Skrytogrzesznicy
publikacja Nowa Fantastyka (Wydanie Specjalne) 4/2007
(fragment)
Milena stała kawałek dalej w kremowej jesionce i rozmawiała z przygarbionym, łysawym facetem w płaszczu. Sprawiał wrażenie kogoś, kogo wywalono z poradni antydepresyjnej za dołowanie innych pacjentów. Uśmiechała się do niego, coś tłumaczyła, pocieszała go. Cała ona.
Zaczekałem, aż skończą rozmowę. Szurając nogami, facet oddalił się w kierunku bariery wejściowej.
– Umarł jego kolejny alter – wyjaśniła z przejęciem, gdy podszedłem. – Od dwóch miesięcy coraz dłużej czeka na połączenie.
– Zdarza się.
– Zlecił agencji odszukanie swojego altera w kilku światach. Na pięć prób, pięciu nie żyło.
– Przykre… Jakaś nieuleczalna choroba… – Objąłem ją ramieniem.
Pokręciła głową. Ta krótka rozmowa z nieznajomym wywarła na niej spore wrażenie.
– Same nieszczęśliwe wypadki. – Szybkim ruchem odgarnęła ciemny kosmyk włosów, opadający na oczy. – Awarie maszyn, błędy ludzkie… Jeden z alterów spadł ze schodów.
– Fatum? – Pokręciłem głową. – Nic takiego nie istnieje. To wszystko jest wyliczone. Nie ma przypadku, są tylko alternatywy.
– Dziś wykupił test Straussa na tysiąc pozycji. Ponad siedemset było czerwonych, a sto pomarańczowych. Powiedział „pętla się zaciska”. On ledwo żyje ze strachu.
Popatrzyliśmy za oddalającą się postacią. Szary pingwin drepczący w stronę światła. Nieszczęście parowało z niego przez ubranie. Inni, pewnie nieświadomie i odruchowo, omijali go szerokim łukiem. Jakby bali się zarazić. Dziura w uporządkowanym świecie kontrolowanej szczęśliwości. Hall był pełen ludzi, ale między nami a tym nieszczęśnikiem nikt nie przeszedł. Bali się nawet przekroczyć jego ślady. Przez chwilę miałem ochotę pobiec za nim, postawić mu piwo, porozmawiać. Już miałem zrobić krok w jego kierunku, gdy dotarł do mnie głos Mileny.
– Co powiedział?
Bujnąłem tylko nogą w nieudanym zaczątku ruchu, oderwałem wzrok od pingwina i nieprzytomnie spojrzałem na dziewczynę.
– Kto? Aaa… ja. To, co już wiem. Jesteś różą bez kolców.
Pocałowałem ją delikatnie. Czułem, że jesteśmy wysepką wszelkich staromodnych cnót wśród cynicznego, chorego społeczeństwa egoistycznych hedonistów.
Wtedy poczuliśmy wstrząs, a ułamek sekundy później dotarło do nas głuche tąpnięcie. Zeszliśmy po schodach i wraz z innymi przeszliśmy przez barierę. Przepchnęliśmy się przez tłum.
Milena odwróciła głowę i wtuliła twarz w moją bluzę. Szary pingwin przekroczył masę krytyczną nieszczęścia i jego alterowi, który również wkrótce zginie, kolejna komórka matrycy Straussa zmieniła kolor z żółtego na czerwony. Ciężko było go poznać, nie miał głowy, a ściślej mówiąc miał coś, co głową było pół minuty wcześniej. Za to szary płaszcz nie pozostawiał wątpliwości. Z ciała wypływała ciemna rzeka krwi. Obok leżała roztrzaskana kamienna płyta. Zrobiłem wtedy to samo, co większość gapiów - spojrzałem w górę. Piętnastometrową barierę wejściową wieńczył obłożony marmurem gzyms. Jednej płyty brakowało.
Z góry rozległ się ostrzegawczy sygnał syreny policyjnej i migający niebieskimi lampami grav wolno opuścił się na najbliższe miejsce parkingowe.
Nie czekaliśmy dłużej. Objąłem Milenę i odeszliśmy.
Szary pingwin przychodził tam codziennie, by sprawdzać, jak zmniejsza się dystans dzielący go od śmierci, w ilu procentach jest już nicością. Wydawał ostatnie pieniądze, żeby dowiedzieć się, kiedy umrze. I odpowiedź została mu dana.
Udostepnij
November 1st, 2007 at 20:32
Opowiadanie bardzo fajne, ale pokręcone. Najbardziej trzymające w napięciu do końca. Trochę pokręcone z tymi alterami, ale ogólnie niezłe.
November 3rd, 2007 at 11:54
No to teraz już muszę je mieć :D
November 6th, 2007 at 23:33
a gdzie można dostać to opowiadanie? Czy ta gazeta jest w sklepach?
November 6th, 2007 at 23:48
Jest w co większych kioskach, w salonikach prasowych, w InMedio, w Empikach etc.
November 14th, 2007 at 16:03
Mam pytanie? CZy program AI Manfred naprawde istnieje? Piszę to tu bo na forum o FNiN pan nie wchodzi.