażenie, że opłacało się wydać te dwie stówy.
Była też mowa o tym, że Net śmiga w Reebokach - na okładce drugiej części miał na nogach trampki (znaczek na to wskazuje) właśnie firmy Converse ;).
Moja nauczycielka wspominała kiedyś o tym, że w Martensach zanim doszła do domu zaliczyła upadek ze trzy razy.
November 17th, 2010 at 10:43
To raczej nie są podróby, mają prawdziwie blachy i są ze skóry, muszę je pastować. Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego.
November 17th, 2010 at 10:45
Poszłam do sklepu przy al. Jerozolimskich. Miałam zamiar kupić martensy, jednak… zdecydowałam że wolę glany. po pierwsze na czubku jest szycie, które mi się podoba, a Martensy mają żółtą podeszwę, co mi się nie podoba.
November 17th, 2010 at 10:46
Martensy są fajne ale bardzo drogie.
November 17th, 2010 at 10:50
Martensy tez mi się podobają mają swój niepowtarzalny charakter i klimat.
November 17th, 2010 at 10:52
Polecam glany Acord. Przechodziłam w nich 6 lat i nie zamierzam kupować nowych dopuki te się nie rozwalą.
November 17th, 2010 at 10:53
Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego. Na Krupówkach kupiłam kolorowe sznurówki i pacyfkę, no i parę innych drobiazgów. Moje mają dziesięć dziurek i mojego kolegi też, a przyjaciółka ma jedenaście.
November 17th, 2010 at 10:56
A ja wolę Adidasy.
November 22nd, 2010 at 21:18
Glany są rzeczywiście ekonomiczniejsze.
Moje są na chodzie trzeci rok i są wnie najgorszym stanie. xD
(270 zł Heavy Duty)
January 7th, 2011 at 11:39
Chciałabym się zwrócić do Pana jako do specjalisty od Martensów. Całkiem niedawno kupiłam sobie takie buty i jestem z nich bardzo zadowolona. Pieniądze zbierałam cały rok, po mimo oburzenia ze strony moich kolegów (Glany?! Chyba żartujesz!) i mamy (Martensy? Czemu nie możesz się ubierać jak dziewczyna?). Dodam tu, że to ostatnie zdanie zmieniło się na pozytywne, po tym jak przyniosłam nowe buty do domu. Obecnie dręczą mnie tylko dwie rzeczy:
1. Jak często trzeba takie buty pastować? Może brzmi to trochę głupio, ale moje poprzednie buty po prostu “nie lubiły” pasty po mimo, że były ze skóry.
2. Czy jeśli ktoś ma takie klasyczne Martensy z podeszwą obszywaną żółtą nicią, to czy jest jakiś sposób żeby ją wyczyścić jak się przez przypadek zapastuje?
January 7th, 2011 at 11:43
A co do tego, czy w Martensach jest zimno, czy nie, to przecież za kilkanaście złotych można kupić wkładki ocieplające. Od strony stopy materiał, a od podeszwy cienka warstwa aluminium i nawet największe mrozy nie są straszne.
January 7th, 2011 at 16:14
Martensy są mniej więcej tak zimne jak każde inne nieocieplane buty. W zimie większym problemem jest podeszwa, które przy ~ minus 7 robi się śliska. Co do pastowania, to ja pastuję mniej więcej raz na dwa tygodnie, czasem rzadziej, jak zapomnę, czasem częściej - np. zimą. Nigdy nie omijałem żółtej nitki podczas pastowania, a wręcz celowo ją pastowałem, żeby zwiększyć wodoodporność. Oczywiście nitka szybko przestała być żółta. Myślę, że jedynym sposobem jest pastowanie precyzyjne, tzn. nie wjeżdżaj szczotką na nitkę.
January 8th, 2011 at 10:51
Ale jeśli się już przez przypadek zapastowało nić, to, czy można ją “odpastować” tak żeby była znów żółta?
January 8th, 2011 at 13:36
Pojęcia nie mam. Teoretycznie pastę powinna rozpuszczać benzyna ekstrakcyjna (czyli rozpuszczalnik). Ale skóra może to zareagować nieciekawie.
January 12th, 2011 at 19:34
Dzisiaj kupiłam pierwszą parę Martensów. Uzbierane i zarobione pieniądze. Wcześniej chodziłam w glanach, ale Martensy wydają się wygodniejsze. Teraz tylko będę drżeć, co by nie popękały. Pierwsze pastowanie za mną, z braku laku - ręcznikiem papierowym, bo nie mieszkam w domu. Ale stara skarpeta - niezłe, niezłe, spróbuję.
January 19th, 2011 at 22:34
O ! Znalazłam odpowiednie miejsce na zadanie pytania ;)
Ostatnio (Niedziela) dostałam swoje pierwsze Martensy.
I mam takie pytanko, co do dbania o nie.
Jaką konkretnie pastą pastujecie? (mam Martensy oryginalne, skórzane, oczywiściee. Jaka pasta się do nich nada? Bo gatunków past jest… duużo o;).
I jeszcze jedno… Jeśli trochę się zabłocą, to tu, to tam, można przecierać chusteczkami dziecięcymi? (mają w sobie odrobinę oliwki) czy to jakaś zbrodnia? ;)
Będę wdzięczna wielce, za każdą odpowiedź !
January 20th, 2011 at 1:26
Najlepsza jest zwykła pasta w puszce. Dr. Martens też je produkuje. Ja używam aktualnie Kiwi. Nie polecam wynalazków w płynie z gąbką, bo głównie nabłyszczają a nie konserwują. Najważniejsze miejsca do pastowania to boki między noskiem a najniższymi dziurkami, oraz tuż nad piętą. Tam skóra najbardziej pracuje.
Hint: Jeśli pasta długo leży, ma tendencję do twardnienia. Wtedy wystarczy 10 minut na kaloryferze.
January 20th, 2011 at 1:29
A jak się zabłocą, to najlepiej wytupać ile się da, tudzież zetrzeć czymkolwiek, jeśli jest tego dużo, a potem zaczekać aż błoto wyschnie i zetrzeć szczotką. Tylko nie tą używaną do pastowania czy polerowania. Do butów powinny być trzy szczotki.
January 20th, 2011 at 15:30
Bardzo dziękuję za odpowiedź ! :) Teraz pozostaje mi tylko zaopatrzyć się w odpowiednią pastę, a także w plastry do zaklejania obtarć (nabawiłam się dwóch w cztery dni i jestem zadowolona, bo z tego co słyszałam to bywa o wiele gorzej :]).
Tyle zachodu… Ale Martensy zdecydowanie są tego warte!
January 20th, 2011 at 22:08
Posiadam Martensy od ponad roku po ówczesnym noszeniu różnych glanopodobnych wyrobów. Kupiłem na … allegro, ktoś kupił i nie trafił z rozmiarem więc praktycznie nieużywane, model 1460, aztec z naturalnej brązowej skóry trafiły do mnie. Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt iż zwykłe buty obcierają , trzeba je rozchodzić itp. Te założyłem na stopę i czułem jakbym je nosił już od pół roku, więc nie rozumiem opinii o obtarciach. A jeżeli chodzi o “sztywność” to polecam zmianę środków konserwujących. Ze względu na specyfikę skóry w moim modelu nie używam pasty a specjalnego tłuszczu do konserwacji skóry (”dubbin”), buty są piękne i mięciutkie, jedyną stwierdzoną wadą jest to że latem troszkę szybciej łapią kurz. Pozdrawiam i mam nadzieję że nie zawiodę się na moich butach, wszak dla obuwia o takiej renomie rok używania to jeszcze żaden test :)
February 5th, 2011 at 11:09
No to się pan grubo pomylił, zajrzałam na tę stronę ;p
February 5th, 2011 at 11:13
Bo noszenie nieodpowiednich(według pana) butów nie przeszkadza mi wcale w czytaniu i uwielbianiu pana książek, oraz podziwianiu ciętych i ripost które pojawiają się w pana tekstach.
February 5th, 2011 at 11:23
Właściwie to martensy podziwiam od dawna, takie buty na każdą pogodę i na każde warunki, super. Jak zaoszczędze to może za rok, dwa lata będe je miała ;/
Zastanawiam się tylko gdzie można je kupić w internecie.?
February 6th, 2011 at 13:32
Mam pytanie Czy Martensy mają metalowe czubki?
February 11th, 2011 at 3:47
Niektóre modele mają czubki, nie wszystkie.
A kupić w internecie można w wielu miejscach (chociażby a http://martensy.pl/ czy oryginalnie na http://drmartens.com/). Zdecydowanie jednak zachęcam do przymierzenia konkretnego buta w sklepie. Martensy w przeciwieństwie do dziadowskich butów skórzanych nie rozciągają się wzdłuż, trzeba więc kupować buty bez poprawki na to, że po miesiącu będą większe.
March 7th, 2011 at 19:15
A ja już, jak łatwo obliczyć noszę swe martensy dumnie od ponad miesiąca i… Jestem megapozytywnie zaskoczona! Wiedziałam, oczywiście, że to cudowne buty, ale nie spodziewałam się, że będą idealne! I naprawdę nie wyolbrzymiam - najlepsze buty jakie miałam.
Są wręcz niemoralnie przewygodne i, nawet w największe mrozy, nie marzną mi w nich stopy co, uwierzcie, jest nie lada zasługą, bo mi nogi wręcz zamarzały we wszystkich “zimowych” butach jakie miałam (a niby miały specjalne ocieplenia i inne sratatata “cuda”).
No po protu nie do uwierzenia :)
March 23rd, 2011 at 17:03
Jestem przeszcześliwa mam martensy! 8 dziórkowe czare cudowne! czy muszę je codziennie pastować?
March 29th, 2011 at 13:09
Mam pytanie mam zwykłe czarne martensy ale tam gdzie sie kończą dziórki króra jest pogięta i lekko pozginana to normalne?
April 5th, 2011 at 23:59
Nie wiem, o co dokładnie chodzi. O tę blaszkę wokół dziurki? Młotek, twarde podłoże i odrobina skilla technicznego powinny pomóc :) Tak naprawiam pasek z nitowanymi otworami.
A pastować można codziennie, jak komuś się chce. Ja pastuję, jak sobie przypomnę, co skutkuje popękaną skórą… Wystarczy pewnie co dwa tygodnie. Zimą i jak pada deszcz częściej, ale dopiero jak wyschną. Aha, nie można ich suszyć na kaloryferze; powinny odparować w swoim tempie w suchym pomieszczeniu. Ja suszę stawiając niedaleko kaloryfera.
Regularnie pastowane Martensy, nawet kilkuletnie, nie powinny przeciekać poniżej dziurek.
April 10th, 2011 at 0:14
Ja bym straasznie chciała miec martensy, ale noga mi jeszcze rośnie i sie nie opłaca :-/
Ale już niedługo…może…sobie kupię :D
April 12th, 2011 at 16:59
Ja mam pytanie odnośnie martensów. Mam martensy model 8761, z blachą i przeszyciem. Chciałam je nosić prawie cały rok, no może z wyjątkiem lata. Jednak okazało się, że już w marcu było mi w nich za gorąco, jakby skóra nie oddychała czy coś. Martwię się więc, że albo coś nie tak ze mną albo z pastą albo z butami. Jest na to jakaś rada?
April 30th, 2011 at 17:37
Pewnie to indywidualna sprawa. Skóra sama w sobie nie oddycha, ale wymiana powietrza i tak następuje przez górę buta, gdy chodzisz. Ja w Martensach zwiedzałem latem wyspy greckie;)
July 13th, 2011 at 14:29
Też jestem tego zdania. Tylko oryginalne Marensy!
August 24th, 2011 at 23:10
Niedawno zakupiłam oryginalne Martensy, model 1919, mam więc pytanie do kogoś kto posiada buty tej firmy: Więc z uwagi na słabą przyczepność, chodzenie w butach w zimie będzie raczej niemożliwe? Szczerze mówiąc kupiłam je z myślą o noszeniu w każdą porę roku. ;x
August 28th, 2011 at 21:16
Można nosić w każdą porę roku. Ja noszę. Po prostu trzeba pamiętać, że to podeszwa, która ma być trwała i odporna a nie super przyczepna, jak Vibram. Podeszwy butów górskich wytrzymają w mieście jeden sezon.
September 6th, 2011 at 16:21
Czy jeżeli klasowi inteligenci (jak ktos napisał) tak skakali mi po blasze od martensów (1920) I pojawiło się wgłębienie (tak jak by ktoś paznokcia wbił) czy to jest groźne?
i druga sprawa zaczeły odpadać te paski jak są na podeszwie z tyłu ( na pięcie)
czy te rzeczy są groźne?
September 6th, 2011 at 18:50
Pojęcia nie mam.
September 6th, 2011 at 19:40
po dotarciu do domu puściłem wode na czub i wsadziłem palce (wiem ze jest blacha) ale wolałem sprawdzic czy nie bedzie pod skóre na blasze wlewala sie i chyba nie przecieka. Nie tak wyobrazałem sobie przygodę z tymi butami.
September 7th, 2011 at 17:05
Dzisiaj chyba z rozpaczy dostałem paranoi bo idąc do szkoły miałem uczucie że mi przeciekają (co przy blaszce chyba raczej nie mozliwe”
i mam pytanie
czy takie glany moge zaniesc do szewca żeby mi obszył skórą (żeby było to glanowe obszycie i nie ciekło)
i na dole podkleił tą “łatę”
September 7th, 2011 at 20:08
Ja swoje naprawiałem kiedyś u szewca. Widać potem szycie, ale to tylko dodaje im charakteru. Nie mam pojęcia, co zrobiłeś z podeszwą, że się rozwala. Takie coś nigdy mi się nie zdarzyło, co najwyżej protektor ścierał się do zera.
September 7th, 2011 at 20:57
z podeszwą nic nie robie-po prostu chodzę ale od 3 dni juz nie odpada. Jeżeli cos będzie sie działo dalej z czubem zaniose je do szewca.
September 8th, 2011 at 17:52
Ja się zbytnio nie przejmuję zarysowaniami, czy drobnymi pęknięciami. One tylko dodają butom manitou :)
September 11th, 2011 at 10:10
Ze swojej strony polecam kupować martensy odrobinę większe niż za ciasne (w sklepie twierdzili, że się rozbiją - po miesiącu zwątpiłem i kupiłem większe, mowa o 1925, z blachą). Dzięki temu można wrzucić do środka jakąś sensowną (ocieplającą) wkładkę, która w zimę jest niezbędna (moim zdaniem).
Niestety właściwości podeszwy oznaczają duże trudności w poruszaniu się w tym obuwiu zimą (zwłaszcza na lodzie i twardym śniegu), a przynajmniej zwiększają prawdopodobieństwo zaliczenia spektakularnej gleby.
Martensy najlepiej kupić w sklepie (dokładnie je obejrzeć, pomacać), nie polecam zakupów przez internet ponieważ pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami z danego modelu występują znaczne różnice przede wszystkim w kontekście jakości skóry, wykończenia obuwia, a nawet niewielkie różnice w rozmiarze (doświadczenia z zakupów w autoryzowanym sklepie w Warszawie). Krótko mówiąc - fajne buty ale niestety stosunek jakość/cena nie wypada najlepiej.
September 18th, 2011 at 19:42
dzisiaj zdały egzamin
wróciliśmy z pieszej wycieczki w teren i jak zaczeliśmy wracać do domu zaczęło lać (dosłownie)
3.5 km w ulewie i NIE PRZEMOKŁY!!!! nic a nic!
September 20th, 2011 at 21:07
Ech… Conversy w polskich sklepach są makabrycznie drogie. 230 zł to chyba lekka przesada -.-
Mam jedne, kupione przez internet conversy i w porównaniu z moimi poprzednimi trampkami ‘no name’ są super wytrzymałe. No name po pół roku używania wyglądały jakby je ktoś przeżuł i wypluł xD Conversy mam gdzieś od maja, chodziłam w nich do września [obecnie ze względu na temperatury i deszcz przerzuciłam się znowu na glany] i wyglądają na prawie nowe. A trzeba przyznać, że niestety miały kilka testów. Na przykład jak wleciałam w nich do błota albo strumienia xD Ale to zupełnie inna historia prezentująca mój całkowity brak koordynacji ruchowej.
W glanach mam już przetarte czubki od częstego używania [mają z ponad 2 lata]. Pastowałam i pastuję regularnie, czyszczę, ale to i tak nic nie da… Jak używasz to się kiedyś zniszczą i trzeba to zaakceptować… Według mnie i tak długo wytrzymują. Szczególnie jak sobie porównam z glanami mojej koleżanki, którym kawałek skóry odleciał po dwóch dniach tknięty paznokciem…
September 21st, 2011 at 3:36
Inna sprawa, że odkąd produkcję Martensów przeniesiono do Chin, to jakość też trochę zbliżyła się do standardów chińskich.
September 21st, 2011 at 17:50
Czyli że są do kitu ;)?
Mam problem, ponieważ dość nieumiejętnie wypastowałem martensy i żółta nitka zrobiła się szara…
Czy zmywacz do paznokci jej nie uszkodzi ani nie narazi na jakiś szwank(tylko nitke)
September 22nd, 2011 at 2:15
Nie są do kitu, tylko nieco mniej starannie wykonane. Co do żółtej nitki, to nie mam pojęcia. Ja ją zawsze pastuję, żeby nie świeciła.
September 23rd, 2011 at 19:46
właśnie chyba mam problem. dzisiaj “odbiło mi” i zacząłem lekko stukać czubem blachy w krawężnik, i starła mi się skóra lekko, po powrocie z deszczowej pogody zauważyłem wilgotne palce po włożeniu do środka. wiec wsadziłem papier toaletowy do środka i pusciłem wode z kranu i papier również był wilgotny. Mam zacząć się martwić? i jak to można naprawić. Model 1920 z blachą… ludzie te buty mają dopiero miesiąc
September 28th, 2011 at 3:33
Nie wiem, co Ty z tymi butami robisz. Ja mam dwie pary Martensów w codziennym użytku od 4-5 lat i nic się nie dzieje. Zobacz to http://rafalkosik.com/wp-content/files/photos/090411_toskania_09.jpg - bez skargi wytrzymały brodzenie w słonej wodzie.
OK, jedne zaczęły pękać, bo ich nie pastowałem. Ale nawet, jak pękną, to za 20 zeta możesz je zeszyć. A poza tym to nie są kalosze. Jak nie chcesz, żeby przeciekały, to jednak chyba musisz tę żółtą nitkę zapastować…
October 25th, 2011 at 19:21
Ja mam Martensy od kilku lat. Pastuję codziennie, wyglądają jak nowe.
November 10th, 2011 at 11:18
Ja też od jakiegoś czasu zabieram się do kupna martensów ;) Najbardziej podobają mi się
- model 1460 white little flowers. http://www.glany.pl/dr-martens-1460-little-flowers-white.html
-model PASCAL SAND. http://www.eastend.pl/sklep/żeńskie-pascal-sand/PASCALSAND
Które lepsze? Chciałam sobie kupić żółte albo czerwone, ale stwierdziłam, że nie będą mi do wszystkiego pasowały. Czarych nie chcę, ewentualnie takie zielone(taki odcień jakby wojskowy), bo należę do harcerstwa(myślcie sobie co chcecie) i by się przydały.
Mam jednak problem:
-po pierwsze, mieszkam w takim mieście gdzie nie ma sklepu z martensami, a wolałabym jej jednak przymierzyć i zobaczyć na własne oczy. Kupowałam już kiedyś przez internet i z autopsij wiem, że to zły pomysł. Najbliżej mam do Gdańska. Wiem, że tam są martensy, tylko nie wiem gdzie.
-po drugie, oczywiście…cena ;/ Wiem, że wygodne, mocne, wytrzymałe i tak dalej, ale jednak trochę drogo. Próbowałm najpierw szukać podróbek, ale zrezygnowałam, jednak oryginał, to oryginał.
Do niedawna też nie wiedziałam czy jest jakaś różnica między glanami a martensami. Ale teraz jak patrzę po sklepach internetowych, to o WIELE bardziej podobają mi się martensy. Z resztą z tego co słyszałam( od osób, któe mogą siebie nazwać szczęśliwymi posiadaczami martensów) nikt nie narzekał na obtarcia, a moja koleżanka, która ma glany miała straszne obtarcia i bąble…
Mam jeszcze takie pytanie…Czy martensy nadają się do chodzenia po lesie i do takich długich wędrówek?
Co trampek Converse…może i są dobre (nigdy nie miałam), ale dla mnie już mocno przereklamowane. W szkole, do której chodzę co druga osoba ma granatowe conversy… Osobiście mam trampki za 40 zł, które uwielbiam i chodzę w nich 2 lata po szkole i na dworzu: Przerzyły 2 wakacje (w tym paintball, quady, las, mnóstwo wody i błota). Jednak muszę się pogodzić z tym, że wszystko się niszczy i moje trampki również się powoli nadają do wyrzucenia, ale dużo przetrwały, serio ;)))))
Trochę się rozpisałam, mam nadzieję że będzie się chciało czytać, pozdrawiam ;)
November 11th, 2011 at 21:42
NIe kupujcie pasty w CCC. Buty lepiły mi się przez tydzień! Polecam kiwi.
Jeśli nie chcecie zapastować żółtej nitki to po prostu używajcie pasty bezbarwnej.
November 12th, 2011 at 3:15
Cena Czyni Cuda.
Not.
December 7th, 2011 at 18:52
Ja mam zielone i żółte martensy i się bardzo z nich cieszę.Podzielam Pana zdanie-to są Buty do wszystkiego.Mam też czarne glany(u nas to potocznie nazywają kierzy)i nie miałam żadnych obtarć-być może dzięki temu,że kupiłam sobie zimowe,ocieplane.Jednak źle uformowałam język i mam problemy przy wiązaniu :( Wiążę je do połowy,resztę dokańczam w szkole,bo tata się wścieka.Już powoli zaczyna żałować,że mi je kupił dwa lata temu :)Ale od kiedy je mam,cały problem płaskiej stopy zniknął.
Najbardziej mnie denerwują buty typu Ugg-po prostu mnie przeraża ich niepraktyczność,nieortopedyczność i w końcu brzydota.Jak patrzę,co z nich zostaje po kilku tygodniach od kupienia..
January 14th, 2012 at 1:03
Język można uformować ponownie. Wystarczy przez dwa tygodnie, może dłużej, przypinać go we właściwej pozycji spinaczem do papieru i pilnować, żeby pozostawał w tej pozycji przez cały czas noszenia.
Mam na myśli spinacz typu płaska blaszka i dwa ruchome druty-dźwignie.
January 14th, 2012 at 16:38
A ja mam kilka pytań do posiadaczy kolorowych glanów. Przez ostatnie dwa lata biegałam w glanach czarnych, gdy nagle zachciało mi się drugiej pary. Nie, nie czarnych. Kolorowych. Gdyby to miały być moje pierwsze glany, pewnie bym się nie odważyła, ale… nie ukrywam, że czarnymi się już trochę znudziłam. A kolorowe takie oryginalne. Tyle, że właśnie u mnie maja tylko czarne do sprzedania :( Przez internet nie chcę kupować, bo zarówno mój brat jak i koleżanka mają niezbyt przyjemne wspomnienia po takiej formie zakupu. I nawet nie chodzi mi o jakość, bo te od brata były naprawdę dobre. Raczej o rozmiar i o kolor. Najchętniej poszłabym do sklepu i przymierzyła. Dlatego pytanie: czy jest jakaś firma mająca swoją filię w województwie opolskim, która sprzedaje kolorowe glany?
January 15th, 2012 at 3:57
No tu nie pomogę, niestety. Mogę jedynie poprzeć rozsądną opinię, że butów się przez net nie kupuje.