Mgła (Mist)
Z ekranizacjami horrorów Stephena Kinga zwykle jest tak, że nie daje się ich oglądać. A im więcej do procesu powstawania filmu przyłożył się sam autor, tym gorzej dla widza. Tym razem mistrz nie uczestniczył w adaptacji swego dzieła, co samo w sobie dobrze rokuje. Opowiadanie pod tym samym tytułem czytałem parę lat temu i było jednym z lepszych. Film, muszę przyznać, również wybija się ponad przeciętną. Nie jest to wierna ekranizacja, sporo zmieniono, szczególnie w końcówce. I to również wyszło filmowi na dobre.
Po solidnej burzy, która dokonała sporych zniszczeń, mieszkańcy małego miasteczka udają się do lokalnego supermarketu. Nie ma prądu, nie działają więc kasy, ale obsługa jakoś sobie radzi. W analogicznej sytuacji w polskim sklepie zapewne niczego nie dałoby się kupić, ale tam dzielny personel daje radę. Nagle miasto spowija dziwna mgła. Ci, którym udało się z niej wydostać, wpadają do sklepu z wieściami o żyjących w niej tajemniczych stworach. Ktoś kojarzy sobie osobliwą sytuację z tajnym wojskowym projektem, który prowadzono w pobliskiej bazie wojskowej. Zaczyna się robić naprawdę nieprzyjemnie.
Jak zwykle u Kinga większy nacisk położony jest na budowanie postaci i relacje międzyludzkie, a science prawie wcale tam nie ma. Przez ekran przewijają się wiec postacie, które można polubić, znielubić, ale na pewno nie pozostać wobec nich obojętnym. Jest dewotka, próbująca nawracać ludzi na osobliwie zmodyfikowaną krwiożerczą wersję chrześcijaństwa (i co gorsza, udaje się jej); jest racjonalnie myślący bohater, który wierzy w „szkiełko i oko”; są twardziele i wiejscy prostaczkowie. Jest również stary Murzyn, dla którego rozsądek jest religią uniemożliwiającą dostrzeżenie niecodziennej sytuacji. Starczy jedna doba, by ludzie zamknięci w supermarkecie zaczęli tworzyć wrogie grupy. Na pierwszego trupa nie trzeba będzie długo czekać.
Pozornie Mgła to pochwała rozsądku, ale z każdą minutą oglądania filmu, zaczynamy się coraz mocniej zastanawiać, czy gorsze są potwory czające się we mgle czy te, w które zamieniają się zwykli ludzie.
Udostepnij
April 7th, 2009 at 21:55
A tak przy okazji, jeśli ktoś z Was ma Canal+ Film, to dziś o 23:40 może Mgłę zobaczyć.
April 8th, 2009 at 15:29
Byłam na tym w kinie - ogromne emocje xD
April 20th, 2009 at 17:28
Czytałam i oglądałam. Zawiódł mnie ten dopowiedziany koniec, bo jasno narzuca charakter głównej postaci no i odbiera nam tę niepewność, co było dalej. W książce King pozostawia naszej wyobraźni pole do popisu, zostawiając ją niedokończoną, a film robi to za nas. Wogóle fajnie zrobiony, no, ale czytane lepsze ;)
July 26th, 2009 at 23:48
A mnie książki Kinga nudzą… Jak dla mnie jego horrory są beznadziejne…
July 27th, 2009 at 5:57
Starsze jego powieści są lepsze.