Ściemnianie przykładem
Typowy błąd rodzica: ściemnianie przykładem, miast świecenia przykładem. Gdy Jaś czegoś nie dosłyszał, mówił „co?”. Systematycznie tłumaczyłem mu, że mówi się „słucham?”, a nie „co?”. Przykład, jak z komedii Barei. Po jakimś czasie Jaś przyłapał mnie na tym, że ja też mówię „co?” zamiast „słucham?”. Przestałem mu zwracać uwagę.
Nieświadomie robimy sporo błędów, za które piętnujemy innych. Można wręcz spokojnie przyjąć, że więcej niż połowa cech i zachowań, które nas wkurzają u innych, to nasze własne cechy i zachowania, które świadomie i nieświadomie wypieramy.
Mój syn ma mocniejszy kręgosłup moralny ode mnie. Sam go tego nauczyłem, bo koledzy raczej nie. Kiedy poznał znaczenie ograniczeń prędkości (dosyć wcześnie się w znakach połapał) zrobił mi awanturę, że jadę 70, kiedy przecież na znaku było 50. Znak jest, trzeba się zastosować. Proste. Niby proste… I jak tu tłumaczyć dziecku, że wytworzył się w naszym kraju taki zwyczaj, że znaki są stawiane na wyrost, a każdy o tym wie i bierze na ten wyrost poprawkę?
Prawa trzeba przestrzegać. Tego uczymy dzieci. Ale czy my, zmęczeni życiem i przygarbieni ciągłym, koniecznym do przetrwania konformizmem, jesteśmy w stanie wychować lepsze od nas dzieci? Odfiltrować, co złe, wzmocnić, co dobre? I czy to, co dobre w potocznym rozumieniu, będzie dobre dla naszych dzieci? Czy wpojona im uczciwość w konfrontacji z nieuczciwym społeczeństwem i nieuczciwym państwem nie doprowadzi ich do klęski?
Udostepnij
March 9th, 2007 at 13:05
Echo Marcina Przybyłka, w tych denerwujących, własnych cechach. Podobno to więcej niż połowa, wręcz jest tak, że cechy najbardziej nas irytujące posiadamy sami. Daje do myślenia.
W środę na dniu otwartym miałam rozmowę z matką dziewczynki, która wedle mojego rozeznania posiada psychopatyczny model osobowości. Zero empatii, rozstawianie wszystkich po kątach, samorealizacja poprzez czynienie innym krzywdy. W tym ostatnim osiagneła wysoki pozniom zaawansowania. To samo dzieje się w domu. W pewnym momencie matka zapytała - a czy byłoby lepiej, żeby jej wszyscy wchodzili na głowę? Nie wiem. Trudne pytanie. Ale chyba im więcej dzieci z wpojonymi zasadami, tym większa szansa, że społeczeństwo będzie uczciwsze…?
March 9th, 2007 at 13:34
Jasne, tylko myśląc o własnym dziecku, chcemy żeby było szczęśliwe i żeby było mu w życiu zwyczajnie łatwiej. A wychowując uczciwego wrażliwca nie ułatwiamy mu funkcjonowania w Lepperlandii :(
March 9th, 2007 at 14:53
Wszystkim lepiej życie się w społeczeństwie złożonym z uczciwych i kulturalnych ludzi. Niestety najlepiej żyje się w nim jednostkom egoistycznym…
March 9th, 2007 at 16:54
Niezaprzeczalny fakt, ale pomysl, co by było, gdyby całe społeczeństwo składało się z egoistów.;)
Zresztą nie uważam, żeby było tak tragicznie i tylko rozpychający sie lokciami mieli jakie takie życie. Jest mnóstwo ludzi wrażliwych i uczciwych, i jeśli odnajdują sie nawzajem, jest dobrze. Są szczęsliwi.
March 10th, 2007 at 2:55
Istnieje graniczny poziom populacji egoistów, po którym następuje rozpad społeczeństwa. Na szczęście, tu w Polsce, daleko nam do niego. Wbrew pozorom, nasz chory kraj nie jest takim złym miejscem do życia.
Nie powinniśmy rozpatrywać społeczeństwa, jako “organizmu” dążącego do wspólnego szczęścia. Każda jednostka dąży do własnego szczęścia, a społeczeństwo to tylko tymczasowy sojusz jednostek. Dodatkowo każda egoistyczna jednostka z zasady chce oszukać społeczeństwo, ciągnąc z tego sojuszu jak najwięcej dla siebie.
March 10th, 2007 at 13:39
Jak się nazywała ta teoria?;)
BTW należałoby jeszcze zdefiniować szczęście.:) Bycie egoistą nie jest wg mnie warunkiem koniecznym do osiągnięcia tego stanu.
March 10th, 2007 at 23:54
Hmm, wydaje mi się, że, poza jednostkami niezrównoważonymi emocjonalnie, nie ma “czystych” altruistów i “czystych” egoistów. Różnimy się tylko odcieniem…
A jeżeli chodzi o definicję szczęścia, to nie czuję się w mocy :) Chodziło mi tylko o to, że im więcej w nas wrażliwości, tym więcej wymagamy od siebie. Wtedy trudniej osiągnąć pewien stopień “zadowolenia” z samego siebie. Egoiści wymagają głównie od innych.
March 11th, 2007 at 20:14
Chyba masz rację, tylko trudno wyobrazić sobie, że niewymaganie niczego od siebie to sposób na osiągnięcie stanu szczęsliwości.:) Oczywiście może tak być, ale wg mnie dążenie do szczęścia to samorozwój. A w ogóle to nie ma czegoś takiego, jak szczęście.:P
March 11th, 2007 at 20:16
Ta teoria nosiła nazwę “Teoria Kosika”, albo jakoś podobnie;) Zdefiniować szczęścia się nie da. Szczęście jest stanem, do którego dążymy, ale to by było za proste… Nad tym muszę chwilę pomyśleć:)
A że bycie egoistą nie prowadzi do szczęścia to oczywiste. Egoista po jakimś czasie spotyka się z odrzuceniem ze strony środowiska, lub co najmniej z brakiem sympatii, co nie jest miłe.
March 11th, 2007 at 23:10
Upraszczając: wrażliwiec szuka dziury w sobie, egoista w innych, a co do szczęścia, to w życiu piękne są tylko chwile.
March 12th, 2007 at 18:19
Mam pytanie do książki- Czy Nika ma jakiegoś krewnego? Jak tak to czy będzie o nim mowa w następnej książce?
March 12th, 2007 at 21:08
To pomyśl nad tym szczęściem i napisz, co myślisz, bo tak sama sobie siedziałam i myślałam nad tym, a im dłużej myślałam, tym bardziej tego szczęścia nie było.;) Z tym, że to stan, do którego dażymy, to może prawda, tylko czy ten stan kiedykolwiek osiągamy? Czy osiągnięcie go może sprawia, że już on tym szczęściem nie jest? Jakoś tak. Dalej będę myśleć.:)
March 12th, 2007 at 21:10
O, to by się zgadzało z teorią pieknych chwil (przepraszam za podwójny komentarz, tak to jest, jak się pisze z wywieszonym językiem, zamiast najpierw przeczytać, co tez inni mądrego powiedzieli:P)
March 13th, 2007 at 15:18
Dołączam się do pytania Corny! Czy Nika ma jakiegoś krewnego? I jak ma na imię Net????????????????
March 13th, 2007 at 17:59
Wujenkę i stryjenkę, a Net to Netryfancjusz!!!!
My tu problemy egzystencjalne, a młodzież z taką prozą życia?
Podobno R.K. ma być na Pyrkonie - idzcie na spotkanie autorskie!!!!
To ciekawe, że nie interesuje Was, co ktoś taki ma do powiedzenia na temat szczęścia… Myślę, że Nika by pytała o nie właśnie, a nie co Aurelia zjadła na śniadanie :)
March 14th, 2007 at 0:04
Fakt, trochę offtopujecie.
March 14th, 2007 at 8:04
Nika pewnie tak, ale już Net zupełnie spokojnie stwierdziłby, że: największą szansę na odpowiedź w komentarzu na blogu ma pytanie zadane przy ostatnim wpisie. Dodatkowo co najmniej 75% ciągów komentarzy do blogów ma tendencje offtopiczne (dotyczy to tez for). No i na sam koniec - wpis byl o wychowywaniu dzieci a nie o szczęściu jednostki. :)
March 14th, 2007 at 15:05
Z tym szczęściem to było zwykłe zboczenie dyskusji, a nie off topic :)
March 24th, 2007 at 19:47
Czemu Pan odpisuję na komentarze tylko Agusi i Takiej Jednej? W końcu fani chcą mieć więcej informacji:) Niech więc Pan uchyli rąbka tajemnicy: o czym będzie 4 część? I jakąś postać (oprócz Ponurego Żniwiarza:))!
March 24th, 2007 at 19:58
Ja do Takiej Jednej - A to moja wina, że nie mieszkam w Poznaniu tylko w Katowicach??? A poza tym na oficjalnej stronie FNiN nie można dodać komentarzy i dlatego pytam właśnie tu, tak jak Pani chciałambym wiedzieć coś od autora!
March 25th, 2007 at 20:23
No dobra, Corny sprawił/a, że mam poczucie winy… Chodziło mi tylko o to, że to duża odpowiedzialność pisać dla młodocianych. I jak facet znalazł sobie miejsce, gdzie może napisze np. coś o seksie i przeklnie sobie, bo jest przecież dorosły, a Wasi rodzice to przeczytają, to będzie, że Kosik deprawuje nieletnich :)
Z tego co wiem, to możecie pisać na maila ze strony www.felixnetinika.pl
Syn znajomych napisał i mu odpowiedzieli na wszystkie pytania. Skoro tutaj Pan Rafał nie odpowiada, to moze chce sobie zostawić taką “dorosłą” enklawę.
A tak w ogóle, to przeczytałam kawałek Teoretycznie Możliwej Katastrofy i chyba doczytam do końca, chociaż wiek oddalony o lat kilkanaście :)
Pozdrawiam wszystkich fanów!