Uderz w stół, a piła łańcuchowa sama się włączy
Już sam tytuł Feministki mnie zabiją sugerował, że Ilona Łepkowska zdawała sobie sprawę, że zwarte szeregi feministek wystąpią przeciwko niej – kobiecie, która jest antytezą feminizmu. Łepkowska zaszła tam gdzie zaszła bez pomocy parytetów, wsparcia jakichkolwiek organizacji kobiecych, udowodniła, że szklany sufit jest fikcją. O ile do głosów, że feminizm jest szkodliwy, feministki już się przyzwyczaiły; o tyle sugestii, że jest zbędny, tolerować nie mogą.
I choć Łepkowska zdawała sobie sprawę, że mówiąc prawdę, rozwścieczy to środowisko, to chyba nie sądziła, że aż tak. Nie śledzę sprawy, a jednak mimowolnie zarejestrowałem już kilka mniej lub bardziej zjadliwych odpowiedzi. Cóż, napiszę coś i ja.
Poszło głównie, choć nie tylko, o zdanie wypowiedziane przez Łepkowską podczas wywiadu dla Gazety Wyborczej: „Gdyby moja córka urodziła dziecko i nawet gdybym ja była mniej aktywna zawodowo i była dobrą babcią zakochaną we wnuku, a ona by musiała wstawać o piątej rano do pracy, to ja bym jej powiedziała: daruj sobie tę pracę!”
Zdanie jak zdanie, mądre i zawiera prawdę życiową, że dzieci dla matki są najważniejsze. Otóż nie, nie są. Najważniejsza jest samorealizacja, kariera i ogólnie dążenie do wypełnienia ideologicznego obowiązku – przyczynienia się do obsadzenia kobietami wszystkiego co najmniej po połowie, czyli spełnienia snu siedzących nad tabelami statystycznymi feministek. W tym kontekście dzieci są démodé, a wręcz ich istnienie szkodzi.
Atak czasem nadchodzi z zupełnie nieoczekiwanej strony. Ja na przykład interesuję się kulinariami, lubię gotować i staram się gotować zdrowo. Jedną z podstawowych zasad zdrowego gotowania jest korzystanie z jak najmniej przetworzonych produktów. Znaczy to na przykład, że zamiast sosu pomidorowego z paczki lepiej ten sos przygotować samemu z włoszczyzny, boczku i pomidorów. Owszem, trwa to dłużej, ale nie ładujesz w siebie połowy tablicy Mendelejewa, no i w trakcie przygotowywania możesz poczytać książkę. Staram się wzorce moim zdaniem pozytywne promować w książkach. Tak więc w jednym z tomów „Felixa, Neta i Niki” przedstawiam zalety naturalnego żywienia i opisuję w skrócie proces gotowania bez użycia produktów wysoko przetworzonych.
I do czego tu się można przyczepić? Koncerny spożywcze mogłyby mieć pretensję, ze im zmniejszam zyski, ale przecież one nawet tego nie zauważą. No więc co? Proponuję usunięcie z jadłospisu tłuszczy trans, konserwantów, sztucznych barwników, glutaminianu sodu, przeciwzbrylacza etc. Cóż w tym złego? Okazuje się, że zdrowe żywienie jest seksistowskie, bo gotowanie zwykle spada na kobiety. Kobiety, jak wiadomo, są stworzone do innych celów, do kariery i władzy, a rodzina i dzieci to dla nich kula u nogi. Niech więc te dzieci w imię równości żrą mrożoną pizzę, chipsy, hamburgery i konserwy.
Nie oglądam telenowel, chyba że jestem w gościach w domu, gdzie telewizor robi za kominek i grzmi na okrągło. I rzeczywiście w TV kobiety częściej gotują i generalnie częściej zajmują się domem i dziećmi. A dlaczego? Bo telenowela z założenia ma pokazywać zwykłe życie ludzi. Gdyby akcję telenoweli umieścić w kołchozie, zaraz spadałby z anteny, bo nikt nie chciałby tego oglądać. No więc w telenowelach kobiety mieszkają w domach z mężami i dziećmi i gotują. Czyli nie ma równości? Nie ma, bo niby czemu miałaby być?! Czemu dwa fizycznie i psychicznie odmienne gatunki, mężczyzna i kobieta, miałby być tresowane do identycznych zachowań, skoro w ich naturze leży co innego? Dzielenie ludzi procentowo, stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i wciskanie w nienaturalne wzorce to głupota.
Wmawianie kobietom, że celem ich życia jest udawanie mężczyzn, a mężczyznom udawanie kobiet, to przedkładanie wydumanej ideologii nad rozsądek. Człowiek jest programowalny. Można go nauczyć wielu zachowań, nawet bardzo głupich. Wystarczy często powtarzać i karać, jeśli nie będzie postępował zgodnie z oczekiwaniami. Można wsadzić facetów w kapcie, kazać im opiekować się noworodkiem (oczywiście karmionym sztucznym mlekiem) tak samo jak można zamienić kobiety w wyzute z uczuć cyborgi zasuwające od rana do nocy w korpo. Tylko po co to robić, poza chęcią udowodnienia, że to możliwe?
Wiele kobiet przedkłada karierę nad rodzinę i jeśli nie jest to koniecznością, nie ma w tym niczego chwalebnego. Tak samo jak wielu facetów za główny cel uznaje wychowywanie dzieci – z różnych przyczyn, również z takich, że zajęta karierą matka je zaniedbuje. Więc jest to możliwe. Zostało udowodnione, że można się zamienić rolami. Po co więc udowadniać to jeszcze bardziej, czy wręcz czynić z tego normę? Wiadomo, że niedźwiedzia da się nauczyć jeździć na rowerze, sam widziałem. Nie wiem, czy był z tego powodu szczęśliwy – miał łańcuch na szyi, żeby nie uciekł. Powiedzmy jednak, że jestem w stanie zaakceptować misia jeżdżącego na rowerze. Ale to nie powód, żeby wszystkie niedźwiedzie tresować na kolarzy.
Łepkowska wypowiedziała mądre zdanie i za to została zaatakowana z wielu stron. Teraz czekam na spontaniczną i „oddolną” akcję, której zadaniem będzie wprowadzenie parytetu gotowania w telenowelach. Tym razem oczywiście parytet będzie dotyczył mężczyzn, a udział w nim będzie obowiązkowy.
Za sto lat na lekcjach historii feminizm przełomu wieków będzie opisywany jako przejściowa społeczna aberracja obok komunizmu w Rosji Radzieckiej czy politycznej hiperpoprawności w sporej części państw Zachodu. Gorzej, że jeżeli obecna tendencja się utrzyma, to historii będzie wtedy uczył zupełnie kto inny, niż byśmy chcieli.
Jest też wymiar jednostkowy stosowania feministycznej inżynierii społecznej. Przeciętna wyznawczyni idei feministycznej w czystej formie obudzi się pewnego ranka, gdzieś po czterdziestce i stwierdzi, że przerżnęła życie, że zamiast dorastających dzieci ma dziesięć specjalizacji, kilka dyplomów i głowę pełną haseł o samorealizacji, o wyścigu wzwyż, o przebijaniu mitycznego szklanego sufitu. I pusty dom.
Udostepnij
January 3rd, 2012 at 16:40
Pełny obraz moich poglądów. Albo mamy wyjątkowo podobne albo przez przypadek wchłonąłem te jako własne… A tak z innej beczki czy w słowach tłuszcze trans chodzi o izomerię trans-cis?
January 3rd, 2012 at 16:46
Nie jestem chemikiem, wiem tylko, że to najgorszy rodzaj pożywienia, który praktycznie szkodzi na każdym poziomie, a stosuje się je tylko dlatego, że są tanie, łatwe w przetwórstwie i przechowywaniu. http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82uszcze_trans
January 3rd, 2012 at 17:54
Drogi Rafale, chciałbym odnieść się do tej części Twojej notki, w której piszesz o gotowaniu i jego powiązaniu z pracą. Jest to bardzo ciekawe, bo to jest właśnie to miejsce, w którym feminizm zazębia się z polityką gospodarczą. Już pomijając, że brzydko kłamiesz, pisząc o marzeniu o obsadzeniu wszystkiego płciami po połowie; bo rozumiem, że to prawo złośliwej blogonotki, żeby tak przekręcać, tak jak prawem złośliwego komentarza jest nazwać kłamstwem coś, co wynika zaledwie z niewiedzy; opisujesz, co kobieta traci, rezygnując z pracy i decydując się zająć wyłącznie kuchnią i dzieckiem: otóż według ciebie tym, co traci, jest “samorealizacja, kariera”. To oczywiście nie do końca prawda; w przypadku większości kobiet tym, co utracą, będzie źródło utrzymania.
Z jakiegoś powodu całkowicie pomijasz aspekt ekonomiczny. Doskonale widać to w zdaniu “ja na przykład interesuję się kulinariami”. To doskonale ustawia perspektywę: dla ciebie gotowanie to kwestia lubienia i zainteresowań. Jeśli nie ugotujesz obiadu - zrobi to żona, pójdziesz do sklepu i kupisz garmażerkę (w miarę zdrową, lepszą, droższą), albo zabierzecie się całą rodziną do knajpy. Większość kobiet nie ma takiego wyboru: nie stać ich na knajpę poza najtańszą garkuchnią, nie stać ich na garmażerkę poza najtańszymi kluchami. A jeśli mają jakiegoś męża, to często uważa - podobnie do poglądów, które i ty wypowiadasz - że gotowanie jest zajęciem tylko dla kobiet.
January 3rd, 2012 at 18:38
Uważam, że to, co Pan napisał jest co najmniej niemądre. Przykro mi to stwierdzić, bo jest Pan moim zdecydowanie ulubionym pisarzem.
Dlaczego uważa Pan równość za nienaturalny stan rzeczy?! Ja za tokowe uważam zmuszanie kobiet do bycia tzw. paniami domu. Owszem, historia mówi o ludzkiej naturze coś wręcz przeciwnego (jeśli mamy sugerować się historią, to może od razu uznajmy za naturalne posiadanie niewolników czy chłopów pańszczyźnianych? Może od razu przestańmy się myć!).
“Wmawianie kobietom, że celem ich życia jest udawanie mężczyzn, a mężczyznom udawanie kobiet, to przedkładanie wydumanej ideologii nad rozsądek”
Przepraszam, ale kto im to wmawia? One same sobie?… Czy nie lepiej po prostu dać nam WYBÓR? Ja wcale nie potępiam kobiet, które wolą zajmować się domem! Czy jednak mają to robić poświęcając własne szczęście, powielając stereotypy?
Nie mogę też zrozumieć, dlaczego Pana zdaniem kobieta realizująca się zawodowo nie może być szczęśliwa. Otóż może, choćby miało to oznaczać samotność czy przedkłądanie kariery nad rodzinę (sama absolutnie tego nie popieram!).
“Czemu dwa fizycznie i psychicznie odmienne gatunki, mężczyzna i kobieta, miałby być tresowane do identycznych zachowań, skoro w ich naturze leży co innego?”
Hm…odmienne gatunki? A zastanawial się Pan nad nawróceniem na islam?…
Mam nadzieję, że nie potraktuje Pan mojego komentarza jako “atak szalonej feministki” i przemyśli Pan to :)
January 3rd, 2012 at 18:42
Czy można prosić o przykłady “zwartych szeregów feministek, które wystąpiły przeciw Łepkowskiej”, “rozwścieczenia tego środowiska” oraz “kilku mniej lub bardziej zjadliwych odpowiedzi”? Wspomnę, że wypowiedzi Szczuki i Pacewicza już znam i osobiście nie widzę w nich zjadliwości ani rozwcieczenia ani też nie uważam duetu Szczuka&Pacewicz za zwarty szereg feministek. Z góry pięknie dziękuję.
January 3rd, 2012 at 18:45
Odnoszę wrażenie, że powinien się pan takich poglądów jednak wstydzić. Poczułam się w jakimś stopniu urażona takim lekceważącym odnoszeniem się do kobiet, zwłaszcza fragmentem o dwóch gatunkach. Nie, wbrew pozorom ja nie znoszę środowiska feministek za ich papuzią krzykliwość i nie identyfikuję się z nimi, ale podobny szowinizm również nie jest rzeczą uzasadnioną ani chwalebną.
Istnieje wiele mądrych, inteligentnych, pracowitych dziewczyn, które w szkole i na studiach są równie dobre bądź też lepsze niż chłopcy. Bądź co bądź w liceach jest nadreprezentacja płci żeńskiej, a niedobór męskiej, reguły przyjęć zaś opierają się na uczciwych, standaryzowanych egzaminach, bez “szatańskich parytetów”. Odnosi się to oczywiście w dużym stopniu do liceów z tzw. “górnej półki”, bo w tych mam najwięcej znajomych i naprawdę ta przewaga występuje na wszystkich profilach, nie tylko humanistycznych.
Niemniej, konieczność samodzielnego poprowadzenia gospodarstwa domowego i wychowania dziecka wyrzuca je z obiegu w punkcie największego rozwoju zawodowego, bo w Polsce większość mężów nie chce przykładać ręki do prowadzenia domu, więc żony pracują jako sprzątaczki, kucharki, nianie, szoferzy… To nie jest kwestia braku inteligencji, że kobiety rzadziej osiągają sukces na polu nauki bądź uzyskują awans na wysoką, decyzyjną pozycję w firmie, lecz tego, że instynkt macierzyński skłania je do chęci posiadania dziecka. Zdarza się to z reguły wtedy, gdy kariera dopiero się zaczyna i często przy braku pomocy ojca dziecka brutalnie ją łamie. Ponieważ one je noszą, z jakiegoś powodu tylko one mają się nim opiekować, chociaż genetycznie należy ono w równym stopniu do ojca, nieprawdaż? Ludzkość będzie się rozmnażać, bo tak jest skonstruowana, inaczej z ewolucyjnego punktu widzenia dawno byśmy wymarli, lecz obciążanie kosztami odchowania następnego pokolenia tylko połowy ludzkości jest nieuczciwe. Karmienie piersią faktycznie może wykonywać tylko matka, ale odkurzanie i pranie wymaga tylko pary zdrowych rąk, zaś danie kobiecie o połowę więcej czasu to danie jej możliwości kontynuowania pracy i rozwoju.
To jest marnowanie potencjału, siły, czasu. Kobiety zdobywają wykształcenie, a potem słyszą, że mają zajmować się dziećmi, że do niczego się nie nadają, że są upośledzone, niezdolne do osiągnięcia czegokolwiek w dyscyplinach nauk ścisłych, gorsze od mężczyzn. To nieprawda, świetnie sobie radzą wtedy, gdy nikt im tego nie wmawia, widać to zwłaszcza w statystykach z różnych krajów, gdzie panuje różne podejście do roli kobiety.
Ja osobiście musiałam zawęzić swoje zainteresowania naukowe do nauk biologicznych, bo z jakiegoś powodu tylko tu nie panuje atmosfera pogardy dla kobiet. Chcę pracować naukowo i boję się wybrać na kierunek stricte ścisły, bo wiem, że będę nieustannie słyszeć wstrętne seksistowskie uwagi o bezużyteczności kobiet, tak jak moje starsze koleżanki, od innych studentów, wykładowców, współpracowników. Dostanę się na dowolny kierunek ścisły, ale boję się. Rozumie pan? Wyniki pozwalają mi (i paru innym znanym mi dziewczynom) pójść na dowolny wydział, czego nie mogą o sobie powiedzieć wszyscy moi koledzy, ale na części zamkną mi drogę rozwoju umysłowego i zawodowego przez swoje uprzedzenia. Łatwo jest komuś ograniczyć możliwość robienia kariery naukowej, może nawet zbyt łatwo, i dlatego nie zaryzykuję swojej przyszłości. Ile jest kobiet, które z tego samego powodu zrezygnują, a są na tyle bystre i otwarte, że mogłyby popchnąć nieruchawą polską naukę do przodu? Potem się słyszy, że kobiety nie idą na kierunki ścisłe, bo są za głupie… =)
Łączy się z tym problem zachowania pracodawców. Po pierwsze, nawet jeśli kobieta nie może mieć dzieci, to często jest dyskryminowana, bo nie ogłasza tego wszem i wobec pracodawcy na rozmowie kwalifikacyjnej. Tak jak ja i moja znajoma, dla dowolnej firmy jesteśmy gorsze od mężczyzny, bo istnieje ryzyko, że pójdziemy na macierzyński, chociaż żadna z nas nie urodzi dziecka, bo po prostu jej organizm tego nie może, jest bezpłodna czy w inny sposób ograniczona. Dalej, takie zachowanie prowadzi do degeneracji społeczeństwa. Kobiety boją się mieć młodo dzieci, boją się, że nikt ich nie zatrudni po przerwie na odchowanie malucha i czekają coraz częściej do stanu stabilizacji finansowej. A wieku 30-40 lat procent urodzeń dzieci upośledzonych i z wadami wrodzonymi oraz genetycznymi jest bardzo wysoki. Kto zapłaci za niezdolne do pracy dzieci z zespołem Downa, deformacjami, wadami wrodzonymi - mamy je zabijać? Zresztą z jednej pensji pracującego mężczyzny rodzinę da się utrzymać tylko wtedy, gdy jest on wykwalifikowanym pracownikiem umysłowym/przedsiębiorcą, a co z rodzinami pracowników fizycznych? Oni też należą do społeczeństwa, mają prawo żyć normalnie, nie głodować, nawet jeśli zarabiają na życie kopaniem rowów. Ktoś w końcu musi wywozić śmieci sprzed pięknych apartamentów brudnej, jakże mi znanej od najgorszej strony Warszawy.
Pomysł, by kobiety siedziały w domu jest fajny do momentu, w którym człowiek się zastanowi, ilu osobom przetrąci to życie i karierę. W biologii i medycynie jest wiele kobiet, między innymi dlatego, że liczą się tu głównie suche wyniki doświadczeń, a mniej siła naukowego autorytetu, dlatego ja i wiele znanych mi wspaniałych, młodych, zresztą znacznie lepszych i mądrzejszych ode mnie kobiet idzie na medycynę, a potem planuje wyjazd z Polski do jakiegoś lepszego, bardziej przyjaznego nam miejsca. Pęd do wiedzy nie jest powiązany z płcią i znajomi mężczyźni są równie wspaniali, ale nie bardziej bystrzy. Równi pod względem umysłowym, lepsi dla pracodawców. To jest właśnie to? Ja jestem pewną mniejszością we własnym kraju, ale moje znajome? Zdrowe, prawowite katoliczki, zorientowane w najnowszych osiągnięciach naukowych, wykształcone, myślące nietuzinkowo, inteligentne, ciepłe i miłe, z poczuciem humoru, przyjazne, bynajmniej nie roboty i nie chcą tu zostać. Wolą pracować na rzecz Norwegii, Wielkiej Brytanii, USA, krajów azjatyckich, Niemiec. Nie chcą takiego traktowania.
Bardzo lubię pana książki, uważam, że jest pan rozsądnym człowiekiem, ale tej kwestii naprawdę pan nie przemyślał zbyt dogłębnie. Łatwo rzucić hasło “kobiety do garów”, ale trudniej zmierzyć się z konsekwencjami społecznymi tej decyzji. Bez Marii Curie-Skłodowskiej czy Rosalind Franklin współczesna chemia i biologia byłby niemal w epoce kamienia łupanego, a musiały one wiele wycierpieć, by zostać uznane. Chce pan wrócić do tych czasów? Zresztą, nie każda kobieta che być naukowcem i dalece nie każdy człowiek może. Nawet zwykła, przeciętna kobieta to nie ciepły miś do trzymania w domu, żeby się przytulić, lecz normalny człowiek z chłonnym umysłem i pragnieniem czerpania satysfakcji z sukcesów. To nie piesek kanapowy, nie kotek do głaskania i siedzenie w domu połączone z oglądaniem telenowel nie zaspokaja wszystkich potrzeb umysłowych kobiety, a te istnieją. Nie da się kogoś zmusić do skończenia całego cyklu edukacji, pobudzić ciekawość, rozwinąć, dać uczestnictwo w życiu społecznym, a potem gwałtownie go odmóżdżyć (w rzeczywistości, bo na papierze to częsty zabieg) i kazać siedzieć cicho, nie uważa pan?
Ponieważ mocno się rozpisałam, zakończę krótko. Wymyślił sobie pan, że kobiety i mężczyźni są jak niedźwiedź i człowiek, a to nieprawda. Kobiety i mężczyźni są jak królowa i jej służąca: to urodzenie zdecydowało o roli i wykształceniu, nie predyspozycje fizyczne czy umysłowe. W ogóle w jakim podręczniku do biologii czy anatomii są takie prawdy? Czy naprawdę ktoś uczy w Polsce ludzi, że obecność chromosomu Y z aktywnym genem płci koreluje dodatnio z inteligencją i predyspozycjami nosiciela? Edukacja kobiet to “tresura”, czyli omija mózg - z jakiej racji mózg kobiet i mężczyzn ma się różnić tak diametralnie funkcjonowaniem, skoro neurony są zbudowane tak samo? Mięśnie mają inną budowę, tak, układ hormonalny różni się parą narządów, tak, ale… Może nie wypada pisać takich obiegowych opinii?
To oczywiście pana blog i może sobie pan tu pisać co chce, nikomu nie odmawiam wolności słowa, wypowiedzi, prasy i masła orzechowego na śniadanie, ale chciałam zaznaczyć odmienne stanowisko i zachęcić pana do odwrócenia się od czerpania z populistów (JKM?) na rzecz szerszego spojrzenia w stronę nauki, bo chyba tu leży źródło pana uprzedzeń. A może obraca się pan w kręgu mało inteligentnych kobiet, bo przecież takie też istnieją i nie wierzy pan, że istnieją też takie, które są równe umysłowo mężczyznom?
BTW O ile znana jest mi chemia organiczna, mówienie z góry o szkodliwości związków chemicznych w gotowych półproduktach i powtarzanie obiegowych prawd jest dyletanctwem. Produkty naturalne zawierają substancje, które w większości mogą być otrzymane sztucznie bez zmiany właściwości, dlatego to skład chemiczny, a nie pochodzenie warunkuje właściwości pokarmu. Jeśli gotowy sos pomidorowy może być mniej zdrowy od naturalnego (choć na pewno gorzej smakuje ;-) ), to nie dlatego, że jest z fabryki, ale dlatego, że zawarte w nim są szkodliwe substancje. A np. wyżej wymieniony z imienia przeciwzbrylacz, zapewne ten najczęściej używany E536 (żelazocyjanek potasu) w soli i przyprawach akurat zdecydowanie trujący nie jest, bo a)nie wchłania się z przewodu pokarmowego i nie odkłada w tkankach i b)jest tak trwały, że nie reaguje z niczym wewnątrz żołądka. Tu jest ładny artykuł na ten temat: http://nowaalchemia.blogspot.com/2011/10/bekitne-mundury-i-cyjanek-w-soli.html
Uprzedzenia=/=wiedza.
January 3rd, 2012 at 18:47
Nie będę się wdawał w dyskusję(niektórzy stąd wiedzą, że lubię :D) i napiszę tylko, że jak zobaczyłem “zajawkę” na fejsbuku “Łepkowska wypowiedziała mądre zdanie i za to została zaatakowana z wielu stron.” to pomyślałem, że chodzi o Klaudię :D
January 3rd, 2012 at 20:28
“Nie chcem, ale muszem” - jak mówił Lech Wałęsa.
@Głos sprzeciwu
“zwłaszcza fragmentem o dwóch gatunkach.” - chodzi raczej o to, że w gruncie rzeczy mamy inne predyspozycje i jesteśmy do czego innego stworzeni, bo np. taka koszykówka to sport dla wysokich, ale nikt nie zabrania niskim osobom grać. Byle potrafiły.
“ale podobny szowinizm” - jaki szowinizm? Mówienie, że kobiety są lepiej stworzone do wychowywania dzieci? Przecież to jest zaszczyt kształtować przyszłe pokolenia przez wychowywanie. Poza tym kobiety ZAZWYCZAJ są bardziej wrażliwe, czułe, mają więcej empatii i innych rzeczy, no i sam fakt, że karmią dzieci. Oczywiście ojcowie mogą to robić(nisk może grać w kosza, choć niekoniecznie jest do tego stworzony).
“Istnieje wiele mądrych, inteligentnych, pracowitych dziewczyn, które w szkole i na studiach są równie dobre bądź też lepsze niż chłopcy. ” - nikt nie przeczy, że nie, ale mądrych i inteligentnych chłopców, któzy potrafią sobie poradzić w życiu jest więcej, tak samo jak ZAZWYCZAJ to mężczyźni lepiej prowadzą samochód(znów koszykówka).
“Bądź co bądź w liceach jest nadreprezentacja płci żeńskiej” - bo chłopcy poszli do technikum i nierzadko jest tak, że całe klasy są męskie.
“liceów z tzw. “górnej półki” - świecimy na metkę, świecimy
“humanistycznych” - słownik i prawdziwe znaczenie tego słowa. Jakoś więcej jest inżynierów płci męskiej niż żeńskiej(są w ogóle kobiety inżynierowie?).
“sprzątaczki, kucharki, nianie, szoferzy…” - …damy, muzy, kochanki, obiekty uwielbienia, miłości, poświęcenia.
“że instynkt macierzyński skłania je do chęci posiadania dziecka.” - no bo my dzieci nie chcemy. Przecież żaden z nas nie chce powiedzieć “to jest mój syn, jestem z niego dumny”. Żaden.
“ale odkurzanie i pranie wymaga tylko pary zdrowych rąk” - ok. Będziemy się specjalnie zrywać z pracy na godzinę - dwie, zapieprzać do domu, żeby odkurzyć.
“gdzie panuje różne podejście do roli kobiety” - najlepsze jest u Arabów, jak się ma po kilka żon.
” a potem słyszą, że mają zajmować się dziećmi, że do niczego się nie nadają, że są upośledzone, niezdolne do osiągnięcia czegokolwiek w dyscyplinach nauk ścisłych, gorsze od mężczyzn.” - pozazdrościć otoczenia mężczyzn.
“Ja osobiście musiałam zawęzić (…)Potem się słyszy, że kobiety nie idą na kierunki ścisłe, bo są za głupie… =)” - taka chcesz być bohaterka, a nie potrafisz pokazać innym, że mogą co najwyżej sobie pogadać? Boisz się? A co ci zrobią? Powiedzą, że jesteś kobietą? Daj spokój.
“obiety boją się mieć młodo dzieci, boją się, że nikt ich nie zatrudni po przerwie na odchowanie malucha i czekają coraz częściej do stanu stabilizacji finansowej.” - i od tego wlaśnie są mężczyźni, żeby przynieść do domu pieniądze, a kobieta mogła być damą na salonach i pachnieć. Nie bronię iść kobietom do pracy, bo wiem, że takie wychowywanie dzieci jest męczące i czasami chce się pójść do pracy, do ludzi, ale łatwiej jest iść do pracy “luźnej”, bo MOŻNA i nie przejmować się zarobkami(to co się zarobi to mieć dla siebie na waciki).
“Ktoś w końcu musi wywozić śmieci sprzed pięknych apartamentów brudnej, jakże mi znanej od najgorszej strony Warszawy.” - z tego co wiem “śmieciarze” zarabiają niezgorsze pieniądze, bo nikt nie chce tego robić.
“Zdrowe, prawowite katoliczki…” - chorzy, nieprawowici ateiści here.
“Łatwo rzucić hasło “kobiety do garów” - KOBIETY NA SALONY!
Tutaj jest dokończenie tego akapitu z “kobietami do garów” i następnego. Dwie kobiety naukowcy(proszę nie wmawiać mi “naukowczyń” - to nie brzmi, po prostu”.
“A może obraca się pan w kręgu mało inteligentnych kobiet, bo przecież takie też istnieją i nie wierzy pan, że istnieją też takie, które są równe umysłowo mężczyznom?” - stanę stanowczo w obronie Pana Rafała, bo takie teksty to są kompletne pomówienia i po twoim tekście można tyko wywnioskować, że masz jakieś chore kontakty z mężczyznami.
Miałem jakoś podsumować, ale straciłem wątek.
January 3rd, 2012 at 20:46
Hej Mateusz. Wajchę przełóż.
January 3rd, 2012 at 21:16
“ZAZWYCZAJ to mężczyźni lepiej prowadzą samochód”
Haha, uwielbiam ten argument. Mężczyźni lepiej prowadzą samochody, a kobiety powodują mniej wypadków na sto przejechanych kilometrów.
January 3rd, 2012 at 21:27
@kobiety powodują mniej wypadków na sto przejechanych kilometrów
Na to wyjaśnienie brzmi: “Cóż z tego, że nie powodują wypadków, jeśli jeżdżą jak cipy”. Tak słyszałem.
January 3rd, 2012 at 21:31
Och, ja słyszałem, że lepiej jeździć to tak naprawdę znaczy lepiej parkować, szybciej docierać, lepiej się koncentrować na prowadzeniu i parę innych tez, które można oprzeć na argumencie, że my ze szwagrem jesteśmy bacznymi obserwatorami rzeczywistości i na tych obserwacjach budujemy swój światopogląd.
January 3rd, 2012 at 21:33
A słyszałeś to, że najbezpieczniej się jeździ na kacu, bo człowiek bardziej uważa?
January 3rd, 2012 at 21:55
Mateusz, albo jesteś ograniczony albo celowo nie zrozumiałeś słowa z tego co napisała Głos sprzeciwu. W ogóle Twoje podejście bardzo płytkie i wydaje mi się, że dogadałbyś się z moim kolegą szanownym, który wychodzi z założenia, że kobieta nie ma pracować. Ma siedzieć w domu. W ogóle o jakichkolwiek ambicjach nie ma mowy. Jasne, niech się najpierw wyedukuje przez naście lat, ale potem siedzi w domu. Mężczyzna ma całymi dniami pracować i zarabiać. Właśnie z takiego założenia ten mój szanowny kolega wychodzi, przy czym to nie jest jego stanowisko, bo tak uważa, tak było, ma być i koniec. To jest jego chora ambicja. On chce móc powiedzieć, że to on zarabia, a nie kobieta. On utrzymuje dom, rodzinę. Jest lepszy.
Z Panem, Panie Kosik, też się zupełnie nie zgadzam, ale naprawdę nie chce mi się już wchodzić w ten temat. Nagadałem się już z moim szanownym kolegą, a on i tak swoje uważa.
Nie jestem za parytetami. Jestem za tym, żeby każdy kto ma takie potrzebę, mógł się kształcić w tym co lubi i pracować, jeśli tylko pozwoli mu to spełnić marzenia.
January 3rd, 2012 at 22:02
Panie Rafale, bardzo ciekawy wpis. Feminizm rozumiany jako walka płci i zerwanie z patriarchalną budową społeczeństwa (a więc w jego klasycznym ujęciu) jest zgubny. Ostatecznie prowadzi do kryzysu moralności, zagraża ochronie godności i wartości życia jednostki. Natomiast jest coś do czego starał się przekonać JPII czyli do tzw. “nowego feminizmu”, który zamiast podkreślać różnicę płci podkreśla komplementarność. Jest on zakotwiczony w prawdzie o naturze człowieka i przywraca zachwiane relacje między kobietą a mężczyzną. Mam nadzieję, że znajdą się jego zwolennicy, którzy będą bronić tych zasad równie mocno jak bronią feminizmu panie Kazia Szczuka czy prof. Magdalena Środa.
January 3rd, 2012 at 22:05
“Głos sprzeciwu” napisała wszystko, co trzeba było napisać.
Popieram ją w 100 %.
Jednak dodam też coś od siebie.
@Mateusz
Po pierwsze, większość Twoich argumentów nie znajduje uzasadnienia w tekście pana Kosika. OK, to Twoje własne zdanie. Można też czytać między wierszami, ale to nie zmienia faktu, że post pana Rafała niestety JEST rażąco szowinistyczny.
Po drugie, zaprzeczasz sam sobie:
>>“ale odkurzanie i pranie wymaga tylko pary zdrowych rąk” - ok. Będziemy się specjalnie zrywać z pracy na godzinę - dwie, zapieprzać do domu, żeby odkurzyć.
January 3rd, 2012 at 22:06
Pani Katarzyno, to bardzo ciekawe, co Pani napisała. Czy mogłaby Pani szerzej napisać, dlaczego uważa, że feminizm jest zgubny (i dla kogo)? W jaki sposób prowadzi do kryzysu moralności (jakiej moralności)?
Oraz: jest pani na Ty z p. Kazimierą Szczuką? To pięknie, że tak ładnie potrafią się panie różnić, ale używanie pieszczotliwych zdrobnień w tego typu dyskusji publicznej odrobinę trąci amikoszonerią.
January 3rd, 2012 at 22:09
(Zjadło mi kawałek komentarza, więc dodaję resztę jeszcze raz)
Po drugie, zaprzeczasz sam sobie:
>>“ale odkurzanie i pranie wymaga tylko pary zdrowych rąk” - ok. Będziemy się specjalnie zrywać z pracy na godzinę - dwie, zapieprzać do domu, żeby odkurzyć.
January 3rd, 2012 at 22:11
(Szit! Ja naprawdę nie chcę spamować, ale cóż - jeszcze raz próbuję…)
Gdyby kobieta pracowała, podzial obowiązkow mógłby być równy.
Nikt Ci nie każe pracować od rana do nocy. Tak samo jak nikt nie powinien kazać kobiecie brać na głowę wszystkich obowiązków związanych z domem.
W końcu najważniejsze: dlaczego wy (Pan Kosik i Mateusz) tak bardzo chcecie udowodnić do czego nadają się kobiety?! Po prostu eksperci kobiecej natury się znaleźli. Podsumowując: pachnieć, na salony, gotować, sprzątać, wychowywać dzieci…
Więc wszystkie kobiety wybierające opcję “kariera” lub “kariera i dom”, zamiast “dom” to feministki, które mają nie po koleji w głowie, działają wbrew w własnym predyspozycjom i naturze?
Feminizm feminizmem, ale to przecież nie podlega dyskusji, że każda kobieta, jak każdy człowiek, ma prawo decydowania o sobie
January 3rd, 2012 at 22:16
@bart
większość drobnych stłuczek(tkórych jest zdecydowanie więcej niż śmiertelnych wypadków) powodują kobiety: “a bo nie zauważyłam”, “a bo się zagapiłam”, “a gdzie by mi do głowy przyszło, żeby na znaki patrzeć”.
@Jubal
dziękuję
@Ponury
Napisałem wyraźnie, że nie bronię kobiecie iść do pracy. Nie. Chce - idzie. Tylko kwestia jest taka, żeby pracy nie wymuszała sytuacja materialna, a kobieta mogła się spełniać zawodowo.
Korwin mówi tak: jak robię coś w komputerze, piszę program, i się pomylę, to mogę sobie to wykasować i jest wszystko ok. I z wychowywaniem dzieci jest podobnie, tylko to, co się już raz “Wpisze”, zostaje w nich na zawsze. Kobiety są z natury bardziej łagodne niż męczyźni, dlatego lepiej nadają się do wychowywania dzieci.
Można oczywiście robić tak, że kobieta ma chodzić do pracy, a mężczyzna siedzieć w domu, sprzątać, gotować, opiekować się dzieckiem, ale to jest już indywidualna sprawa każdego związku(rodziny).
@zuzz
Nie za bardzo rozumiem gdzie niby sam sobie zaprzeczam? Skoro już kobieta w tym domu jest, to chyba nie będę z pracy jechał, żeby posprzątać.
Moja męska duma nie pozwoliłaby mi, żeby to kobieta utrzymywała mnie. Nie rozumiem, jak można do tego dopuścić, żeby moja partnerka miałaby się zapracowywać. Możecie mnie mieć za chujka, szowinistę i co tam sobie chcecie, ale to nie mi się we łbie poprzewracało.
January 3rd, 2012 at 22:19
Panie Rafale, chyba nie powinien Pan pisać niczego poza literaturą, bo to bardzo nie PR-owe. Muszę zaznaczyć, że zgadzam się z większą częścią pana felietonu, ale najwyraźniej większość wyżej wpisanych nie zrozumiała tekstu. Sądząc z ich słów wyczytali tam nie to, co jest tam napisane, ale to czego oczekiwali, że będzie napisane. Czyli znielubią Pana za coś, czego Pan nawet nie napisał.
Feministyczna propaganda istnieje i jest bardzo skuteczna. Nie napisał pan niczego obraźliwego o kobietach, a kilka pań poczuło się dotkniętych. A poczuły się dotknięte, bo wmówiono im, że każda krytyka parytetów czy sugerowanie, że kobieta może cokolwiek przedkładać nad karierę, jest równoznaczne z obrażaniem kobiet w ogóle.
I tak, jak to zostało powiedziane w dyskusji nad tym felietonem w innym miejscu, bardzo słabo w narodzie stoi umiejętność czytania ze zrozumieniem. Czyli jak ktoś krytykuje parytety to znaczy, że rasista, homofob, ukryta opcja niemiecka i co tam jeszcze.
A tak poważnie, to niech Pan pisze takie felietony. Głos rozsądku w propagandowym ścieku lejącym się z mediów pozwala zachować świeżość umysłu.
January 3rd, 2012 at 22:21
“większość drobnych stłuczek(tkórych jest zdecydowanie więcej niż śmiertelnych wypadków) powodują kobiety: “a bo nie zauważyłam”, “a bo się zagapiłam”, “a gdzie by mi do głowy przyszło, żeby na znaki patrzeć”.”
No i ja właśnie o tym pisałem. Budujesz swój światopogląd na swej bacznej obserwacji rzeczywistości, nie zważając na błędy poznawcze wykrzywiające ci percepcję, no bo jak mógłbyś na nie zważać, skoro nie wiesz nawet, że istnieją? Potem ktoś ci pokazuje statystyki, z których wynika, że kobiety jeżdżą lepiej, powodując i mniej wypadków śmiertelnych, i tych zwykłych en masse. Ale z doświadczenia (czyli z własnej bacznej obserwacji, hihi) wiem, że się nimi nie przejmiesz. W końcu wiesz lepiej.
January 3rd, 2012 at 22:22
“większość drobnych stłuczek(tkórych jest zdecydowanie więcej niż śmiertelnych wypadków) powodują kobiety: “a bo nie zauważyłam”, “a bo się zagapiłam”, “a gdzie by mi do głowy przyszło, żeby na znaki patrzeć”.”
Ale masz na to jakieś statystyki, tak jak są statystyki na to że mężczyźni powoduje więcej wypadków (nie tylko z ofiarami śmiertelnymi, mind you) niż kobiety?
January 3rd, 2012 at 22:23
Panie Mateuszu, tu nie ma za co dziękować, to jest bardzo smutne.
January 3rd, 2012 at 22:23
“Korwin mówi tak:”
LOL
January 3rd, 2012 at 22:23
“Korwin mówi tak”
Komputer mówi nie.
January 3rd, 2012 at 22:24
“Głos rozsądku w propagandowym ścieku lejącym się z mediów pozwala zachować świeżość umysłu”.
W tej nagonce na samodzielnie myślące jednostki, podlanej sosem terroru politycznej poprawności?
January 3rd, 2012 at 22:25
@mateusz
“większość drobnych stłuczek(tkórych jest zdecydowanie więcej niż śmiertelnych wypadków) powodują kobiety: “a bo nie zauważyłam”, “a bo się zagapiłam”, “a gdzie by mi do głowy przyszło, żeby na znaki patrzeć”.”
Pozwól, że odpowiem ci biblijnie: http://25.media.tumblr.com/tumblr_lvpfeuiTbA1r7g9z4o1_500.jpg
January 3rd, 2012 at 22:25
@Mateusz
“ale mądrych i inteligentnych chłopców, któzy potrafią sobie poradzić w życiu jest więcej”
Źródła? Statystyki z więzień, poprawczaków, szpitalów psychiatrycznych, domów dla bezdomnych i liczba ojców płacących terminowo alimenty sugerują na pierwszy rzut oka co innego.
“są w ogóle kobiety inżynierowie?”
Aha, czyli nie dostałeś się na studia albo jeszcze jesteś w gimnazjum, że nie widziałeś kobiety-inżyniera albo kobiety-programistki? Z przyjemnością zatem donoszę: SĄ! Z jeszcze większą przyjemnością donoszę, że im bardziej egalitarne społeczeństwo, tym jest ich więcej. Pytanie: czy w tych społeczeństwach żyją inne gatunki kobiet niż u nas, czy może jednak zmyślasz z tymi “naturalnymi” predyspozycjami?
“no bo my dzieci nie chcemy. Przecież żaden z nas nie chce powiedzieć “to jest mój syn, jestem z niego dumny”. Żaden.”
Przed chwilą pisałeś, że nie bardzo jesteście do tego stworzeni i wolicie całe dnie w pracy spędzac, a nie z synem/córką. Poza tym jak nie chcesz przewijać pieluch, szykować posiłków, prać, karmić, chodzić na spacery, to będziesz podłym hipokrytą chwaląc się dzieckiem. Znaczy oczywiście możesz mieć dziecko, ale nigdy nie będziesz prawdziwym rodzicem.
“Będziemy się specjalnie zrywać z pracy na godzinę - dwie, zapieprzać do domu, żeby odkurzyć.”
Ale jak to, ty spędzasz całą dobę w pracy? Nie możesz po pracy albo przed albo w weekend posprzątać?
“pozazdrościć otoczenia mężczyzn”
no trochę Mateuszków chodzi po świecie :(
“i od tego wlaśnie są mężczyźni, żeby przynieść do domu pieniądze, a kobieta mogła być damą na salonach i pachnieć.”
Zajmij się tak kiedyś dwójką dzieci, gotowaniem, sprzątaniem, zakupami, zobaczymy jak będziesz na salonach pachniał.
“Miałem jakoś podsumować, ale straciłem wątek.”
Niemożliwe, masz penisa, powinieneś potrafić snuć logiczne i rzeczowe wywowdy godzinami!
January 3rd, 2012 at 22:27
“Staram się wzorce moim zdaniem pozytywne promować w książkach. Tak więc w jednym z tomów „Felixa, Neta i Niki” przedstawiam zalety naturalnego żywienia i opisuję w skrócie proces gotowania bez użycia produktów wysoko przetworzonych.”
“Teraz czekam na spontaniczną i „oddolną” akcję, której zadaniem będzie wprowadzenie parytetu gotowania w telenowelach. Tym razem oczywiście parytet będzie dotyczył mężczyzn, a udział w nim będzie obowiązkowy.”
No ja się trochę jednak dziwię, że te dwa akapity występują w tym samym tekście.
A odnośnie całości - Rafał, wyobraź sobie, że musisz całe życie walczyć i udowadniać, że nie jesteś bezwolnym przyrządem do gotowania i ziuziania dzieci, a przede wszystkim czującym, myślącym człowiekiem. Chciałbyś tak? A masz tu swoje czytelniczki, którym właśnie coś podobnego powiedziałeś: że nie są i nie powinny być twórczyniami własnego życia. I nawet Ci wprost napisały, że odebrały to bardzo przykro. Ale ważniejsze było, żeby broń borze nie pokazać odrobiny empatii wobec innych ludzi. Zresztą teraz myślę, że Nika pewnie też jest tylko na doczepkę, żeby było przynajmniej trochę politycznie poprawnie, bo by się w obecnych czasach książka nie sprzedała. Jak już chcesz być taki bezkompromisowy, to może po prostu ją usuń z cyklu? Po co Ci te dziewczyny w ogóle?
@Głos sprzeciwu - pięknie piszesz. Dam Ci radę - uciekaj z Polski, kiedy tylko możesz, nie czekaj do doktoratu. W Polsce nie ma przyszłości dla kobiet.
January 3rd, 2012 at 22:28
@”Głos rozsądku w propagandowym ścieku lejącym się z mediów pozwala zachować świeżość umysłu.”
Generalnie tak, ale jak to się ma do felietonu pana Rafała?
January 3rd, 2012 at 22:29
@Mateusz
“Moja męska duma nie pozwoliłaby mi, żeby to kobieta utrzymywała mnie. Nie rozumiem, jak można do tego dopuścić, żeby moja partnerka miałaby się zapracowywać. Możecie mnie mieć za chujka, szowinistę i co tam sobie chcecie, ale to nie mi się we łbie poprzewracało.”
Aha, bo jak twoja partnerka jest w domu, to nic nie robi, tak jak napisałeś we wcześniejszym komciu, po prostu leży i pachnie?
Ojej, ale przecież wcześniej napisałeś o odkurzaniu, więc jednak coś robi.
A nie, prace domowe to nie prawdziwa praca.
Jejku, że ci twoja duma pozwala twoją partnerkę traktować jak śmiecia, że myślisz że ona w domu nic nie robi. I jako gorszą istotę, jeśli bycie utrzymywanym przez nią miałoby ci zmniejszać fiuta.
January 3rd, 2012 at 22:29
Dla równowagi, warto dodać, że w dzisiejszych czasach kobietom zdecydowanie łatwiej o edukację i zmianę środowiska. W Warszawie na przykład jest kilkanaście procent więcej kobiet niż mężczyzn. Dlaczego? Przyjeżdżają z mniejszych miejscowości by studiować i do pracy biurowej. Młodym mężczyznom trudno się wyrwać, bo kto się zajmie gospodarką, warsztatem, sklepem. Oczekuje się od nich, że będą zarabiać pieniądze od razu po szkole, najlepiej po zawodówce. Studia to luksus, który musi przegrać z pracą. Polecam to spostrzeżenie państwa uwadze.
January 3rd, 2012 at 22:29
Oraz, panie Mateuszu, naprawdę nie widzi Pan drobnej sprzeczności pomiędzy „skoro już kobieta w tym domu jest, to chyba nie będę z pracy jechał, żeby posprzątać” i „nie rozumiem, jak można do tego dopuścić, żeby moja partnerka miałaby się zapracowywać”?
Proszę zwrócić uwagę: sprzątanie uważa Pan za wystarczająco dotkliwe, żeby się od niego migać, ale jednocześnie sądzi Pan, że sam fakt przebywania w domu oznacza, że należy wykonywać (niepłatny) etat sprzątaczki, kucharki i służącej.
Stąd bierze się zarówno mój smutek jak i moja diagnoza (wyprzedzająca, owszem, ale w przypadku buców Pańskiego rodzaju Straßendiagnose jest zwykle bardzo łatwa).
January 3rd, 2012 at 22:31
@Jubal. Dziękuję za komentarz. Zacznę od końca. Nie jestem na Ty z p. Kazimierą Szczuką. Kazia Szczuka - tak się o niej pisze. Publicznie. W niniejszej dyskusji to chyba bez znaczenia. Nie mam zamiaru nikogo obrażać. Temat zagrożenia (to że feminizm jest zgubny i prowadzi do kryzysu moralności) jest tematem bardzo obszernym i wielowątkowym. Część postulatów podejmowanych przez feministki ma właściwy punkt wyjścia ale potem się zapętla: walka o uprawnienie ale dlaczego od razu wyrzekać się macierzyństwa? Itp. Zagrożenie jest np. w kwestii aborcji (to jest moje ciało i mam prawo decydować co z nim zrobię - mówią feministki). Oczywiście to nie jest cały feminizm, ale właśnie zagrożenia, jakie mogą płynąć z tego, że nie rozumiemy (tak kobiety jak i mężczyźni) jaka jest natura człowieka, na czym polega jego godność jako istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga. Nie jestem zwolenniczką walki, także w dyskusji. Uważam, że potrzebny jest dialog, głęboki, naukowy. Wpis p. Rafała skłonił mnie do refleksji i po prostu się nią podzieliłam. Pozdrawiam Pana.
January 3rd, 2012 at 22:33
“W Warszawie na przykład jest kilkanaście procent więcej kobiet niż mężczyzn”.
Ej, ale to chyba wynika z krótszej średniej długości życia u mężczyzn?
Na bardzo szybko znalazłem statystyki dla Targówka (2003):
http://urzad.targowek.waw.pl/page/data/other/stat01a.gif
Widać wyraźnie, że do 45 roku życia płcie idą łeb w łeb.
January 3rd, 2012 at 22:34
@czereśnia, pisałem o tym wyżej. Czytaj ze zrozumieniem! Z felietonu Pana Kosika nie wynika, że kobieta ma siedzieć w kuchni. Wynika z niego, że obecna propaganda wyznacza kobietom jedyne słuszne kierunki rozwoju, a gotowanie określa jako czynność uwłaczającą.
January 3rd, 2012 at 22:40
@werrnerr
Sam czytaj ze zrozumieniem!!
“Nie napisał pan niczego obraźliwego o kobietach, a kilka pań poczuło się dotkniętych”
Czy obraźliwe czy nie, to kwestia już indywidualna, ale prawdziwe to to NA PEWNO nie jest!
Poza tym wcale nie tylko “kilka pań”- pragnę zauważyć, że Ponury Żniwiarz jest płci męskiej :) :)
January 3rd, 2012 at 22:49
@bart
Zapraszam na przejażdżkę po mieście. Zobaczymy, kto jeździ lepiej po ulicach.
@Veln
O tym wypowiadał się lekarz, który zszywa ofiary wypadków. Większość poważnych powodowana jest przez facetów, ale te drobne przez kobiety.
@Jubal
Bardzo smutne jest, że takie pipki jak wy przejmują feministyczną propagandę, bo musi być po równo. Nikt nie broni kobietom się spełniać, a jak jest im tak źle, to niech znajdą sobie takiego chłopaczka jak wy i on będzie robił w domu, a one doktoraty i nagrody Nobla. Już raz chcieli, żeby było po równo i nic dobrego z tego nie wynikło.
@bart
No tak, Korwin nie mówi ;] Kto tu ma błędy w percepcji i ograniczony światopogląd.
@AJ
Można się ze mną nie zgadzać, ale podstawy interpunkcji powinno się raczej znać i nie wyciągać tak z “kontekstu”. So funny, lol.
@bart
Polityczna poprawność to jest “Wszystkim po równo” i kobiety do kopalni! NISKIE KOBIETY DO GRANIA W KOSZA! LUDZIE BEZ RĄK NA KUCHARZY, A BEZ NÓG DO PIŁKI NOŻNEJ! HURRRRRRRA! NIECH ŻYJE RÓWNOŚĆ!
@camelot
Przypomnę tylko, że większość sędzin w sądach to kobity i przyznają prawa do opieki kobietom, bo to mężczyźni są tymi złymi. Dlatego mają płacić alimenty.
“że nie widziałeś kobiety-inżyniera albo kobiety-programistki?”. Nie, nie widziałem. No może w pralni.
“Pytanie: czy w tych społeczeństwach żyją inne gatunki kobiet niż u nas, czy może jednak zmyślasz z tymi “naturalnymi” predyspozycjami?”. Jakoś kobiety miały tyle czasu na naukę, kiedy mężczyźni ginęli na wojnach i przepijali kasę w tawernach i pubach, a jednak naukowcó jest więcej wsród mężczyzn. NAwet w tych super egalitarnych społeczeństwach zawodów. Dziwne, nieprawdaż?
“Przed chwilą pisałeś, że nie bardzo jesteście do tego stworzeni i wolicie całe dnie w pracy spędzac, a nie z synem/córką.”. Nie jesteśmy stworzeni do ciągłego zajmowania się dziećmi(choćby mała cierpliwość, zmęczenie, potrzeba WIĘKSZEJ NIŻ U KOBIET stymulacji zewnętrznej), co nie znaczy, że tymi dziećmi się w ogóle nie trzeba zajmować.
“Znaczy oczywiście możesz mieć dziecko, ale nigdy nie będziesz prawdziwym rodzicem.”
Hmmmm… a czy prawdziwym rodzicem będzie kobieta, która nie urodzi dziecka? Czy w ogóle będzie rodzicem? A jeśli urodzi z wielką niechęcią, z powodu np. wpadki? To co? Taka super mama? Przecież ona go nie chce, bo kariera, bo praca. To jak to w końcu z wami jest?
“Ale jak to, ty spędzasz całą dobę w pracy? Nie możesz po pracy albo przed albo w weekend posprzątać?”
Człowiek w ogóle nie śpi i nie je, w ogóle.
Jak się w weekend posprząta, to i tak się zaraz nakurzy. Dwa razy w tygodniu to nie jest dużo.
“no trochę Mateuszków chodzi po świecie :(”
Akurat ja wolę kobiety inteligentne, z którymi można o czymś porozmawiać. Niestety takich Mateuszków chodzi mało, bo chodzą takie cipcie, które same chcą doprowadzić do wymarcia mężczyzn i chcą zamiast kobiet robić w kuchmi. Brawo! Brawo!
“Zajmij się tak kiedyś dwójką dzieci, gotowaniem, sprzątaniem, zakupami, zobaczymy jak będziesz na salonach pachniał.”
Po to będę zarabiał, żeby moja żona mogła sobie pozwolić na pomoc do dzieci.
“Niemożliwe, masz penisa, powinieneś potrafić snuć logiczne i rzeczowe wywowdy godzinami!”
Widać, że ty go nie masz.
Zatem teraz podsumuję: na fali populizmu wymyślacie na siłę równouprawnienie, parytety, żeby wszystkiego było po równo, bo taka jest sprawiedliwość społeczna. Banda pipek z was, która w łóżku kobiety będzie się pytała nawet o pozwolenie złapania za cycka.
January 3rd, 2012 at 22:52
@werner
“@czereśnia, pisałem o tym wyżej. Czytaj ze zrozumieniem! Z felietonu Pana Kosika nie wynika, że kobieta ma siedzieć w kuchni. Wynika z niego, że obecna propaganda wyznacza kobietom jedyne słuszne kierunki rozwoju, a gotowanie określa jako czynność uwłaczającą.”
Ależ przeciwnie. Felieton Pana Kosika również wyznacza kobietom jedyne słuszne kierunki rozwoju (tyle że przy dzieciach i garach). A służenie drugiej osobie tylko dlatego, że ta druga uważa, że jej się to należy z urodzenia, JEST uwłaczające. Są tu niepełnoletni, więc gwoli podsumowania napiszę grzecznie: odczepcie wy się wszyscy od kobiet i dajcie im w końcu robić to, na co mają ochotę. One nie są dla was, one są dla siebie.
January 3rd, 2012 at 22:54
@Mateusz
Czy mówisz o tym panu?
http://wyborcza.pl/1,87649,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html
January 3rd, 2012 at 22:55
@Mateusz
“Banda pipek z was, która w łóżku kobiety będzie się pytała nawet o pozwolenie złapania za cycka.”
O, to ciekawy trop, często łapiesz kobiety za cycki bez ich pozwolenia? Opowiedz nam o tym, pochwal się, jaki jesteś męski.
January 3rd, 2012 at 22:59
Panie Mateuszu, dziękujemy za występ – a teraz proszę uprzejmie wrócić, jak tylko skończy Pan liceum, studia i dostanie jakąś pracę.
January 3rd, 2012 at 22:59
@czereśnia.
“Felieton Pana Kosika również wyznacza kobietom jedyne słuszne kierunki rozwoju (tyle że przy dzieciach i garach). A służenie drugiej osobie tylko dlatego, że ta druga uważa, że jej się to należy z urodzenia, JEST uwłaczające. Są tu niepełnoletni, więc gwoli podsumowania napiszę grzecznie: odczepcie wy się wszyscy od kobiet i dajcie im w końcu robić to, na co mają ochotę. One nie są dla was, one są dla siebie.”
Nic dodać, nic ująć :)
@Mateusz
Jesteś skończonym idiotą i z każdym komentarzem pogrążasz się jeszcze bardziej.
January 3rd, 2012 at 23:05
Ale serio, Mateuszu: nie interesuje nas dowód anegdotyczny w formie “chodź na miasto.” Chcemy statystyk. Sta-tys-tyk. Wiesz, numerków.
Dla przykładu: w 2010 roku 95,8% ostów, które stanęły przed sądem za popełnienie przestępstwa drogowego stanowili mężczyźni. Źródło: http://superauto24.se.pl/auto/kobiety-jezdza-bezpieczniej_183775.html
Może zamiast myśleć penisem zaczniesz, nie wiem, ogarniać?
January 3rd, 2012 at 23:05
“Zapraszam na przejażdżkę po mieście. Zobaczymy, kto jeździ lepiej po ulicach.”
A ja zapraszam do lektury statystyk, z których dowiesz się, że kobiety powodują kilkanaście procent wypadków drogowych. Albo inaczej: kobiety powodują jeden wypadek na 6,7 mln przejechanych samochodem km, a mężczyźni raz na 4,7 mln km. No ale ty jeździsz po mieście, ty wiesz lepiej.
Na marginesie: dowiesz się wiele na temat tego, dlaczego na mieście widzisz tyle źle jeżdżących kobiet, jeśli do Google wpiszesz hasło “błędy poznawcze”. A dokładniej “efekt potwierdzania”. Ja mam podobnie z korwinistami, tzn. mój efekt potwierdzania sprawia, że dostrzegam ich tylko wtedy, kiedy mówią głupoty, a bagatelizuję i zapominam sytuacje, w których powiedzieli coś mądrego.
“No tak, Korwin nie mówi”
Nie rozumiesz, myśmy się śmiali, bo się okazało, że jesteś korwinistą - a przecież można się było domyślić!
“Polityczna poprawność to jest “Wszystkim po równo” i kobiety do kopalni!”
Mam dla ciebie (i dla pana Rafała i jego żony również, sądząc po flejmie na Fejsie) dobrą radę: zastąp sobie słowa “polityczna poprawność” słowem “uprzejmość”. Bo to synonim. Jeśli jesteś dumny z faktu, że jesteś niepoprawny politycznie, jesteś w gruncie rzeczy dumny z faktu, że jesteś nieuprzejmy. Uprzejmość nakazuje mówić o innych tak, by ich nie urazić. Uprzejmość zakazuje generalizowania i dolepiania stereotypowych gęb grupom społecznym. Wyżej kolega Jubal nazwał cię chujem. Było to niepoprawne politycznie.
January 3rd, 2012 at 23:11
Zauważyłem już jakiś czas temu, że rozmowa z ludźmi o skrajnych poglądach jest trudna, bo oni widzą świat przez kilka warstw filtrów i dochodzi do nich jedynie część przekazu i do tego mocno zniekształcona.
Pisząc felieton nie wziąłem dostatecznej poprawki na propagandę, która stworzyła kolejny filtr stawiający znak równości między krytyką feminizmu a krytyką kobiet. Nie krytykuję kobiet, które chcą robić karierę zawodową. Krytykuję ideologię, która KAŻE kobietom robić karierę zawodową. Czy można to jeszcze jaśniej napisać? Krytykuję ideologię, która mówi, że kariera zawodowa to jedyna droga, a matka poświęcająca się dzieciom jest ofiarą. Ja tak nie uważam. Nie uważam, żeby zajmowanie się dziećmi było czynnością uwłaczającą czyjejś godności, ani żeby było gorszym pomysłem na życie od pracy w korpo.
Uważam również, że mężczyzna i kobieta są tak odmienni fizjologicznie i psychicznie, że nie można zakładać, iż będą się tak samo zachowywać, mieć takie same potrzeby i predyspozycje. Napiszę to jaśniej: Nie krytykuję nikogo kto chce żyć po swojemu: ani kobiety, która chce prowadzić TIR-a; ani ojca, który chce zajmować się dzieckiem. Krytykuję ideologię, która twierdzi, że różnice między płciami nie istnieją.
January 3rd, 2012 at 23:11
@Veln
Tak. Informację o tym otrzymałem z drugiej ręki, mogłem coś poprzekręcać. Ale ogólnie na jedno wychodzi.
Nie będę już odpisywał każdemu z osobna, bo na jeden mój komentarz przychodzi 10 od was, więc wszystko zbiorę w całość i wtedy róbta co chceta.
Uważam, że moim obowiązkiem jest przynoszenie do domu jak największych pieniędzy, żeby moja żona nie musiała martwić się o byt. Mogła poświęcić się rozwijaniu siebie i spełnianiu swoich ambicji. Ze względu na to, że kobiety(po tym co czytam w tej gadaninie stwierdzam, że nie wszystkie) mają lepsze naturalne predyspozycje do opieki nad dzieckiem(cierpliwość, empatia, przebywanie z nim - jakby nie patrzeć - od samego początku poczęcia przez 9 miesięcy, życie w nim symbiozie). Osobiście odpowiadają mi kobiety, które lubią gotować, zajmować się domem(niekoniecznie zapierdalać z mopem cały dzień) i sprawia im radość przebywanie z dziećmi i - możecie się zdziwić - takie kobiety jednak istnieją. Oczywista sprawa nawet najlepsze jedzenie spożywana co dzień może się przejść, więc kobieta ma prawo(nie traktujcie tego, jakbym im urągał: ohoh, mamy prawo, a to ci dopiero heca!) odpocząć od tego dziecka w dowolny sposób. Jednak to, że będę chodził do pracy nie zwalnia mnie z obowiązku pomagania żonie/kobiecie/partnerce, a nawet obliguje mnie do opiekowania się dzieckiem, co sprawi mi największą radość, bo nie wyobrażam sobie nic lepszego niż dziecka, które ode mnie czerpie i potem mogę powiedzieć: “to jest mój syn/córka, jestem z niego dumny, wyrósł/osła na wspaniałą osobę”. Także to nie jest tak, że pójdę do pracy, kasę przyniosę i w dupie, niech kobieta zapierdala. Chodziło mi o to, że nie będę w środku pracy się z niej zwalniał, żeby posprzątać, po czym znów do tej pracy wrócić.
I teraz uwaga: jestem przeciwnikiem jakichkolwiek parytetów, bo po co do sejmu wciągać specjalnie kogoś w imię społecznego egalitaryzmu, skoro się nie nadaje do polityki? Po co na siłę kogoś dawać tam, gdzie nie jest mu pisane i nie nadaje się do tego? Każdy powinien robić to, co mu pasuje. Możecie mieć inny pogląd na sam wygląd związku i relacji między wami, a waszymi partnerami, co nie znaczy, że jestem chujkiem, szowinistą i inne tego typu sympatyczne określenia, bo uważam, że od zapierdalania jest facet. Tak - jest. Z trwogą słucham informacji, że feministki chcą - w imię równości - wprowadzić ograniczenia ciężarów, jakie można podnosić(oczywiście jednakowe dla mężczyzn i kobiet) - 15kg. Mnie zawsze uczono, że równa się do lepszych, a nie lepszych ściąga do swojego poziomu. Wstyd mi za was, że macie typowo polską mentalność:
“pewien Amerykanin ma 15 krów. Jego sąsiad, który tych krów ma 5 patrzy i modli się do boga: boże, spraw, abym i ja miał 15 krów”. W Polsce natomiast historyjka brzmi tak: “pewien Polak ma 15 krów. Jego sąsiad, który tych krów ma 5 patrzy i modli się do boga: boże, spraw, aby temu skurwielowi, złodziejowi pierdolonemu zginęły te wszystkie krowy i niech mu chałupę jeszcze spali”.
Mam nadzieję, że teraz moje poglądy są jasne i nie dojdzie do nieporozumień.
January 3rd, 2012 at 23:13
“Krytykuję ideologię, która KAŻE kobietom robić karierę zawodową”.
Sęk w tym, że taka ideologia istnieje tylko w głowie Rafała Kosika.
January 3rd, 2012 at 23:14
@Mateusz
“Widać, że ty go nie masz.”
Prawdziwie polskich prawicowców poznajemy po upodobaniu do zaglądania bliźnim w rozporki.
January 3rd, 2012 at 23:20
“O, to ciekawy trop, często łapiesz kobiety za cycki bez ich pozwolenia? Opowiedz nam o tym, pochwal się, jaki jesteś męski.”
Napisałem, że w łóżku. Jak idziesz z kobietą do łóżka, to ona raczej na to pozwala, chyba że traktujesz kobiety jako nieświadome kretynki. Żony się zamierzasz pytać czy ją możesz za cycka złapać? …
@Jubal
Najlepiej nie mieć ambicji i brać “życie takim, jakim jest” bez walki o ideały. Pięknie. Po jakim kierunku jesteś? Dziennikarstwo? Psychologia?
@Mateusz
Jesteś skończonym idiotą i z każdym komentarzem pogrążasz się jeszcze bardziej.”
Kopernikowi mówili, że heretyk i chcieli go nawet spalić. To i tak łagodnie.
@bart
Nie. Nie jestem korwinistą. Słucham wszystkich i zwracam wagę na to co mówi, a nie kto.
W imię politycznej poprawności utnij sobie penisa, żeby kobiety nie były urażone, że możesz sikać na stojąco.
@Pan Rafał
Mistrzostwo świata. 100% się zgadzam.
January 3rd, 2012 at 23:20
“Nie krytykuję nikogo kto chce żyć po swojemu: ani kobiety, która chce prowadzić TIR-a; ani ojca, który chce zajmować się dzieckiem.”
Hej, ale dlaczego w takim razie piszesz, że “Wiele kobiet przedkłada karierę nad rodzinę i jeśli nie jest to koniecznością, nie ma w tym niczego chwalebnego. Tak samo jak wielu facetów za główny cel uznaje wychowywanie dzieci – z różnych przyczyn, również z takich, że zajęta karierą matka je zaniedbuje”? Skąd przykład z niedźwiedziem na rowerze? I skoro cały ten wpis jest tak w Twoim niewinny, to dlaczego kiedy walczysz o to, żeby ludzie odżywiali się zdrowo, masz na myśli (zapewne) obie płcie, ale kiedy już postulujesz, żeby kariera zawodowa nie odebrała człowiekowi domu, adresatkami tego są już tylko kobiety?
I dlaczego tak wiele osób - w tym dziewczyn deklarujących swoją niechęć do tego, co nazywają “feminizmem” - odebrało Cię zupełnie inaczej?
January 3rd, 2012 at 23:20
Panie Rafale, to nic nie da. Pan pisze “Nie uważam, żeby zajmowanie się dziećmi było czynnością uwłaczającą czyjejś godności, ani żeby było gorszym pomysłem na życie od pracy w korpo.” a ci co chcą i tak przeczytają “kobiety do garów”. Szkoda czasu na dyskusje z ludżmi, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem.
January 3rd, 2012 at 23:21
@Gammon
Nie ja 1szy zajrzałem ;]
January 3rd, 2012 at 23:23
@Rafał Kosik:
“Krytykuję ideologię, która KAŻE kobietom robić karierę zawodową”
Ależ nie ma takiej ideologii. Są warunki ekonomiczne, które tylko nielicznym pozwalają utrzymać się z tylko jednej pensji. Zresztą, sytuacja stara jak świat, proszę odświeżyć sobie choćby “Ziemię Obiecaną”. Owszem, istnieje ideologia, która postuluje zrównanie szans obu płci na równy wkład w utrzymanie rodziny.
“Krytykuję ideologię, która twierdzi, że różnice między płciami nie istnieją”.
I w tym wypadku mam wrażenie, że krytykuje pan coś innego, niż feminizm. Nie wiem, co to jest, ale to na pewno nie jest feminizm. Powinno mieć swoją własną nazwę, może nawet terminologię medyczną.
January 3rd, 2012 at 23:23
werrnerr:
Proponuję przeczytać ze zrozumieniem poniższy akapit:
“Wmawianie kobietom, że celem ich życia jest udawanie mężczyzn, a mężczyznom udawanie kobiet, to przedkładanie wydumanej ideologii nad rozsądek. Człowiek jest programowalny. Można go nauczyć wielu zachowań, nawet bardzo głupich. Wystarczy często powtarzać i karać, jeśli nie będzie postępował zgodnie z oczekiwaniami. Można wsadzić facetów w kapcie, kazać im opiekować się noworodkiem (oczywiście karmionym sztucznym mlekiem) tak samo jak można zamienić kobiety w wyzute z uczuć cyborgi zasuwające od rana do nocy w korpo. Tylko po co to robić, poza chęcią udowodnienia, że to możliwe?”
January 3rd, 2012 at 23:23
“Napisałem, że w łóżku. Jak idziesz z kobietą do łóżka, to ona raczej na to pozwala, chyba że traktujesz kobiety jako nieświadome kretynki. Żony się zamierzasz pytać czy ją możesz za cycka złapać? …”
Opowiedz więcej, opowiedz. Jak żona daje odczuć, że nie ma dziś ochoty, to pewnie tylko się przekomarza, bo przecież nie może odmówić? A jak kobieta zgadza się iść z Tobą do łóżka, to zapewne zgadza się na wszystko, co sobie wtedy wymyślisz?
January 3rd, 2012 at 23:24
@Mateusz
Ty jeden napisałeś “widać, że ty go nie masz”.
January 3rd, 2012 at 23:27
@Mateusz
p.s.
“Kopernikowi mówili, że heretyk i chcieli go nawet spalić.”
Kto mówił i kto chciał go spalić? To bardzo interesujące, kontynuuj.
January 3rd, 2012 at 23:28
Uważasz, że współczesny Kopernik zejdzie z piedestału i odpowie na twoje przysrywki?
January 3rd, 2012 at 23:30
@Mateusz:
“Przypomnę tylko, że większość sędzin w sądach to kobity i przyznają prawa do opieki kobietom”
Przypomnę, że mężczyźni bardzo rzadko starają się o prawo do opieki nad dzieckiem (może dowiedzieli się od Ciebie, że się nie nadają), ale jak już się starają, to dzieci dzielone sa mniej więcej równo.
“Dlatego mają płacić alimenty.”
Ale nie zrozumiałeś. Tu chodziło o to, że w Polsce znakomita większość ojców mających płacić alimenty nie płaci ich lub płacą nieterminowo. Jakoś mi się to nie klei z Twoją dużą liczbą chłopców radzących sobie w życiu. Jak ktoś sobie radzi, to powinien umieć utrzymywać swoje dzieci.
“Jakoś kobiety miały tyle czasu na naukę, kiedy mężczyźni ginęli na wojnach i przepijali kasę w tawernach i pubach”
Bo wiesz, jak mąż jest na wojnie albo przepija kasę w pubie, to ktoś się musi zająć dziećmi, domem i zarabianiem.
“a jednak naukowcó jest więcej wsród mężczyzn. NAwet w tych super egalitarnych społeczeństwach zawodów. Dziwne, nieprawdaż?”
Co mnie osobiście by zastanowiło, to że procent mężczyzn wśród kadry naukowej jest różny w różnych społeczeństwach. Nadal nie podałeś swojego wyjaśnienia. Moje jest takie, że jednak kultura, społeczeństwo, wychowanie mają spory wpływ na te rzeczy. Dodatkowo warto by spojrzeć, kto w rodzinach profesorskich zajmuje się domem i dziećmi, ale mogłoby wyjść, że profesorowie z penisem zwykle mogą liczyć na obsługę ze strony współmałżonka, a profesorowie z pochwą już nie bardzo, więc raczej nie badaj tego tematu, pozostań przy swoich rojeniach, że to zasługa penisa.
“Nie jesteśmy stworzeni do ciągłego zajmowania się dziećmi(choćby mała cierpliwość, zmęczenie, potrzeba WIĘKSZEJ NIŻ U KOBIET stymulacji zewnętrznej)”
Bo matki to w ogóle nie bywają zmęczone ani zniecierpliwione. Jedno mnie ciekawi: skoro w historii homo sapiens właściwie nigdy się dziećmi szczególnie nie zajmowano (zwłaszcza stale), bo całe stado/wioska/rodzina musiała uczestniczyć w zdobywaniu jedzenia (zwykle łącznie ze starszymi dziećmi), to jakim cudem jakaś płeć została do tego stworzona?
(tak tak, tego nie przeczytasz u Korwina, ale najbliższym naturze modelem opieki nad dzieckiem jest żłobek, przedszkole i szkoła! Czyli: dużo dzieci pod opieką kilku dorosłych)
“Hmmmm… a czy prawdziwym rodzicem będzie kobieta, która nie urodzi dziecka? Czy w ogóle będzie rodzicem? A jeśli urodzi z wielką niechęcią, z powodu np. wpadki? To co? Taka super mama? Przecież ona go nie chce, bo kariera, bo praca. To jak to w końcu z wami jest?”
A co, wydaje Ci się, że wszystkie kobiety są jednakowe? Niespodzianka: nie są.
“Człowiek w ogóle nie śpi i nie je, w ogóle.”
Jeśli oprócz pracy, jedzenia i spania nie masz czasu na odkurzanie, to coś robisz nie tak.
“bo chodzą takie cipcie, które same chcą doprowadzić do wymarcia mężczyzn i chcą zamiast kobiet robić w kuchmi”
No hej, najpierw mówisz, że to zaszczyt robić w kuchni, a teraz tak pogardliwie. Zdecyduj się.
“Banda pipek z was, która w łóżku kobiety będzie się pytała nawet o pozwolenie złapania za cycka.”
Ha, bo prawdziwy menszczyzna to nigdy nie pyta, bierze, co jego.
January 3rd, 2012 at 23:30
@czereśnia
Już widzę jak idziesz z kobietą do łóżka:
-A co teraz robimy?
-A tu cię mogę za rękę złapać?
-A co mam zrobić?
-Za cycka mogę, czy nie? Tak, czy nie tak? Gdzie? Którą ręką?
-Co teraz? Tak mogę? A jak się kochamy? A pocałować cię mogę czy cię nie mogę?
-Z tym to co mam zrobić? Aha, i co teraz?
Śmiech na sali. Jak ci już kobieta przyzwoli na coś więcej, to proszę: nie rozmnażaj się.
January 3rd, 2012 at 23:30
“Uważasz, że współczesny Kopernik zejdzie z piedestału i odpowie na twoje przysrywki?”
Z GLOBUSEM
January 3rd, 2012 at 23:31
@czereśnia: “[…] kiedy już postulujesz, żeby kariera zawodowa nie odebrała człowiekowi domu, adresatkami tego są już tylko kobiety?” - bo temat od początku, od wywiadu w GW, dotyczy właśnie kobiet.
A że wiele ludzi odbiera mnie inaczej, niż chciałbym być odbierany, wynika również z propagandy feministycznej, która głęboko weszła w kulturę i oddziałowuje na wszystkich. Mówię więc coś, co moim zdaniem jest neutralne, ale większości ludzi kojarzy się z pewną ścieżką rozumowania i dopowiadają sobie resztę. Resztę, której ja nie powiedziałem, ani nie miałem na myśli.
January 3rd, 2012 at 23:31
Mateusz: http://static1.blip.pl/user_generated/update_pictures/2374779.jpg
January 3rd, 2012 at 23:32
@Mateusz
http://static2.blip.pl/user_generated/update_pictures/2374779_inmsg.jpg
January 3rd, 2012 at 23:33
@Mateusz
“Już widzę jak idziesz z kobietą do łóżka:”
Ależ nie, lepiej opowiedz, jak Ty to widzisz, kiedy Ty idziesz z kobietą do łóżka. Ona mówi “nie”, “nie tak, boli”, “źle się czuję”, a Ty wtedy?…
January 3rd, 2012 at 23:33
@Mateusz: W Czarnych Oceanach Dukaja jest opisana dokładnie taka sytuacja. Przed pójściem do łóżka partnerzy podpisują długaśną umowę.
January 3rd, 2012 at 23:37
“W Czarnych Oceanach Dukaja jest opisana dokładnie taka sytuacja. Przed pójściem do łóżka partnerzy podpisują długaśną umowę.”
Z kolei w filmie “Nieodwracalne” radzą sobie bez umów.
January 3rd, 2012 at 23:38
Panie Rafale, proszę nie udawać, że nie wie Pan, co właściwie napisał – Pan przecież wyraźnie sygnalizuje, jakie role Pan akceptuje, a jakich nie.
Pierwszy przykład z brzegu: nie ma Pan przecież nic przeciwko temu, żeby mężczyźni byli wyzutami z uczuć cyborgami zasuwającymi od rana do nocy w korpo. Wyraźnie nie podoba się Panu idea, żeby mężczyźni zajmowali się domem.
Panie Mateuszu,
• w kwestii łapania za piersi bez pytania: widzi Pan, zdarza się, że pierś może być bardzo wrażliwa na dotyk, na tyle wrażliwa, że nawet normalnie delikatna pieszczota może być bolesna lub nieprzyjemna – zgodzi się Pan, mam nadzieję, że sprawianie komuś bólu bez jego zgody i tylko dla własnej przyjemności jest czynnością naganną,
• w kwestii ukończonych studiów, no niestety nie trafił Pan – proszę zgadywać dalej; mogę akurat podpowiedzieć, że akurat zaocznych studiów informatycznych nie ukończyłem (niestety)
January 3rd, 2012 at 23:41
@Rafal Kosik: nieśmiało przypomnę prośbę z komentarza o 18:42 (o przykłady “zwartych szeregów feministek, które wystąpiły przeciw Łepkowskiej”, “rozwścieczenia tego środowiska” oraz “kilku mniej lub bardziej zjadliwych odpowiedzi). Nie śledzę uważnie feministek, więc prócz Szczuki i Pacewicza nic do mnie nie dotarło.
January 3rd, 2012 at 23:42
IMHO świat byłby lepszy, gdyby mężczyźni pracowali zawodowo ciężej od kobiet, a kobiety poświęcały więcej energii dzieciom i domowi. To moja wizja, której nie zamierzam nikomu narzucać.
January 3rd, 2012 at 23:43
@gammon
“Niemożliwe, masz penisa, powinieneś potrafić snuć logiczne i rzeczowe wywowdy godzinami!”
“Kto mówił i kto chciał go spalić? To bardzo interesujące, kontynuuj.”
Baba Jaga
“że mężczyźni bardzo rzadko starają się o prawo do opieki nad dzieckiem”
statystyki proszę
“Bo wiesz, jak mąż jest na wojnie albo przepija kasę w pubie, to ktoś się musi zająć dziećmi, domem i zarabianiem.”
miały wolną rękę, nie mogły zająć się sobą i karierą? uciec od tego chujowego męża?
“Bo matki to w ogóle nie bywają zmęczone ani zniecierpliwione. ”
O 23:11 napisałem komentarz, który oczekuje nadal na moderację. Wkleję jeszcze raz go całego i zaznaczę fragment.
@Veln
Tak. Informację o tym otrzymałem z drugiej ręki, mogłem coś poprzekręcać. Ale ogólnie na jedno wychodzi.
Nie będę już odpisywał każdemu z osobna, bo na jeden mój komentarz przychodzi 10 od was, więc wszystko zbiorę w całość i wtedy róbta co chceta.
Uważam, że moim obowiązkiem jest przynoszenie do domu jak największych pieniędzy, żeby moja żona nie musiała martwić się o byt. Mogła poświęcić się rozwijaniu siebie i spełnianiu swoich ambicji. Ze względu na to, że kobiety(po tym co czytam w tej gadaninie stwierdzam, że nie wszystkie) mają lepsze naturalne predyspozycje do opieki nad dzieckiem(cierpliwość, empatia, przebywanie z nim - jakby nie patrzeć - od samego początku poczęcia przez 9 miesięcy, życie w nim symbiozie).
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Osobiście odpowiadają mi kobiety, które lubią gotować, zajmować się domem(niekoniecznie zapierdalać z mopem cały dzień) i sprawia im radość przebywanie z dziećmi i - możecie się zdziwić - takie kobiety jednak istnieją. Oczywista sprawa nawet najlepsze jedzenie spożywana co dzień może się przejść, więc kobieta ma prawo(nie traktujcie tego, jakbym im urągał: ohoh, mamy prawo, a to ci dopiero heca!) odpocząć od tego dziecka w dowolny sposób. Jednak to, że będę chodził do pracy nie zwalnia mnie z obowiązku pomagania żonie/kobiecie/partnerce, a nawet obliguje mnie do opiekowania się dzieckiem, co sprawi mi największą radość, bo nie wyobrażam sobie nic lepszego niż dziecka, które ode mnie czerpie i potem mogę powiedzieć: “to jest mój syn/córka, jestem z niego dumny, wyrósł/osła na wspaniałą osobę”. Także to nie jest tak, że pójdę do pracy, kasę przyniosę i w dupie, niech kobieta zapierdala. Chodziło mi o to, że nie będę w środku pracy się z niej zwalniał, żeby posprzątać, po czym znów do tej pracy wrócić.
January 3rd, 2012 at 23:43
@Rafał
“bo temat od początku, od wywiadu w GW, dotyczy właśnie kobiet.
A że wiele ludzi odbiera mnie inaczej, niż chciałbym być odbierany, wynika również z propagandy feministycznej, która głęboko weszła w kulturę i oddziałowuje na wszystkich. Mówię więc coś, co moim zdaniem jest neutralne, ale większości ludzi kojarzy się z pewną ścieżką rozumowania i dopowiadają sobie resztę. Resztę, której ja nie powiedziałem, ani nie miałem na myśli.”
Będę się upierać, że dotyczy jednak i kobiet, i mężczyzn, bo jedni/jedne drugim mówią, co kto ma robić i jakim/jaką ma być. Codzienność dla dziewczyny to mniej lub bardziej świadoma ciągła walka z udupieniem do pewnego schematu, który odbiera wolność; nie dziw się więc, że kiedy występujesz w tego schematu obronie, nie możesz być odebrany jako neutralny. A gdyby Twoja żona powiedziała Ci kiedyś, że nie chce już siedzieć w domu jak to z natury i biologii wynika, a może zaczęłaby pracę jako wydawca i redaktor, to też byś jej powiedział, że feministyczna ideologia… oh wait.
January 3rd, 2012 at 23:45
Panie Mateuszu,
• w kwestii łapania za piersi bez pytania: widzi Pan, zdarza się, że pierś może być bardzo wrażliwa na dotyk, na tyle wrażliwa, że nawet normalnie delikatna pieszczota może być bolesna lub nieprzyjemna – zgodzi się Pan, mam nadzieję, że sprawianie komuś bólu bez jego zgody i tylko dla własnej przyjemności jest czynnością naganną,
Co ty swojej kobiety nie znasz? Wstydziłbyś się. A może napisałem, że trzeba go zgnieść z całej siły i jeszcze po nim poskakać?
• w kwestii ukończonych studiów, no niestety nie trafił Pan – proszę zgadywać dalej; mogę akurat podpowiedzieć, że akurat zaocznych studiów informatycznych nie ukończyłem (niestety)
socjologia, albo lepiej: resocjalizacja, chociaż może i nawet filozofia, czy inne stosunki międzynarodowe(europeistyka może?)
January 3rd, 2012 at 23:46
“Ha, bo prawdziwy menszczyzna to nigdy nie pyta, bierze, co jego.”
Wykastrowałeś sam siebie.
January 3rd, 2012 at 23:47
“Krytykuję ideologię, która KAŻE kobietom robić karierę zawodową”.
“A że wiele ludzi odbiera mnie inaczej, niż chciałbym być odbierany, wynika również z propagandy feministycznej, która głęboko weszła w kulturę i oddziałowuje na wszystkich.”
Chwila moment. Jaka propaganda feministyczna?
Panie Rafale, czy pan naprawdę nie dostrzega, że ideologia NAKAZUJĄCA kobietom poświęcać wszystko w imię domu i rodziny jest “odrobinę” powszechniejsza?!…
Moją pierwszą myślą po przeczytaniu pańskiego felietonu było: jakim cudem autor takich GENIALNYCH powieści i opowiadań, może być jednocześnie takim… takim… *szukam eufemizmu*…..
January 3rd, 2012 at 23:47
Panie Rafale, sam fakt że Pan tak uważa może już obrażać czyjeś uczucia. Istnieje przecież jedna jedyna prawda i nieprawomyślność jest grzechem. I to nic, że opcja przeciwna jest narzucona prawnie (parytety), i tak Pan będzie ostarżony o nieprawomyślność.
January 3rd, 2012 at 23:47
@Mateusz
“Baba Jaga”
Wydawało mi się, że w pewnym wieku ludzie wyrastają z domorosłej pyskówki. Albo tego wieku jeszcze nie osiągnąłeś (co oznacza, że wciąż jesteś w gimnazjum i powinieneś iść spać) albo jesteś autentycznym bucem.
“Statystyki proszę”
To ja poproszę o twoje statystyki w temacie wypadków drogowych.
January 3rd, 2012 at 23:48
@Mateusz
“Tak. Informację o tym otrzymałem z drugiej ręki, mogłem coś poprzekręcać. Ale ogólnie na jedno wychodzi.”
No właśnie przekręciłeś na tyle że nie wychodzi na jedno, bo on o sprawcy śmiertelnego wypadku mówi że kobieta, więc wcale nie twierdzi że kobiety powodują mniej wypadków śmiertelnych; no i oczywiście nie ma na to żadnych statystyk, tylko wyciąga z osobistego, niemiarodajnego w skali Polski, doświadczenia; a wogle, pacz, była o nim notka, jaki ten świat mały:
http://blogdebart.pl/2009/09/01/pan-doktor-pisze-list/
January 3rd, 2012 at 23:49
@czereśnia, paulina: Ja mojej wizji nie narzucam nawet własnej żonie.
January 3rd, 2012 at 23:52
“IMHO świat byłby lepszy, gdyby mężczyźni pracowali zawodowo ciężej od kobiet, a kobiety poświęcały więcej energii dzieciom i domowi. To moja wizja, której nie zamierzam nikomu narzucać”
Nie można najpierw napisać “świat byłby lepszy”, a potem “to moja wizja, nie chcę narzucać”. Znaczy napisać można wszystko, ale to się logicznie nie parsuje. Jak chcesz napisać, że “nie zamierzasz nikomu narzucać”, to pierwsze zdanie powinno brzmieć raczej jako “świat byłby lepszy, gdyby każda rodzina to sobie ustalała inaczej, jak komu wygodniej”. Inaczej to troszkę sobie przeczy.
Bo ja na przykład uważam, że świat byłby lepszym miejscem, gdyby rodziny były bardziej zrównoważone - oboje rodziców wkładało mniej więcej tyle samo wysiłku w karierę co w zajmowanie się potomstwem (i sobą nawzajem). Taka rodzina jest po prostu stabilniejsza, łatwiej znosi przejściowe kryzysy typu choroba potomstwa (albo jednego z rodziców), łatwiej też adaptuje się do zmiennej sytuacji na rynku pracy (czasem więcej zarabia jeden rodzic, czasem drugi). Potomstwo się czuje bezpieczniej bo wie, że może liczyć na oboje rodziców. I tak dalej.
Uważam, że świat z dominacją rodzin zwichniętych, z modelem “nieobecnego przepracowanego ojca” i “sfrustrowanej gospodyni domowej”, będzie światem gorszym. Dlatego chciałbym propagować ten zrównoważony, jako przekaziciel memów oraz jako obywatel głosujący za taką a nie inną legislacją. Pozdro.
January 3rd, 2012 at 23:53
A schemat „kury domowej” nie jest chyba zbyt rozpowszechniony. Ja przynajmniej nie znam żadnej rodziny, w której kobieta siedziałaby w domu, a facet poświęcał się pracy.
January 3rd, 2012 at 23:56
@Nekkoru
Wydawało mi się, że ciężko przekroczyć poziom absurdu, jednak tutaj się z nim spotkałem. Wolę być bucem, chujkiem, szowinistą, idiotą, pierdolcem, zjebem, kurwą, chujem, skurwysynem, niż wykastrowaną przez samego siebie i partnerkę cipcią, która wspomniany wyżej absurd osiąga. Pewnie jeździcie po ulicach tak jak kobiety, o których mowa i dlatego tak się oburzacie.
@Veln
Dobrze. Więc prawda wyszła na jaw i się bardzo cieszę. Wynika więc, że wypadki śmiertelne powodują kobiety na terenie większych miast, ale niekoniecznie na terenie całej Polski. Po autostradach raczej faceci jeżdżą.
January 3rd, 2012 at 23:56
“siedziałaby” i “poświęcałby się”
ciekawe rozróżnienie
A ilu spośród znajomych mogłoby sobie finansowo pozwolić na to, by pracował tylko mężczyzna?
January 4th, 2012 at 0:03
@wo, jeśli samo spisanie myśli jest narzucaniem poglądów, to każda rozmowa oznacza próbę przekonania oponenta. Model opisany przez Ciebie w ostatnim akapicie nie jest moim marzeniem i wydaje się jeszcze gorszy od modelu doskonale partnerskiego. Ja piszę o innym rozkładzie ciężaru, o specjalizacji zamiast dzielenia się wszystkim po równo.
January 4th, 2012 at 0:04
“A schemat „kury domowej” nie jest chyba zbyt rozpowszechniony. Ja przynajmniej nie znam żadnej rodziny, w której kobieta siedziałaby w domu, a facet poświęcał się pracy.”
Ciekawe, że ja znam za to sporo, w których oboje pracują do późna, ale tylko mężczyzna po pracy jest “zmęczony”.
January 4th, 2012 at 0:04
Rafał, wiesz, że Cię lubię, ale teraz to zastanawiam się, czy ściemniasz świadomie, próbując odwrócić kota ogonem i wycofać się raczkiem z tego, co napisałeś, czy może jednak nie zdajesz sobie sam sprawy, do jakiego stopnia zawładnęła tobą ta konserwatywna ideolo. Z jakiegoś powodu nie piszesz przecież w ostatnim akapicie o kobiecie po czterdziestce, która budzi się z ręką w nocniku i poczuciem przerżniętego życia, bo odchowała dzieci, które dorosły i mają ją głęboko w nosie, a małżonek zapragnął dla siebie czegoś więcej niż tradycyjna rola żywiciela rodziny i poszedł szukać szczęścia w nowym związku. I nie pisz tylko, że to dlatego, że feministyczna propaganda i w ogóle, bo w naszym kraju propaganda “tradycyjnego podziału ról” jest równie silna jak nie silniejsza. Co do Twoich małych, prywatnych wizji świata, oczywiście, są Twoje i nic nikomu do tego, ale zawsze czuję się zaniepokojona, gdy ktoś snuje wizje słusznych, lepszych wyborów za innych ludzi.
January 4th, 2012 at 0:06
@Mateusz:
“miały wolną rękę, nie mogły zająć się sobą i karierą? uciec od tego chujowego męża?”
W sensie: porzucić dzieci na ulicy? Wiedziałam, że pisanie o mężczyznach mających och-ach-strasznie-ważny obowiązek zarabiać to tak naprawdę wykręty od robienia naprawdę odpowiedzialnych (choć nie zawsze przyjemnych i rzadko docenianych) rzeczy, ale skala męskiej nieodpowiedzialności wylewająca się z Twoich postów trochę przeraża. Naprawdę nie pomyślałeś o dzieciach zdanych tylko na matkę (bo ojciec pijak albo trup na froncie)? Uciekłbyś od chujowej żony zostawiając dzieci na śmierć głodową?
“statystyki proszę”
proszę uprzejmie, pierwsze lepsze: http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1517910,2,jak-podzielic-dziecko-po-rozwodzie.read
w krakowskim Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym “na 225 opiniowanych spraw w 86 ojcowie ubiegali się o powierzenie im władzy rodzicielskiej. W 48 ją uzyskali.” (ponad 50%!)
Bardzo się cieszę, że nauczyłeś się krytycznie podchodzić do zasłyszanych/przeczytanych informacji. Proponuję uzupełnić również wiedzę o Koperniku (np. czy ktoś chciał go palić), o życiu społecznym w różnych czasach i miejscach (np. czy gdziekolwiek panuje/panował korwinowski model “mężczyzna poluje na mięso, kobieta pilnuje domu i dzieci”), o działaniu stereotypów.
Zachęcam też do nauki informatyki, na studiach i w pracy poznasz sporo fajnych dziewczyn :)
January 4th, 2012 at 0:10
Jak ktoś jeździ samochodem czy innym pojazdem po drogach, to widzi, jak prowadzą kobiety. Nie wszystkie i nie twierdzę, że też wszyscy faceci super prowadzą. Ale kobiety, które jeżdżą samochodem same przyznają, że 90% z nich nie potrafi jeździć. “Bo to się zagapiłam, bo nie patrzyłam na znaki, bo się malowałam”. Albo jeżdżą zbyt niepewnie i mając pierwszeństwo zwalniają i ustępują na siłę. I BAM. Stłuczka, bo ktoś jadący za nimi nie wyhamował.
Jedna praca jest męcząca dla danej osoby, inna mniej. Ktoś może lubić swoją pracę i się tak w niej nie męczyć, albo być bardziej odpornym, lepiej sypiać, cokolwiek. Mogą pracować tyle samo a i tak ktoś będzie się czuł lepiej, a ktoś gorzej.
@Miria i wszyscy inni
Każdy ma swoją wizję, którą najchętniej narzuciłby innym, bo tak wg. niego jest lepiej. Najsłuszniejszą opcją jest, aby związki/rodziny/małżeństwa same decydowały w swoim małym gronie o tym, co kto robi, kiedy i jak. Same decydowały o podziale obowiązków, a nie, że prawo narzuca im, że kobieta to ma takie i takie rzeczy robić, a mężczyzna takie i takie i mają być przy tym szczęśliwi i uśmiechnięci, bo tak powinno być i jest “najsprawiedliwiej”.
Nikomu się nie można do życia wtrącać. Słuszna zasada, choć pewnie odezwie się zaraz chór oburzonych.
January 4th, 2012 at 0:12
@Miria: Obecnie najsilniejszy mem to pracująca kobieta, chyba że czegoś nie zauważam, albo się obracam w wyalienowanym środowisku. Też się czuję zaniepokojony, gdy „ktoś snuje wizje słusznych, lepszych wyborów za innych ludzi”. Dlatego popełniłem powyższy felieton. Wizje zawsze są i ma je każdy. Zauważasz te wizje, gdy nie są zbieżne z twoimi wizjami.
January 4th, 2012 at 0:13
“IMHO świat byłby lepszy, gdyby mężczyźni pracowali zawodowo ciężej od kobiet, a kobiety poświęcały więcej energii dzieciom i domowi.”
Dwa skrajne przykłady nasuwają mi się na myśl: czy w średniowieczu było lepiej? czy muzułmanom żyje się lepiej?
Zgadzam się z “wo”.
“a mojej wizji nie narzucam nawet własnej żonie.”
:)
Chyba dalsza dyskusja i łapanie za słowa nie mają sensu.
Dobranoc wszystkim :)
January 4th, 2012 at 0:14
Mateusz: “Jak ktoś jeździ samochodem czy innym pojazdem po drogach, to widzi, jak prowadzą kobiety. ”
No i nie wpisałeś w Google “efekt potwierdzania”, w przeciwnym razie nie powtarzałbyś tych bzdur. Wzdech. Straciłeś szansę nauczenia się czegoś.
January 4th, 2012 at 0:18
@Mateusz
Po przeczytaniu ostatniego fragmentu Twego posta odnoszę wrażenie, że że udział w dyskusji Cię wzbogacił o pewne refleksje. Super.
January 4th, 2012 at 0:18
“Ja piszę o innym rozkładzie ciężaru, o specjalizacji zamiast dzielenia się wszystkim po równo.”
Przecież to pusty postulat. Żadna rodzina nie “dzieli się wszystkim po równo”, pewna specjalizacja jest nieuchronna i pojawia się w sposób naturalny. Jeden rodzic bardziej lubi prowadzić samochód a inny wyprowadzać psa na spacer.
Bronisz swoją blogonotką wywiadu, w którym padały wypowiedzi budujące obraz “nieobecnego ojca” (np. tam, gdzie Łepkowska pisze o tym, jak to tylko matka przejmuje się cały czas chorobą dziecka - tak jakby ojciec się potrafił nią nie przejmować). Ojcu, który jest tak bardzo nieobecny, jak to opisuje Łepkowska w swoim wydumanym podziale ról, ja w ogóle odmawiam tego szlachetnego miana, wolę używać neutralnego opisania jego biologicznej roli jako “dawcy spermy”. I prywatnie nie lubię takich typków.
Nie jesteś takim ojcem, Rafale (znamy się z realnego lajfa). Nie rozumiem więc, dlaczego bronisz tego wywiadu. Jest głupi jak inne produkty, z braku lepszego określenia, “umysłu” pani Łepkowskiej.
January 4th, 2012 at 0:19
@Mateusz
“Jak ktoś jeździ samochodem czy innym pojazdem po drogach, to widzi, jak prowadzą kobiety”
No ale skoro to wszystko jest tak widoczne jak na dłoni, to bez problemu powinno mieć to odzwierciedlenie w statystykach, nie? Więc czemu statystyki pokazują, że mężczyźni są chujowymi kierowcami?
Ale dobrze, olać statystyki. Ja jeżdżąc samochodem, a jeżdżę trochę, widzę że to mężczyźni są beznadziejnymi kierowcami. I dobrze, teraz moje słowo przeciwko twojemu słowo, jak to rozstrzygniemy?
“Albo jeżdżą zbyt niepewnie i mając pierwszeństwo zwalniają i ustępują na siłę. I BAM. Stłuczka, bo ktoś jadący za nimi nie wyhamował.”
Mam nadzieję że nie masz jeszcze prawa jazdy, bo jakbyś miał to jednak stanowisz bardzo poważne zagrożenie na drodze, skoro nie potrafisz utrzymać wystarczającego dystansu od pojazdu z przodu. Nie ma, nigdy nie ma usprawiedliwienia dla pojazdu z tyłu który jest sprawcą wypadku, bo właśnie jesteś zobowiązany trzymać odpowiedni dystans, jeśli tego nie robisz, jesteś beznadziejnym kierowcą.
January 4th, 2012 at 0:20
@paulina: W średniowieczu kobiety pracowały. Wtedy wszyscy pracowali, nawet dzieci. A o wynik starcia cywilizacji zachodniej i islamu to bym się nie chciał zakładać.
January 4th, 2012 at 0:25
@camelot
Przecież sam chcesz, żeby kobiety się spełniały, a od garów to im won! Dlaczego na siłę chcecie wmówić przedstawicielkom płci żeńskiej, że prowadząc dom są nieszczęśliwe, gorsze? Wiem, jak ciężko jest zajmować się domem i dziećmi, dlatego moim obowiązkiem jest, żeby kobieta nie musiała podejmować pracy dodatkowo. Nie zwalnia to mnie też od niepomagania w wychowywaniu dzieci i pracami domowymi.
Z “korwina”, to podzielam opinię, że kobiety są bardziej wyrozumiałe, delikatne(zostało to opisane choćby przy temacie ściskania cycka) i mają ZAZWYCZAJ lepsze predyspozycje do wychowywania dzieci.
“Obalił w ten sposób wcześniej obowiązującą teorię geocentryczną, której podważanie Kościół katolicki uważał za przejaw herezji.”
A proszę mi powiedzieć czym kościół karał za herezję? Może inkwizycji to nie było?
http://forumzn.katalogi.pl/W_polsce_w_sprawach_o_opieke_nad_dziecmi_w_97%25_wygrywaja_kobiety_To_skandal!!-t1635.html”
“Prawdziwą sytuację najlepiej obrazują jednak statystyki: przed polskim sądem ojciec ma niemal dwadzieścia razy mniejsze szanse na uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem niż matka.”
Tu kolejne:
http://www.wprost.pl/ar/9515/Solidarnosc-jajnikow/?I=955
“Korwinowski” model panował w starożytności i średniowieczu.
January 4th, 2012 at 0:27
@wo, nie bronię całego światopoglądu Łepkowskiej, tylko kilku wypowiedzi, głównie tej wyboldowanej w felietonie. W ogóle bym nic na ten temat nie pisał, gdyby nie zmasowany atak, jaki został przypuszczony na Łepkowską. Owo zdanie wydaje mi się całkiem sensowne i warte obrony.
January 4th, 2012 at 0:27
@Rafał Kosik
A o wynik starcia cywilizacji zachodniej i islamu to bym się nie chciał zakładać.
Jak to, przecież ostatni akapit notki wyraźnie sugeruje dar prorokowania.
January 4th, 2012 at 0:28
Panie Mateuszu,
• jak już pisałem, wrażliwość na dotyk jest zmienna, zależna choćby od fazy cyklu i stopnia podniecenia; zadanie pytania naprawdę nie ujmuje nikomu honoru (to się nazywa komunikacja, jest trudne i pomaga),
• zasadniczo proponuję, żeby Pan odpytał swoją partnerkę; z tego co Pan pisze wnioskuję, że doedukowanie Pana może być dla niej bardzo przydatne,
• wykształcenie: nadal pudło, proszę próbować dalej
i na koniec:
• proszę coś zrobić z cytowaniem, trudno w łatwy sposób oddzielić (choćby wizualnie) Pański komentarz od tego, co jest tylko przez Pana cytowane,
• niestety, nie udało się Panu zatrzeć pierwszego złego wrażenia – za to zdołał Pan zrobić drugie, trzecie i następne równie niedobre; pozostaję przy mojej pierwotnej opinii (i.e. jest Pan tępym chujem i bucem)
January 4th, 2012 at 0:30
@Miria
Próżne to odczucie. Temu hasłu jestem wierny od dawna.
@Veln
Prawka nie miałem, pomykałem swego czasu skuterem. Jak ma się drogę z pierwszeństwem, to się nią jedzie, ale oczywiście nie znaczy to, że mogę sobie pozwolić za kimś szybko jechać. Trzeba przewidywać co się może dziać na drodze. I pomimo tego, że wina byłaby tego z tyłu, to nagłe hamowanie, żeby ustąpić komuś pierwszeństwa gdy się nie powinno takowe zagrożenie stwarza.
January 4th, 2012 at 0:31
@ Rafał
Skoro w średniowieczu kobiety pracowały, to czemu sugerujesz, że podejmowanie pracy zawodowej przez kobiety jest efektem feministycznej propagandy?
January 4th, 2012 at 0:33
@Miria: Chodzi nie o pracę, tylko o kult kariery.
January 4th, 2012 at 0:34
@Mateusz
Zagrożenie stwarzasz w momencie nieutrzymywania odpowiedniego dystansu.
January 4th, 2012 at 0:34
“Chodzi nie o pracę, tylko o kult kariery”
Tylko czemu nazywasz to feminizmem?
January 4th, 2012 at 0:37
@Rafał
Czyli naprawdę chcesz powiedzieć, że otaczają Cię kobiety, które poświęcają rodzinę (pojmowaną szeroko, mąż to też rodzina;)) na rzecz kariery? Naprawdę, naprawdę?
January 4th, 2012 at 0:37
“@wo, nie bronię całego światopoglądu Łepkowskiej, tylko kilku wypowiedzi, głównie tej wyboldowanej w felietonie. W ogóle bym nic na ten temat nie pisał, gdyby nie zmasowany atak, jaki został przypuszczony na Łepkowską. Owo zdanie wydaje mi się całkiem sensowne i warte obrony”
A gdyby w tym zdaniu zmienić gender? Pomińmy na razie to, że wstawanie o piątej rano bywa elementem jakiejś tam wyższej konieczności edukacyjno-komunikacyjnej i potraktujmy tę “piątą rano” jako metaforycny opis “pracy tak absorbującej, że oddzielającej od życia rodzinnego”.
Uważasz zdanie:
“Gdyby moja córka urodziła dziecko i nawet gdybym ja była mniej aktywna zawodowo i była dobrą babcią zakochaną we wnuku, a ona by musiała tak się poświęcić pracy, że zaniedbywałaby dziecko, to ja bym jej powiedziała: daruj sobie tę pracę!”
za jakoś szczególnie mądrzejsze od
“Gdyby mojemu synowi pojawiło się dziecko w rodzinie i nawet gdybym ja była mniej aktywna zawodowo i była dobrą babcią zakochaną we wnuku, a on by musiał tak się poświęcić pracy, że zaniedbywałby dziecko, to ja bym mu powiedziała: daruj sobie tę pracę!”
Dla mnie oba zdania są szczególnymi przypadkami ogólnej zasady, którą przedstawiłbym swojemu potomstwu, sprowadzającej się do “praca nie jest warta tego, żeby dla niej ryzykować rozwodem albo utratą kontaktu z własnym dzieckiem”. Płeć tu nie ma nic do rzeczy. Identycznej porady udzielilbym synowi jak i córce. Ty nie?
January 4th, 2012 at 0:38
@czereśnia: Nie rozumiem. Co nazywam feminizmem? Kult kariery?
January 4th, 2012 at 0:39
@Jubal
Jakby nie patrzeć, absurdalne jest pytać się “a mogę złapać za cycka?”. Idąc dalej tym tropem, powinniśmy się pytać, czy możemy postawić tu nogę, bo przez przypadek mogę ci nadepnąć na stopę, czy mogę się lekko na łóżku przesunąć, bo mogę wywołać zbyt duży nacisk na jej ciało.
Cytat jest w cudzysłowie, a komentarz do niego pod nim.
” niestety, nie udało się Panu zatrzeć pierwszego złego wrażenia – za to zdołał Pan zrobić drugie, trzecie i następne równie niedobre; pozostaję przy mojej pierwotnej opinii (i.e. jest Pan tępym chujem i bucem)”
Proszę Pana. Moje poglądy są racjonalne, bez zbędnych absurdów. Każde - nawet niepozorne - działanie może spowodować ból. Chwycenie dziewczyny podczas spaceru za rękę również może wywołać skurcz bądź inną niepożądaną reakcję, która sprawi ból. Tak samo sprawa dotyczy cycka - może zaboleć nawet, gdy się o to spytamy, co i tak nie usprawiedliwia kastrowania samego siebie i grania “miłego, kulturalnego misia”, który nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji. Współczuję Pana, Szanowny Panie, partnerce, która za swoją “drugą połówkę” będzie miała niepewnego siebie przytulaska. Hołduję zasadzie, że facet musi być facet, co nie znaczy, że ma być nieokiełznanym, niedbającym o siebie dzikusem bez celów wyższych i aspiracji. Po prostu musi podjąć decyzję. Czasami musi być delikatny i wyrozumiały, a czasami twardy i nieustępliwy. Bycie facetem to ciężka sprawa. Ja dopiero zaczynam, Pan już dawno skończył.
January 4th, 2012 at 0:39
“W średniowieczu kobiety pracowały. Wtedy wszyscy pracowali, nawet dzieci.”
Ok, racja, może to nie jest do końca dobry przykład. Miałam raczej na myśli szlachtę oraz ogólne wykluczenie kobiet ze sfery publicznej.
Zaś co do islamu, to pytanie brzmiało czy żyje świat muzułmański jest lepszy. Otóż nie. A z pewnością nie dla kobiet, które traktowane są jak podludzie i osobista własność mężów, ojców, braci czy nawet własnych synów. Nie mówię tu o Egipcie czy Tunezji (gdzie bywa rożnie) ale o Arabii Saudyjskiej, Iranie itd, gdyż tam właśnie panuje podział ról na prawdziwie ekstremalną kurę domową a żywiciela rodziny.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że prawie nie ma to prawie związku z pańską wizją (co nie zmienia jednak faktu, że Pan po prostu i zwyczajnie nie ma racji).
A korzystając z okazji, powtórzę, że pańskie książki są fenomenalne!
Mimo to straciłam nieco sympatii do Pana włąśnie przez ten artykuł.
Pozdrawiam
January 4th, 2012 at 0:43
@Veln
Zagrożenie się stwarza zawsze.
January 4th, 2012 at 0:43
*czy świat muzułański jest lepszy
*nie ma to prawie związku
Sorry za błędy.
January 4th, 2012 at 0:45
Właściwie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
Życie odbiega nieco od mądrzejszych czy głupszych rzeczy wypisywanych ku zbawieniu świata, czy też ku zbawieniu naszej, chylącej się ku katastrofie demograficznej, cywilizacji.
Większość konserwatystów, których znam, ma za żony/partnerki mądre, ciekawe świata i dość wyemancypowane, prawdę mówiąc, kobiety. Z własnymi pasjami, pracujące zawodowo, z mocnymi charakterami. Prawicowi bohaterowie lewicowej blogosfery są fajnymi (choć czasem trudnymi :) ) partnerami, czułymi ojcami, świetnymi kucharzami, sprzątają, szyją, wbijają gwoździe i naprawiają samochody. Czemu czasem wypisują farmazony? Z tęsknoty za starym światem pełnym wartości, które odeszły i raczej nie wrócą? Z wygodnictwa i lenistwa? Z chęci uratowania zachodniej cywilizacji? Z tych samych powodów, dla których wrażliwi i empatyczni lewicowcy bywają niezłymi draniami? Nie mam pojęcia, wiem za to, że praktyka często odbiega od teorii.
January 4th, 2012 at 0:46
Po ewentualną odpowiedź zajrzę jutro, flejm jest całościowo interesujący. Niestety jako zadeklarowana feministka muszę jutro zwlec się z łóżka o szóstej i iść do roboty.
January 4th, 2012 at 0:48
@Mateusz:
“Przecież sam chcesz, żeby kobiety się spełniały, a od garów to im won!”
Chcę?
“Dlaczego na siłę chcecie wmówić przedstawicielkom płci żeńskiej, że prowadząc dom są nieszczęśliwe, gorsze?”
Chcemy?
“Wiem, jak ciężko jest zajmować się domem i dziećmi”
To dobrze, że w końcu sobie zdałeś z tego sprawę. Wcześniej zdawałeś się uważać, że zajmowanie się domem to beztroskie pachnienie na salonach.
“Z “korwina”, to podzielam opinię, że kobiety są bardziej wyrozumiałe, delikatne(zostało to opisane choćby przy temacie ściskania cycka) i mają ZAZWYCZAJ lepsze predyspozycje do wychowywania dzieci.”
Ale wychowywanie dzieci to nie jest zawodowa gra w koszykówkę, to znaczy nie trzeba mieć nie wiadomo jakich predyspozycji. Miliardy ludzi na świecie byli i są rodzicami. Jak ktoś uważa, że się nie ma predyspozycji na rodzica, to niech nie ma dzieci. A jak już ktoś je ma, to niech je wychowuje, a nie miga się swoim penisem.
“A proszę mi powiedzieć czym kościół karał za herezję? Może inkwizycji to nie było?”
Nie znam się aż tak na historii: była wtedy w Polsce inkwizycja? Który inkwizyciarz groził Kopernikowi spaleniem? Konkretne nazwisko znaczy poproszę. O ile pamiętam, Kopernik był biskupem, więc powinien gdzieś zostać ślad, że ktoś chciał biskupa palić.
“Prawdziwą sytuację najlepiej obrazują jednak statystyki: przed polskim sądem ojciec ma niemal dwadzieścia razy mniejsze szanse na uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem niż matka.”
Ale to jest wzięta liczba ojców dostających opiekę podzielona przez liczbę spraw sądowych. Musisz w mianowniku mieć liczbę ojców starających się o opiekę. Dopiero wtedy dostaniesz wiarygodną statystykę. Bo 97% dzieci dla matek brzmi jak straszne prześladowanie mężczyzn, a w istocie odsłania po prostu fatalną kondycję polskich ojców.
“Tu kolejne:”
Ojej, oni tam piszą: “W polskim orzecznictwie rodzinnym - zdaniem Krzysztofa Łapaja, szefa SOPO - przyjęło się bezpodstawne mniemanie, że kobieta z natury lepiej sprawuje opiekę rodzicielską.” Napisz do nich, że się mylą i oczywiście że kobieta z natury sprawuje lepiej opiekę rodzicielską.
No właśnie: czemu w ogóle Cię burzy taka sytuacja w sądach rodzinnych? Przecież kobiety lepiej wychowują dzieci, a Ty wcale nie jesteś za równouprawnieniem, więc powinno Cię cieszyć, że dzieci zostają z matkami.
““Korwinowski” model panował w starożytności i średniowieczu.”
Oczywiście nie, nawet Rafał Kosik to już pisał — nie tylko kobiety, ale i dzieci pracowały. Tak było zawsze od początków ludzkości.
January 4th, 2012 at 0:48
@Kasia
Co to jest zachodznia cywilizacja i dlaczego akurat prawicowcy ją reprezentują?
January 4th, 2012 at 0:48
“Nie mam pojęcia, wiem za to, że praktyka często odbiega od teorii. ”
Szkoda tylko, że wśród czytelników tych farmazonów znajdują się też młodsi, którzy jeszcze o tym nie wiedzą i takie wskazówki teoretyczne biorą sobie za wzór.
January 4th, 2012 at 0:48
@wo: Gdyby mojemu synowi pojawiło się w rodzinie dziecko, to bym go raczej motywował do intensywniejszej pracy, żeby temu dziecku zapewnić lepszy byt. Zakładam, że ma partnerkę, która może się tym nowonarodzonym dzieckiem zająć.
Jak widzisz, nie uważam zamiany samego genderu jedynie za zabawę językową. Znaczna różnica dochodów na korzyść partnerki mogłaby być argumentem za Twoją wersją, ale też byłby to jakiś kompromis kosztem dziecka.
January 4th, 2012 at 0:53
“Gdyby mojemu synowi pojawiło się w rodzinie dziecko, to bym go raczej motywował do intensywniejszej pracy, żeby temu dziecku zapewnić lepszy byt. Zakładam, że ma partnerkę, która może się tym nowonarodzonym dzieckiem zająć.”
Jakoś nie umiem sobie wyobrazić, żeby szefowa wydawnictwa Powergraph nie zmodyfikowała tego przekazu o coś w stylu “no ale wiesz, ta partnerka to też jednak powinna umieć w razie czego jakiś biznes rozkręcić” :-)
January 4th, 2012 at 0:55
@czereśnia: nie założę tu kontroli dostępu ze względu na wiek, a w książkach dla młodzieży staram się zachowywać neutralny światopogląd (wiem, nie istnieje coś takiego, ale naprawdę się staram). Za co również jestem krytykowany, bo wielu chciałoby tam widzieć swoje ideolo (i z prawa i z lewa). Dostawałem maile od oburzonych czytelników (starszych, jak sądzę), skarżących się, że żaden z głównych bohaterów nie ma dwóch ojców lub dwóch mam. Zwyczajnie nie da się wszystkim dogodzić.
January 4th, 2012 at 0:56
Po ponownym przeczytaniu felietonu stwierdzam, że wlaściwie straciłam całkiem sporo tej sympatii…..
January 4th, 2012 at 0:57
@wo, jakoś nam dziecko nie przeszkodziło w rozkręcaniu firmy. Po prostu przez kilka miesięcy pracowałem na dwóch etatach.
January 4th, 2012 at 1:00
@paulina: Korzystniej jest milczeć, bo wtedy wszyscy zakładają, że masz takie same poglądy jak oni. Ale to nic więcej jak prosty unik. Trzeba umieć żyć i rozmawiać z ludźmi o różnych poglądach.
January 4th, 2012 at 1:01
@kasia
“Z tęsknoty za starym światem pełnym wartości, które odeszły i raczej nie wrócą?”
Takiego świata, takich wartości nigdy nie było. Nie było nigdy np. normy żeby matka osobiście spędzała z dzieckiem pierwsze, powiedzmy, 7 lat jego życia. Jak już ktoś chce być uczciwym konserwatystą i wzdychać do starego świata, to niech się nie krępuje i zażąda odebrania kobietom praw wyborczych.
“Z wygodnictwa i lenistwa?”
Obstawiam, że dużo w tym wygodnictwa. Fajnie się wymigać “naturą” od mnóstwa mało przyjemnych obowiązków (w stylu mycia ubikacji, wstawania w nocy co godzinę do gorączkującego dziecka albo umycia z podłogi jego rzygów)
January 4th, 2012 at 1:02
@Rafał
“Za co również jestem krytykowany, bo wielu chciałoby tam widzieć swoje ideolo (i z prawa i z lewa). Dostawałem maile od oburzonych czytelników (starszych, jak sądzę), skarżących się, że żaden z głównych bohaterów nie ma dwóch ojców lub dwóch mam. Zwyczajnie nie da się wszystkim dogodzić.”
Aha, dwójka kobiet lub mężczyzn wychowujących dzieci to jest według ciebie ideolo. To może ja powiem że posiadanie przez ciebie dziecka to też jest jakieś ideolo, radykalizm, zupełnie taki jak ci którzy chcieliby ci zabronić posiadania dziecka, skoro już tak szanujemy cudze uczucia.
January 4th, 2012 at 1:03
Mógłby Pan prowadzić bloga, który modyfikowałby wpisy online zależnie od poglądów czytającego. Wszyscy by Pana lubili.
January 4th, 2012 at 1:04
@ Nachasz
W dużym skrócie - to cywilizacja białego człowieka. Feminizm przyczynia się do katastrofy demograficznej - biali się nie rodzą, bo im się kobiety feministycznymi ideami zepsuły i chcą się tylko samorealizować, więc do Europy przybywają obcy cywilizacyjnie (głównie muzułmanie) i się rozmnażają na potęgę. W ten sposób za ileś tam lat nasze wartości upadną, a biała rasa przestanie istnieć.
January 4th, 2012 at 1:06
@camelot
“Obstawiam, że dużo w tym wygodnictwa. Fajnie się wymigać “naturą” od mnóstwa mało przyjemnych obowiązków (w stylu mycia ubikacji, wstawania w nocy co godzinę do gorączkującego dziecka albo umycia z podłogi jego rzygów)”
Zachęcam do popłynięcia w rejs. Tam nie ma podziałów kobieta-mężczyzna. Każdy ma robić to, co do niego należy. Mi się trafiało sprzątanie kibli, gotowanie, pranie i inne różne podstawowe prace. Nie narzekam.
January 4th, 2012 at 1:06
@Veln
Przeczytaj, co przed chwilą napisałeś. Poważnie uważasz, że umieszczenie pary homoseksulanej wychowującej głównego bohatera ksiażki dla dzieci to by nie było ideolo?
January 4th, 2012 at 1:07
@kasia
Trafione w sedno.
Młodzież idzie spać. Za 4 godziny trzeba wstać.
Dobranoc wszystkim i miłej pogawędki ;p
January 4th, 2012 at 1:08
@werrnerr
Oczywiście że by nie było. Ideolo jest nieumieszczenie, to tak jakby zaprzeczyć że tacy ludzie istnieją, wygumkowanie ich. I serio, kup sobie trochę empatii, sporo ci jej brakuje jeśli jesteś w stanie nazywać to ideolo.
January 4th, 2012 at 1:10
@kasia: jeśli nasze wartości polegają na traktowaniu mojej macicy jak pola walki z muzułmanami, to dziękuję, wypisuję się z cywilizacji białego człowieka i bardzo mnie ucieszy jej upadek.
Co do inwazji straszliwego islamu, to spokojnie, tam kobiety też się feminizują.
Co do rozmnażania na potęgę, to warto sięgnąć do faktów, nie emocji i sloganów: http://www.trystero.pl/archives/3100
January 4th, 2012 at 1:10
@Kasia: ale to jest jakaś piramidalna bzdura. Po pierwsze, Europa zawsze podlegała potężnym migracjom, po drugie, dzietność imigrantów (w tym muzułmanów) wyrównuje się z dzietnością ogólnej populacji w (mniej więcej) drugim pokoleniu.
(No i nie jestem w stanie pojąć, co jest takiego magicznego w tej białej rasie.)
January 4th, 2012 at 1:10
@Kasia
W dużym skrócie - to cywilizacja białego człowieka. Feminizm przyczynia się do katastrofy demograficznej - biali się nie rodzą, bo im się kobiety feministycznymi ideami zepsuły i chcą się tylko samorealizować, więc do Europy przybywają obcy cywilizacyjnie (głównie muzułmanie) i się rozmnażają na potęgę. W ten sposób za ileś tam lat nasze wartości upadną, a biała rasa przestanie istnieć.
Jaki słaby troll. Dlaczego tak nienawidzisz obcej cywilizacyjnie algebry?
January 4th, 2012 at 1:10
@Veln: A dodanie coniedzielnych wycieczek rodzinnych do kościoła byłoby ideolo?
January 4th, 2012 at 1:12
Mateusz, plątasz się w zeznaniach już od prawie samego początku, a Twoje “argumenty” zastąpiły ‘chuje’, ‘cipki’, ‘zapierdalanie’, zwyczajna pyskówka (”Baba Jaga”) i odparowywanie ataków w stylu: ‘Jesteś głupi! Nie, to Ty jesteś głupi.’
Twój światopogląd jest straszny, a uważam tak, mimo, że nie jestem kobietą.
Panie Kosik, napisał Pan, że “Krytykuję ideologię, która KAŻE kobietom robić karierę zawodową”, a bart ładnie określił, że taka ideologia istnieje tylko w Pana głowie. Zgadzam się w stu procentach, bo do dzisiaj nic o czymś takim nie słyszałem. Aż nie zobaczyłem Pańskiego komentarza.
Drugi raz również się Pan epicko wkopał i to też zostało przez kogoś zauważone. Pisał Pan o tym, że kobieta siedzi w domu, a mężczyzna poświęca się pracy. No wspaniała myśl, ukazująca wręcz bohaterstwo mężczyzn, doprawdy. Kobiety jak już się zamknie w tym domu to takie nieroby z nich się od razu robią, prawda?
Oj, przykro się robi, przykro. A szkoda.
January 4th, 2012 at 1:13
@Rafał
Nie po prostu nierealne, pary homoseksualne z dziećmi są raczej niemile widziane w kościołach.
January 4th, 2012 at 1:13
“Feminizm przyczynia się do katastrofy demograficznej”
A nie przypadkiem mężczyźni, odmawiający przyjęcia do wiadomości, że rośnie grupa kobiet, dla których od partnera przynoszącego pieniądz jest ważniejszy partner współtworzący dom?
“W ten sposób za ileś tam lat nasze wartości upadną, a biała rasa przestanie istnieć.”
A od kiedy to wartości sprzężone są z genami?
January 4th, 2012 at 1:14
@Paulina
http://www.countercurrents.org/gen-badran100206.htm
powyżej link o islamskim feminizmie, obawiam się, że zbyt prosto postrzegasz pewne sprawy, bardzo łatwo z rozpędu feministycznego (co podzielam, sam jestem feministą) wpaść w rasizm kulturowy. Problemem jest jak być i feministką i przy okazji antyrasistą.
January 4th, 2012 at 1:17
@Kasia
Oczywiście referujesz tylko poglądy prawicowców, nie? Bo chyba parę osób pomyliło i myśli że takie masz.
January 4th, 2012 at 1:22
@Czereśnia
A od kiedy to wartości sprzężone są z genami?
Może Kasia uważa ludzi za Goa’uldów.
January 4th, 2012 at 1:33
@Rafał
Dwa teksty o ubóstwie i korelacji tegoż z byciem kobietą:
http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0102charkiewicz2010.pdf
http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0065charkiewicz2008.pdf
może Pan przezyta powyższe dwa teskty ekonomistki i feministki, ekspertki Banku Światowego, kilka lat temu, a potem zacznie ssać swoje opowieści
January 4th, 2012 at 1:37
@ camelot
Oczywiście, że nigdy nie było, chodzi raczej o nasze wyobrażenia o takim świecie. Wszyscy za czymś tęsknimy.
Jasne, że czasem z wygodnictwa, ale nie jesteśmy tacy sami, mój mąż nie wykarmi dziecka piersią, ja nie przeniosę wielkiej paki (to nasza fizyczność), on nie poprowadzi firmy, a ja nie napiszę książki. Jesteśmy inni. Ale wszystko można sobie ułożyć, niekoniecznie robiąc “po równo”.
@ Mateusz, @camelot, @ Nachasz
To było troszkę ironiczne.
@wo
Nasz syn już teraz wybiera sobie mądre dziewczyny :).
January 4th, 2012 at 1:38
Zapewne jako kobieta powinnam się przyłączyć do ogólnej lewackiej krytyki notki. Niestety nie zrobię tego. Autor w dużej części, nie we wszystkim, ma rację. Istnieje powszechna presja na kobiety, by pracowały jak najwięcej. Jeśli przyznam się, że wolę pracować w domu zamiast chodzić do biura, żeby lepiej zajmować się dziećmi, to zostanę uznana za mutanta. I to samo usłyszę od koleżanek co od kolegów. Gdzie są te wszyskie kobiety tkwiące przy garach po domach? Na dwudziestu pracowników u mnie, siedemnaście to kobiety.
January 4th, 2012 at 1:42
@czereśnia
Rośnie liczba kobiet, które programowo nie chcą mieć dzieci. Wogóle nie chcą ich mieć, niezaleznie od tego czy ktoś im będzie te dzieci wychowywał czy nie. Nie chcą, bo to przeszkadza im w samorealizacji.
January 4th, 2012 at 1:43
@ czereśnia
“A nie przypadkiem mężczyźni, odmawiający przyjęcia do wiadomości, że rośnie grupa kobiet, dla których od partnera przynoszącego pieniądz jest ważniejszy partner współtworzący dom?”
Bosz, jak ja to często powtarzam, nawet nie wiesz :).
Ludzie, co z Wami, czemu nie wyczuwacie ironii? Spuście trochę powietrza.
January 4th, 2012 at 1:44
“Istnieje powszechna presja na kobiety, by pracowały jak najwięcej”.
Nie, ale serio, gdzie ta presja? To już drugi taki głos: najpierw sam Rafał Kosik twierdził, że istnieje ideologia, która KAŻE pracować. Kto każe, kto wywiera presję?
Na Fejsie w dyskusji pojawił się nagle głos rozsądku w osobie niejakiej Martyny, która przypomniała, że feminizm nie polega na zmuszaniu kobiet do pracy zawodowej, ale do dążenia do sytuacji, w której kobieta będzie miała wybór - zostać w domu czy iść do pracy. Proponuję o tym pamiętać.
Aha, i drogie Siemię, jeśli nie chcesz być nazwana prawicową oszołomką, powstrzymaj się może z tekstami o lewackiej krytyce, nie jesteś na Marszu.
January 4th, 2012 at 1:44
@siemie lnianie
ja Cię rozumiem, jako marksista tez chciałbym marzyć o społeczeństwie komunistycznym, poniżej cytat z klasyka
“Gdy bowiem praca zaczyna być podzielona, każdy ma swój wyłączny określony krąg działalności, który jest mu narzucony i z którego nie może się wydostać: jest myśliwym,, rybakiem lub pasterzem albo krytycznym krytykiem i musi nim pozostać, jeżeli nie chce stracić środków do życia - podczas gdy w społeczeństwie komunistycznym, w którym nikt nie ma wyłącznego kręgu działania, lecz może się wykształcić w dowolnej gałęzi działalności, społeczeństwo reguluje ogólną produkcję i przez to właśnie umożliwia mi robienie dziś tego, a jutro owego, pozwala mi rano polować, po południu łowić ryby, wieczorem paść bydło, po jedzeniu krytykować, słowem - robić to, na co mam ochotę, nie robiąc przy tym ze mnie wcale myśliwego, rybaka, pasterza czy krytyka” /K. Marks, F. Engels, Ideologia niemiecka, w: Dzieła, t. 3, Warszawa 1961, s. 35/
January 4th, 2012 at 1:45
“Rośnie liczba kobiet, które programowo nie chcą mieć dzieci. Wogóle nie chcą ich mieć, niezaleznie od tego czy ktoś im będzie te dzieci wychowywał czy nie. Nie chcą, bo to przeszkadza im w samorealizacji.”
I co byś z nimi zrobiła? Jakieś zmuszanko?
January 4th, 2012 at 1:48
@kasia
“Rośnie liczba kobiet, które programowo nie chcą mieć dzieci. Wogóle nie chcą ich mieć, niezaleznie od tego czy ktoś im będzie te dzieci wychowywał czy nie. Nie chcą, bo to przeszkadza im w samorealizacji.”
Bart zapytał: “I co byś z nimi zrobiła? Jakieś zmuszanko?”
a zapomniał, ze odpowiedzi już dawno udzielono w praktyce, lebensborn to się nazywało, pięknie to wyśmiał Hrabal w “Jak obsługiwałem angielskiego króla”
January 4th, 2012 at 1:48
@Veln
:)
January 4th, 2012 at 1:50
To znaczy, ze autor ma rację i trafnie diagnozuje problem. Niech każdy sam wyciągnie wnioski. Ja jeden już wyciągnęłam i jest taki: prawie wszyscy wpisani powyżej reagują nerwowo na niewygodną prawdę.
January 4th, 2012 at 1:52
“Ja jeden już wyciągnęłam i jest taki: prawie wszyscy wpisani powyżej reagują nerwowo na niewygodną prawdę.”
No to chyba pozdro dla ciebie!
January 4th, 2012 at 1:53
@siemie lniane
widzisz ja nie zareagowałem nerwowo, tylko solidaryzowałem się z twoimi utopijnymi poglądami, pokazując, ze ich spełnienie jest możliwe dopiero w komunizmie, a ty mi nie raczyłaś odpowiedzieć, szkoda.
January 4th, 2012 at 1:57
Najbardziej nerwowo to reaguje Mateusz, ale on głosi te same prawdy co Ty, siemie lniane.
January 4th, 2012 at 1:58
“I co byś z nimi zrobiła? Jakieś zmuszanko?”
No co Wy?
Mogłabym tylko powiedzieć, że mimo iż nie jestem matkąpolką, to doświadczenie macierzyństwa jest czymś najpiękniejszym na świecie. Ale rozumiem, że nie musi tak być dla każdego. Dla każdej.
Niech każdy żyje, jak chce, oczywiście nie krzywdząc innych. Nic nikomu nie można narzucać, możemy tylko dyskutować i się przekonywać do najlepszych naszych zdaniem sposobów na życie. I to właśnie robi Rafał. Nikogo do niczego nie zmusza.
January 4th, 2012 at 2:00
“I to właśnie robi Rafał. Nikogo do niczego nie zmusza”.
Za to mówi, że istnieje siła, która w jakiś sposób zmusza kobiety do pracy. Ty się z tym zgadzasz?
January 4th, 2012 at 2:00
Wyciągam z tego jeden wniosek: Mateusz reaguje nerwowo na prawdę, którą jest fakt, że statystyczny model rodziny (mężczyzna pracuje poza domem, kobieta w domu ’siedzi’) przestaje istnieć i popierają to w większości kobiety. Cóż, bardzo nerwowo reagował też na to, że kobiety są lepszymi kierowcami (powodują mniej wypadków), bo ktoś mu kiedyś nagadał, że jest inaczej i się bardzo mocno chłopak tej prawdy uczepił. Podasz mu 15 statystyk, a on Ci nie uwierzy.
January 4th, 2012 at 2:02
@kasia
brzydko kłamiesz to cytat z Rafała “Jest też wymiar jednostkowy stosowania feministycznej inżynierii społecznej. Przeciętna wyznawczyni idei feministycznej w czystej formie obudzi się pewnego ranka, gdzieś po czterdziestce i stwierdzi, że przerżnęła życie, że zamiast dorastających dzieci ma dziesięć specjalizacji, kilka dyplomów i głowę pełną haseł o samorealizacji, o wyścigu wzwyż, o przebijaniu mitycznego szklanego sufitu. I pusty dom.” to nie jest argumentacja ze strony Pana Rafała, to brzydki szantaż emocjonalno -”egyzstencjalny”. Jego zdaniem masz wybór, owszem możesz być wyznawczynią feminizmu, ale nie dziw się wtedy że “przerżniesz życie”.
January 4th, 2012 at 2:05
@bart
No jasne, że nie :).
Już nie mogę tego czytać, ale z naszych dyskusji to raczej mam obraz, że nie jest to siła, lecz lansowany przez media model życia. Wszystko to psu na budę, jakby miał córkę, to sam by ją wysłał na studia, a nie uczył robótek ręcznych.
January 4th, 2012 at 2:09
@ fronesis
Na poziomie “brzydko kłamiesz” nie dyskutuję. Znajdź sobie innych partnerów.
January 4th, 2012 at 2:09
A tak w ogóle, to nikt nie zwrócił uwagę na mężczyznę w tym całym rozgardiaszu.
“Jest też wymiar jednostkowy stosowania feministycznej inżynierii społecznej. Przeciętna wyznawczyni idei feministycznej w czystej formie obudzi się pewnego ranka, gdzieś po czterdziestce i stwierdzi, że przerżnęła życie, że zamiast dorastających dzieci ma dziesięć specjalizacji, kilka dyplomów i głowę pełną haseł o samorealizacji, o wyścigu wzwyż, o przebijaniu mitycznego szklanego sufitu. I pusty dom.”
Panie Kosik, to było o kobiecie pracującej. No a mężczyzna? On się nie obudzi po czterdziestce z tymi swoimi specjalizacjami, dyplomami i pustym domem?
Bo ja to już nie wiem. Kobieta pracuje, to jej to wyjdzie tylko na złe. Mężczyzna pracuje, to jest dobrze dla niego, jego rodziny i w ogóle społeczeństwa?
January 4th, 2012 at 2:12
kasia, pewnie, obraź się za “brzydko kłamiesz”. Idź podyskutuj z Mateuszem, on ma trochę wyższy poziom pyskówki i generalnie słownictwo, że hej!
January 4th, 2012 at 2:18
@Ponury Żniwiarz, mężczyzna też się może obudzić w pustym domu i to też nie będzie przyjemne. Nie promuję pracoholizmu, choć często go niestety obserwuję u siebie.
January 4th, 2012 at 2:26
@fronesis
Ależ ja w wcale nie jestem rasistką, choć przyznam, ze o islamie nie mam dobrej opinii. Żeby nie generalizować, zaznaczę, ze chodzi o radykalny islam. Interesuję się sytuacją na bliskim wschodzie… Małżeństwa z 6-letnimi dziewczynkami nie są normalne. Nie jest normalne więzienie za bycie ofiarą gwałtu. Nie jest normalne karanie kobiety chłostą za jazdę samochodem.
Wiem oczywiście, ze muzułmanie są tacy jak my: dobrzy i źli; w żadnym wypadku nie należy nikogo z góry osądzać po wierze czy pochodzeniu. Internet daje najlepsze przykłady tego, że nawet w zacofanej Arabii Saudyjskiej znajdą sie mężczyźni broniący praw kobiet.
Ekstremizm jest zły w każdej postaci, dotyczy to także choćby chrześcijan i Żydów.
Aha, dzięki za linka! :)
Sorry za mały off-topic.
January 4th, 2012 at 2:35
@fronesis
Zlinkowane dokumenty są przekonujace, bo napisane z użyciem mądrych słów. Ale opisują problem wyrywkowo, w kontekście kobiet w społeczeństwie, z pominięciem problemów biedy i dyskryminacji ekonomicznej mężczyzn. Bo takie coś oficjalnie nie istnieje, prawda? Mężczyzna wspominający o dyskryminacji mężczyzn na starcie jest określany jako seksista, który nie rozumie problemów kobiecych.
January 4th, 2012 at 3:08
Felieton zacny. Pozwolę sobie jednak zauwazyć, że publikacja krytykująca feminizm w roku 2012 w Polsce nie może być dobrze przyjęta. Proszę sobie wyobrazić publikację krytykującą nazizm w Niemczech w roku 1938. Reakcja opinii publicznej byłaby z pewnością podobna. Czas na bezpieczną krytykę nazizmu nastał w roku 1945.
January 4th, 2012 at 8:05
Pozwolę sobie jednak zauważyć, że publikacja gloryfikująca getto nie może zostać przyjęta.
I dobrze.
January 4th, 2012 at 8:09
@Mateusz
“Uważam, że moim obowiązkiem jest przynoszenie do domu jak największych pieniędzy”
Poka PIT-a!
January 4th, 2012 at 9:12
@Rafał Kosik
“A dodanie coniedzielnych wycieczek rodzinnych do kościoła byłoby ideolo? ”
A to, że w szkole bohaterów cyklu brak lekcji religii to nie jest ideolo?
January 4th, 2012 at 9:20
@siemię lniane
“Istnieje powszechna presja na kobiety, by pracowały jak najwięcej. Jeśli przyznam się, że wolę pracować w domu zamiast chodzić do biura, żeby lepiej zajmować się dziećmi, to zostanę uznana za mutanta. I to samo usłyszę od koleżanek co od kolegów.”
Niespodzianka: jak nie będziesz chciała dzieci albo rodziny, to też zostaniesz uznana za mutanta, który egoistycznie realizuje się ku zagładzie swojej i całej cywilizacji zachodniego świata. Problemem nie jest to, że jest schemat “dobry” i “zły”, tylko że ludzie ochoczo decydują za innych i oceniając i wartościując, chcą wpływać na cudze wybory życiowe. Przestańmy się sobie wtrącać, a presje, niby wywołane feminizmem, znikną (a feminizm zostanie).
“Rośnie liczba kobiet, które programowo nie chcą mieć dzieci. Wogóle nie chcą ich mieć, niezaleznie od tego czy ktoś im będzie te dzieci wychowywał czy nie. Nie chcą, bo to przeszkadza im w samorealizacji.”
Może gdyby widziały, że dziecko nie przeszkodzi im w samorealizacji, bo opiekuje się nim w 100% ojciec, to by inaczej na to patrzały? Mężczyźni jakoś się samorealizują mimo że mają dzieci - może teraz przyszedł ich czas, żeby schować samorealizację do kieszeni i zacząć budować domowe gniazdo?
@kasia
“Ludzie, co z Wami, czemu nie wyczuwacie ironii? Spuście trochę powietrza”
Obawiam się, że już zbyt wiele razy słyszałam to mówione na serio, nawet w tej dyskusji.
January 4th, 2012 at 9:47
werrnerr: “opisują problem wyrywkowo, w kontekście kobiet w społeczeństwie, z pominięciem problemów biedy i dyskryminacji ekonomicznej mężczyzn. Bo takie coś oficjalnie nie istnieje, prawda?”
Statystyki są nieubłagane: http://cash.hotmoney.pl/hm496/452f374b000132544e9416f7
Zaś jedyny przykład systemowej dyskryminacji mężczyzn, jaki mi przychodzi do głowy, to decyzje sądów rozwodowych o przyznaniu opieki nad dziećmi w przypadku sporu, gdzie przytłaczająca większość spraw jest rozstrzygana na korzyść kobiety. Zastanawiam się tylko, czy to nie jest pokłosie filozofii wyznawanej w powyższej notce przez Rafała.
Generalnie zdrowym białym heteroseksualnym mężczyznom z wielkich miast jest po prostu łatwiej w życiu. Ale ciągle możecie śpiewać bluesa.
January 4th, 2012 at 9:48
Jezu, co za inwazja lewaków i sfrustrowanych feministek! Gdzie wy tam znaleźlicie zdanie obrażające kobiety? Doskonały i tafny wpis.
January 4th, 2012 at 9:53
@Bart
“przyznaniu opieki nad dziećmi w przypadku sporu, gdzie przytłaczająca większość spraw jest rozstrzygana na korzyść kobiety”
No ten wątek się wyżej przewijał — okazuje się, że jeśli wziąć pod uwagę tylko sprawy, kiedy ojciec jest zainteresowany opieką nad dziećmi, opieka jest przyznawana mniej-więcej po równo.
January 4th, 2012 at 9:53
Są jeszcze prawdziwi fani!
January 4th, 2012 at 10:15
To jestem lewakiem czy sfrustrowaną feministką, pani Asieńko?
January 4th, 2012 at 10:58
Zastanawiająca jest potężna nadreprezentacja komentujących o pogląch skrajnie lewicowych. Wpis jak wpis, w sumie się z nim zgadzam. Komentarze za to skrajne w sposób niezasadniony i dowodzący, że wspomniana sztuka czytania ze zrozumieniem jest trudniejsza niż się wydaje.
January 4th, 2012 at 11:01
BB: bardzo ładny osąd, a argumenty jakieś masz?
January 4th, 2012 at 11:07
Panie Bebe, czy mógłby Pan wyjaśnić, które prezentowane tutaj poglądy uznaje Pan za skrajnie lewicowe:
• brak odruchowej niechęci do feminizmu (albo, co gorsza, przychylanie się do tezy, że «feminism is the radical notion that women are people»)?
• odwoływanie się do statystyk tam, gdzie inni wspierają się swoim widzimisię?
• brak histerycznej reakcji na imigrację?
• niezgoda z tezą, że kobiety są predestynowane do prac domowych, a mężczyźni do bycia korposzczurami?
January 4th, 2012 at 12:09
@Ponury
Ciężko jest polemizować z kimś, kto nie przedstawia swoich poglądów, tylko krytykuje czyjeś, bo krytykować oczywiście jest najłatwiej.
Statystycznie ja i mój pies mamy po 3 nogi, więc radziłbym trochę krytyczniej do nich podchodzić. Ostatnio GUS opublikował dane o sprzedaży detalicznej i wg. GUSu polski handel wzrósł o kilka punktów procentowych. Niestety GUS uwzględniał sklepy od bodajże 10 zatrudnionych pracowników wzwyż. Inna instytucja, która zajmuje się statystykami zrobiła swoje badania i wyszło, że tak naprawdę handel spadł. Ci drudzy uwzględniali wszystkie sklepy.
Na razie tyle. Wrócę do domu wrzucę resztę.
January 4th, 2012 at 12:15
Wszyscy piszą o ideologii, która moim zdaniem jest szkodliwa, a nie padło ani słowo o dzieciach. Feministki najchętniej podłączyłyby je do kroplówek, żeby nie utrudniać matce kariery. Czy naprawdę nie rozumiecie, że rolę matki i bizneswoman można połączyć? Trzeba tylko w miejsce feminizmu włożyć trochę serca. Wtedy ani praca ani rodzina nie bedzie cierpieć.
January 4th, 2012 at 12:17
“Statystycznie ja i mój pies mamy po 3 nogi, więc radziłbym trochę krytyczniej do nich podchodzić”.
Ale serio takim tekstem chcesz obalić statystyki?
January 4th, 2012 at 12:20
“Wszyscy piszą o ideologii, która moim zdaniem jest szkodliwa, a nie padło ani słowo o dzieciach. Feministki najchętniej podłączyłyby je do kroplówek, żeby nie utrudniać matce kariery. Czy naprawdę nie rozumiecie, że rolę matki i bizneswoman można połączyć? Trzeba tylko w miejsce feminizmu włożyć trochę serca. Wtedy ani praca ani rodzina nie bedzie cierpieć.”
Wszyscy piszą o ideologii, która moim zdaniem jest szkodliwa, a nie padło ani słowo o dzieciach. Mężczyźni najchętniej podłączyliby je do matek, żeby nie utrudniać mężowi kariery. Czy naprawdę nie rozumiecie, że rolę ojca i biznesmena można połączyć? Trzeba tylko w miejsce udowadniania swojej męskości włożyć trochę serca. Wtedy ani praca ani rodzina nie bedzie cierpieć.
January 4th, 2012 at 12:25
@Mateusz znane Ci jest pojęcie “Non sequitur”
Jakim cudem, to że GUS stosuje inną definicję sklepów niż jakaś inna instytucja ma wpłynąć na to, że twoje wydumane tezy o morderczych kobietach za kierownicą policja, sądy i towarzystwa ubezpieczeniowe zmiotły lawiną danych.
No i kto chciał spalić Kopernika? Dowiemy się wreszcie?
January 4th, 2012 at 12:52
Nie podzielam poglądów autora, ale uważam jego wpis za ważny. Już wyjaśniam dlaczego. Autor prezentuje poglądy mało popularne, a jednak miał odwagę je wypowiedzieć na głos. Wbrew temu, co piszą krytycy, poniekąd reprezentujący mój punkt widzenia, wpis nikogo nie obraża. A jeżeli obraża, to tylko kogoś o wąskich horyzontach.
Ton komentarzy pokazuje powszechną mierną jakość dyskusji politycznej w polskim internecie. Argumentów jest mało, za to dużo obrażania się i przerzucania frazesami. Wydzieliłem kilka rodzajów dyskutantów:
1. kulturalni, bardziej ciekawi argumentów drugiej strony, niż próbujący przekonywać (wo, jubel, kasia)
2. wyciągający wszystkie argumenty, nawet niezwiazane z tematem (Mateuszy, Ponury Żniwiarz, Nikkoru, veln)
3. trollujący, nie zainteresowani dyskusją (Gammon)
4. wyrażający oburzenie, że ktoś śmie mieć inne poglądy (czereśnia, paulina, Miria)
Rzeczowa dyskusja, która prowadzi do jakichkolwiek wniosków może miec miejsce tylko w przypadku dyskutantów z pierwszej grupy, z nieznaczną domieszką grupy drugiej. Trzecia i czwarta nie potrafi dyskutować. Trzecia, bo trolluje, czwarta bo stoi twardo na stanowisku, że ma rację a inne poglądy nie powinny istnieć.
Autor, posiadacz mało popularnych poglądów, miał do wyboru trzy drogi:
- siedzieć cicho - to bezpieczne i powszechne;
- poprzeć szkodliwe w swoim mniemaniu poglady - skrajny konformizm, który zwykle popłaca
- wypowiedziec swoje mało popularne poglądu i ściągnąć na siebie gniew wyznawców.
wybrał ostatnią opcję, za co należy mu się szacunek.
January 4th, 2012 at 13:19
O, ja sobie wypraszam takie potraktowanie, panie Januszu (aczkolwiek muszę pogratulować efektywnego trollingu!)
Wpis pana Rafała jest niezborny, powierzchowny, przytacza bzdurne tezy i zasadniczo sprowadza się do intensywnego trzepania chochoła i pokrzykiwania «feministki złe, tradycja dobra, zmutowane Muminki atakują Helsinki».
Nie za bardzo daje się z autorem dyskutować (i dlatego podziwiam tych, którzy mimo wszystko próbują) – gdyby p. Rafał zechciał pochylić się z pewną starannością albo troską nad researchem i źródłami, nie mógłby napisać tej notki w ogóle.
January 4th, 2012 at 13:28
Jedynymi żałosnymi osobami w tym kręgu jesteście wy, komentujący. Nie ma tu miejsc na negatywne komentarze. Pan Rafał stara się zwrócić naszą uwagę na rzeczy, których nie dostrzegamy. To po pierwsze. Po drugie, Rafał jest pierwszą osobą spośród pisarzy SF, która nie boi się głośno wypowiedzieć swojego zdania. Jestem przekonana, że wiele ludzi ma takie same poglądy jak Rafał Kosik.
January 4th, 2012 at 13:37
“Zastanawiająca jest potężna nadreprezentacja komentujących o pogląch skrajnie lewicowych. Wpis jak wpis, w sumie się z nim zgadzam. Komentarze za to skrajne w sposób niezasadniony i dowodzący, że wspomniana sztuka czytania ze zrozumieniem jest trudniejsza niż się wydaje.”
Ja nie wiem, gdzie tu widzsz skrajnosc. Moim zdaniem to raczej Twoje poglądy, jak i poglądy przedstawione w felietonie, są skrajne.
Radzę więc na spokojnie i ze ZROZUMIENIEM jeszcze raz przecztac komentarze.
Nikt nie ma prawa odmówić kobiecie robić tego, na co ma ochotę. To tyle na ten temat.
Napawdę tak trudno to pojąć?
@ joasia
Mnie za to denerwują sfrustrowani szowiniści. Jeśli bycie lewakiem oznacza szanowanie wolności płci żeńskiej, to jest to tylko powód do dumy.
January 4th, 2012 at 13:54
“Wbrew temu, co piszą krytycy, poniekąd reprezentujący mój punkt widzenia, wpis nikogo nie obraża. A jeżeli obraża, to tylko kogoś o wąskich horyzontach.”
Ciekawe, że sugestia, jakoby wpis miał czyimkolwiek zdaniem obrażać kobiety, występuje tylko w wypowiedziach popierających stanowisko przedstawione w felietonie.
“4. wyrażający oburzenie, że ktoś śmie mieć inne poglądy (czereśnia, paulina, Miria)”
Rzeczywiście, jestem OBURZONA, a moimi wpisami jasno daję do zrozumienia, że moim ideałem jest świat, w którym wszyscy mają takie same, jedynie słuszne, poglądy, głoszą je ochoczo i każdemu, a jeśli ktoś się niedajborze wyłamie, to zostaje na całe szczęście sprowadzony do szeregu.
January 4th, 2012 at 14:37
Ej, ale dlaczego dyskusja zdycha i derailuje na jakieś gupie uwagi o sawuar wiwr flejmowania (to do ciebie Januszu) - ja tu siedzę i pracowicie kreślę, i do bingo jeszcze ze 3 albo 4 kratki potrzebuję, No, Januszu, Mateuszu, Gospodarzu, weźmijcie się za te feministki porządniej!
http://www.critical-sass.net/2011/12/09/anti-feminist-bingo/
January 4th, 2012 at 14:51
Każda dyskusja toczy się na wielu poziomach, z których najważniejszy jest poziom merytoryczny. Konieczna do poprawnej wymiany poglądów jest jednak również chęć wymiany tych poglądow, czyli otwarcie na argumenty drugiej strony.
Tu konieczne jest zdefiniowanie problemu. Krytyka feminizmu nie wynika z chęci zakazania kobietom robienia, co chcą. Krytyka feminizmu wynika z checi obrony status quo. Prawa i przywileje kobiet nie biorą się z nikąd, to prawa i przywileje, które są najpierw odbierane mężczyznom. Jesteście więc drogie panie agresorkami zajmującymi cudzy teren, a mężczyźni tego terenu bronią, bo uważają go za własny. Czy zabieracie ten teren słusznie czy nie (uważam, że słusznie) to temat tej dyskusji.
Teraz wróćmy do otwarcia na argumenty drugiej strony. Brzmi to banalnie, lecz brak otwartości, czyli empatii prowadzi do bezproduktywnego przerzucania się hasłami. Każdy mądry człowiek posiada empatię, czyli potrafi myśleć i czuć jak jego przeciwnik. Przez chwilę więc pomyślcie panie, że ktoś wam próbuje odebrać wasze prawa i oburza się, że śmiecie ich bronić. Po takiej symulacji i trzech oddechach wszyscy mogą wrócić do stołu i rozmawiać dalej.
January 4th, 2012 at 15:00
Janusz, trochę mi się nie podoba przydział mojej osoby do drugiej grupy ludzi. Po pierwsze, swoje zdanie na temat wypowiedziałem (jeden raz, bo uważam że tyle wystarczy), ale już jakieś 150 komentarzy wcześniej. Stanowczo uważam, że również interesują mnie poglądy innych (dlatego czytam wszystkie komentarze i sam też dociekam (zadaję pytania, chociażby do Pana Kosika) w sprawach, które akurat są poruszane. Jedynie kiedy używam argumentów odbiegających od wątku to wtedy, kiedy np. odniosę się do komentarza Mateusza (i stanowczo zamierzam z tym przestać, bo rozmowa z nim nie ma sensu, a przez wplątywanie się z nim w pyskówki tylko tracę w oczach innych, patrz: Twoja własna rozpiska).
January 4th, 2012 at 15:06
“Jesteście więc drogie panie agresorkami zajmującymi cudzy teren”
To jest bardzo ciekawy język opisujący sytuację, w której dyskryminowana grupa społeczna domaga się równych praw. I gdy w dodatku przyznanie jej tych praw nie oznacza zmniejszenia praw strony przeciwnej (chyba że mówimy o jakichś egzotycznych prawach typu prawo do chodzenia do lokalu wyborczego wyłącznie w męskim towarzystwie czy prawo do gwałtu małżeńskiego).
January 4th, 2012 at 15:27
@Janusz
“4. wyrażający oburzenie, że ktoś śmie mieć inne poglądy (czereśnia, paulina, Miria)”
Oł pliz. Poglądy każdy może mieć, jakie sobie zamarzy, ale skoro decyduje się je ujawnić publicznie, to dobrze by było, gdyby je sobie najpierw gruntownie przemyślał, bo wychodzą kwiatki. W którym miejscu wyraziłam oburzenie, cytat proszę, skoro już się zajmujesz klasyfikowaniem dyskutantów?
January 4th, 2012 at 15:29
“Prawa i przywileje kobiet nie biorą się z nikąd, to prawa i przywileje, które są najpierw odbierane mężczyznom.”
Znaczy się odebrano jakiemuś facetowi możliwość kształcenia, żebym ja się mogła wykształcić?
January 4th, 2012 at 15:34
Jubal, nazwanie Szczuki Kazią to dla ciebie amikoszoneria a sam bez obciachu jedziesz ‘pani Asieńko’? Oraz określenie, jakkolwiek trafne, dyskutanta Mateusza ‘tępym chujem i bucem’, nie było jednak zbyt grzeczne. A miałem cię za kulturalnego i konsekwentnego człowieka.
January 4th, 2012 at 16:28
@magister: skoro sama autorka komentarza zdrabnia… (No i oczywiście przykro mi rozczarowywać – i pokazywać prawdziwą twarz wykrzywioną grymasem bezrozumnej nienawiści.)
January 4th, 2012 at 16:40
@bart
Tak jak do źródeł historycznych trzeba podejść krytycznie, tak samo do statystyk. W dodatku podałem dalsze wyjaśnienie tego z GUSem, co pokazuje, że statystycznie wszystko się różni.
@RobertP
Pisałem - kościół. Kościół katolicki uściślając.
Dobrze, to ja chciałbym teraz wiedzieć na czym te nierówności polegają? Być może polegają one na tym, że przedsiębiorca jeśli ma mężczyznę i kobietę o tych samych kwalifikacjach wybierze faceta, bo kobieta może zajść w ciążę. Nikt nie może przedsiębiorcy nakazać, kogo ma zatrudniać, a kogo nie. Pretensje możecie mieć, drogie panie, do Stwórcy, w którego wierzą “prawdziwe katoliczki”, o których wspomniała “Głos rozsądku”. Do swojego własnego Pana Boga/Matki Natury/kogokolwiek. Nie jest to jednak wina mężczyzn, że takie PREDYSPOZYCJE są u was NATURALNE.
January 4th, 2012 at 16:48
W kwestii wyzywania mnie od buców i innych takich: “opinie większości ludzi można porównać do zabaw małych dzieci”. I choćbym był nie wiem jak wielkim skurwysynkiem, to i tak zniżanie się do mojego, tak przecież niskiego poziomu świadczy również o was samych.
January 4th, 2012 at 17:34
Janusz ładnie opisał background konfliktu. Rozumiem, że dla podtrzymania temperatury stygnącej dyskusji. A Ponurego Żniwiarza i Mateusza rzeczywiście można przenieść do pierwszej grupy.
@Miria: Niespecjalnie się przygotowywałem do tej dyskusji, bo nie miałem zamiaru prowadzić żadnej dyskusji, ani nikogo przekonywać do nawrócenia się na moje poglądy. Ale proszę.
Egoistycznie mógłbym moje stanowisko uzasadnić następująco: Postulat, że mężczyzna powinien zajmować się dziećmi i gotować to głęboka ingerencja w moją wolność i ograniczenie mojej swobody. Próba usunięcia z mojego życia instytucji żony czekającej z obiadem to chęć pozbawienia mnie części moich praw (tu: do ciepłego obiadu), więc tak samo jak ja mówię Ci, jak masz żyć, tak samo Ty chcesz ingerować w moje życie. Można by tak dalej, choć tak naprawdę w wymiarze osobniczym feminizm opłaca się leniwym mężczyznom, ponieważ zdejmuje im z głowy masę obowiązków, które już przecież można dzielić po równo. Z czego sam skrzętnie korzystam. Ten aspekt feminizmu jest akurat mniej istotny.
W wymiarze ekonomicznym oczywiście jest korzystne, gdy pracują na półtora etatu wszyscy, którzy są zdolni do pracy, bo to oznacza większą wydajność i większą konsumpcję. To jednak będzie działać przez jedno pokolenie, czyli za jakieś 25 lat zacznie brakować rąk do pracy, a emerytów będzie więcej niż dziś z dwóch powodów: pokolenie ‘70 i ‘80 to pokolenie potężnego wyżu demograficznego, a średnia życia znacząco się wydłuży.
Krach systemu emerytalnego jest być może tak odległą perspektywą, że większość ludzi nie chce sobie tym zawracać dziś głowy. Podobnie jak nie chce zawracać sobie głowy spadkiem wydajności gospodarki związanej z brakiem nowych kadr. No ale to w końcu nastąpi, skoro utrzymuje się ujemny przyrost naturalny. I w tym ujemnym przyroście jest właśnie główny problem. Zaniedbania dotyczące dzietności zemszczą się za te kilkadziesiąt lat, bo zwyczajnie nie ma innej możliwości.
January 4th, 2012 at 17:42
…gdzieś powyżej jest taki link do ciekawego wpisu Trystero, może zechce się Pan z nim zapoznać, Panie Rafale, zanim zacznie Pan wieszczyć krach populacyjny?
January 4th, 2012 at 17:48
Akurat dane demograficzne są bardzo łatwe do znalezienia. Dla przykładu od 2000 roku ubyło nas 450 tysięcy. To tak, jakby zniknęły dwa miasta wielkości Kielc.
January 4th, 2012 at 17:49
…a tymczasem we Francji i na Wyspach Brytyjskich?
January 4th, 2012 at 17:52
Tej, ale jeśli twoja niechęć do feminizmu bierze się z troski o namnażanie obywateli, to jest tylko jeszcze bardziej irracjonalna.
January 4th, 2012 at 17:52
@To tak, jakby zniknęły dwa miasta wielkości Kielc
Szkoda, że same Kielce nie zniknęły T_T
January 4th, 2012 at 17:52
(można wymyślić straszliwszy non sequitur niż straszenie feminizmem w kontekście zmniejszającej się dzietności, owszem, ale można też twierdzić, że UN planuje depopulację a szczepionki powodują autyzm, w końcu Internet wszystko zniesie)
January 4th, 2012 at 17:54
“Teraz wróćmy do otwarcia na argumenty drugiej strony. Brzmi to banalnie, lecz brak otwartości, czyli empatii prowadzi do bezproduktywnego przerzucania się hasłami. Każdy mądry człowiek posiada empatię, czyli potrafi myśleć i czuć jak jego przeciwnik..”
Życzmy więc mężczyznom zdolności empatii, bo to właśnie im jest ona potrzebna.
January 4th, 2012 at 17:57
Czytam tę blogonotkę i czytam. Nie mam pojęcia gdzie ci wszyscy moi przedpiśscy znaleźli choćby słowo obrażające kobiety. To przemyślany tekst ukazujący poważny problem społeczny. Teraz ja kogoś dla odmiany obrażę - zastanawiam się jak trzeba mieć *** we łbie żeby zostać męskim feministą.
January 4th, 2012 at 18:00
@czescjacek
A Ty pewnie z Radomia? ;)
January 4th, 2012 at 18:00
Ciekawym, skąd bierze się stadko komentatorów, których komentarze mają dwie wspólne cechy: przekonanie, że oponenci Autora zarzucają mu obrażanie kobiet i równie silne złudzenie, że mają do czynienia z przemyślanym i dobrze napisanym tekstem. Klonowanie czy wykop?
January 4th, 2012 at 18:02
@paulina
Empatii mamy 10x razy więcej od facetów. Nie wykrzesają z siebie wiele.
January 4th, 2012 at 18:03
Może mają podobne poglądy?
January 4th, 2012 at 18:03
@Janusz
“Tu konieczne jest zdefiniowanie problemu. Krytyka feminizmu nie wynika z chęci zakazania kobietom robienia, co chcą. Krytyka feminizmu wynika z checi obrony status quo. Prawa i przywileje kobiet nie biorą się z nikąd, to prawa i przywileje, które są najpierw odbierane mężczyznom. Jesteście więc drogie panie agresorkami zajmującymi cudzy teren, a mężczyźni tego terenu bronią, bo uważają go za własny. Czy zabieracie ten teren słusznie czy nie (uważam, że słusznie) to temat tej dyskusji.”
To miło, że zauważyłeś coś, co jest doskonale oczywiste. Z tym wyjątkiem, że odebranie przywileju nie równa się odebraniu możliwości, a jedynie _podzielenie się_ nią, jak zauważyła szpro et al.
“Teraz wróćmy do otwarcia na argumenty drugiej strony. Brzmi to banalnie, lecz brak otwartości, czyli empatii prowadzi do bezproduktywnego przerzucania się hasłami. Każdy mądry człowiek posiada empatię, czyli potrafi myśleć i czuć jak jego przeciwnik. Przez chwilę więc pomyślcie panie, że ktoś wam próbuje odebrać wasze prawa i oburza się, że śmiecie ich bronić. Po takiej symulacji i trzech oddechach wszyscy mogą wrócić do stołu i rozmawiać dalej.”
Pozwól więc, że użyję mojej empatii i odpowiem Ci następująco. Domyślam się, że postanowiłeś wytłumaczyć nam, kobietom (bo mężczyzn-feministów w tej dyskusji nie chcesz dostrzec), o co tak naprawdę walczymy i dlaczego, uświadomić nam, skąd się biorą reakcje naszych oponentów i dajesz nam dobre rady, jak osiągnąć sukces. Empatycznie wnioskuję, że robisz tak dlatego, że uważasz, że tego _nie wiemy_ i potrzebujemy Ciebie, abyś nam te mądre rzeczy wyjaśnił, a gdy tylko się do Twoich rad dostosujemy, świat (i ta dyskusja) będzie lepszy. Otóż pozwól mi powiedzieć sobie, że jesteś w błędzie już w tym momencie, kiedy uważasz, że kobiety potrzebują kogoś (Ciebie), abyś im wytłumaczył, co robią i co się dzieje dookoła nich. Pozwalając sobie na uzasadnione, myślę, uogólnienie, kobiety przede wszystkim oczekują poważnego traktowania, a nie pouczactwa, nawet jeśli wynika z dobrych (mam nadzieję) chęci.
January 4th, 2012 at 18:05
Panie Bebe – poglądy, styl i skłonność do nieuważnej lektury? Czyli jednak wykop?
January 4th, 2012 at 18:05
BTW, Boni, chyba już mamy to bingo.
January 4th, 2012 at 18:19
@czereśnia
Rozumiem, że jeśli ja mam jabłko, a Ty mi zabierzesz jabłko, to mnie zamiast jabłka zostanie możliwość posiadania jabłka. Czyli gra, czyli wszyscy jesteśmy szczęsliwi.
January 4th, 2012 at 18:21
…a co jest właściwie jabłkiem z Pańskiej analogii, panie werrnerr?
January 4th, 2012 at 18:22
@BB
“A Ty pewnie z Radomia? ;)”
Nie, z Chomentówka. A co?
January 4th, 2012 at 18:24
“Rozumiem, że jeśli ja mam jabłko, a Ty mi zabierzesz jabłko, to mnie zamiast jabłka zostanie możliwość posiadania jabłka. Czyli gra, czyli wszyscy jesteśmy szczęsliwi.”
Chcesz powiedzieć, że jeśli ja pójdę na studia, ja zagłosuję, ja będę pracowała zawodowo za godziwe pieniądze, ja będę mogła rozwijać moje zainteresowania, ja będę słyszana, to Ty już tego nie będziesz mógł robić?… Bardzo mi smutno, jeśli tak uważasz. Albo nie, w sumie nie jest mi smutno.
January 4th, 2012 at 18:33
Ktoś Ci broni iść na studia, głosować, zacząć pracować? Twój wybór.
Masz wolność, dopóki nie ma parytetów przyjęć na studia, parytetów do parlamentu, parytetów przy awansach na stanowiska kierownicze. Wtedy już ograniczasz moją wolność.
January 4th, 2012 at 18:36
W jaki sposób parytet na liście wyborczej ogranicza Pańską wolność, panie wernerr? (A parytety na stanowiskach kierowniczych mamy przecież od dawna – słyszał Pan o rządach koalicyjnych?)
January 4th, 2012 at 18:37
@jak trzeba mieć *** we łbie żeby zostać męskim feministą
O przepraszam, ja jestem feministą bardzo zniewieściałym.
January 4th, 2012 at 18:40
Ogranicza moją wolność wyboru biernego, ponieważ blokuje mi dostęp do 1/3 miejsc na liście. Ogranicza równiez moją wolność wyboru czynnego, ponieważ 1/3 kandydatur jest narzucona z niedemokratycznego klucza.
January 4th, 2012 at 18:43
A dlaczego ogranicza moją wolność zdawania na studia, to chyba oczywiste. Ja muszę osiągnąć np. 80% punktów, a osoby płci żeńskiej, którym przysługuje parytet, muszą osiągnąć tylko 50%.
January 4th, 2012 at 18:44
@werrnerr
Co to za kraj z tymi parytetami płciowymi na studia?
January 4th, 2012 at 18:45
@czescjacek
Dlaczego ja nie jestem zdziwiona tą szczerą odpowiedzią…
January 4th, 2012 at 18:47
http://www.sfora.pl/Kobiety-cierpia-przez-rownouprawnienie-a15921
January 4th, 2012 at 18:51
@Demonika
“Dlaczego ja nie jestem zdziwiona tą szczerą odpowiedzią”
Bo “męscy” faceci to buce, a ja nie jestem nim?
January 4th, 2012 at 18:54
@werrnerr
I ty tam mieszkasz? Zazdrostki! Ale link, który podałeś, jest o tym, że tymczasowe rozwiązanie, jakim są kwoty, spełniły w tym wypadku swoją funkcję i można z nich zrezygnować, a przecież pisałeś, że feministki ograniczają twoją wolność. To jak to jest w końcu.
January 4th, 2012 at 19:02
Spełniły, bo na jakiś czas zapewniły skuteczną dyskryminację? Tak jest, jak się rozpyla gazy bojowe pod wiatr.
January 4th, 2012 at 19:02
@werr
“bo na jakiś czas zapewniły skuteczną dyskryminację”
Jak rozumiesz słowo “dyskryminacja”? Odpowiedz w 3 zdaniach.
January 4th, 2012 at 19:04
Normalne kobiety pragną normalnych facetów. Nie wiem, może feministki wolą uległych? Odnajdujesz się w tym, prawda?
January 4th, 2012 at 19:06
Dyskryminacja w przypadku przyjęć na studia wygląda tak: chcę się dostać, ale nie zostaję przyjęty, bo miejsca są zarezerwowane dla grupy, do której przynależność jest dla mnie zamknięta.
January 4th, 2012 at 19:06
werrnerr: “Ogranicza moją wolność”
Och, wiele rzeczy ją ogranicza. Prawo pracy ogranicza ci wolność zatrudniania dzieci w kopalni, miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych ograniczają ci wolność parkowania na najlepszych miejscach w centrum handlowym. Twoja wolność jako zdrowego białego heteroseksualnego mężczyzny z wielkiego miasta jest notorycznie ograniczana, a jednak wciąż masz łatwiej. Łatwiej niż twoja koleżanka, która - jeśli pracodawca przełamie strach przed ciążą i zatrudni na analogicznym do twojego stanowisku - będzie na tym stanowisku zarabiać gorzej od ciebie. Łatwiej niż niepełnosprawny, który mimo zajebistej miejscówki parkingowej spoci się bardziej niż ty w drodze do Tesco.
Ostatnio kolega przedsiębiorca opowiadał mi, że ponieważ zatrudnia powyżej 25 osób w swoim zakładzie produkującym śrubki, musi płacić małą furkę siana na PFRON. Ale zatrudnił niepełnosprawnego i ta furka bardzo zmalała. Ty i ja oczywiście wiemy, że przez takie preferencje pracy nie dostał jakiś - na pewno bardziej kompetentny od owego niepełnosprawnego - zdrowy biały mężczyzna. A nasz kaleka ze złośliwej uciechy aż wali pięściami w koła wózka na pewno. Ale wam wolność ograniczył.
January 4th, 2012 at 19:08
@Demonika
“Normalne kobiety pragną normalnych facetów”
Czemu miałbym dawać najmniejszego nawet faka za kobiety i to do tego “normalne”?
“Odnajdujesz się w tym, prawda?”
Znaczy, w niebyciu bucem? Owszem.
@Werrrr
“Dyskryminacja w przypadku przyjęć na studia wygląda tak”
Lol, czyli nie wiesz, co to dyskryminacja. Tak myślałem.
January 4th, 2012 at 19:09
“Bo “męscy” faceci to buce, a ja nie jestem nim?”
Męscy faceci łapią za cycka bez pytania, dziękuję, dziękuję.
January 4th, 2012 at 19:12
“Męscy faceci łapią za cycka bez pytania, dziękuję, dziękuję”.
A potem, brzdęk, paragraf 197.
January 4th, 2012 at 19:13
@czescjacek
Słabe to wytłumaczenie dla twojej zniewieściałości, “bo nie jesteś bucem”. Taka dychotomia buc-zniewieściały. Bo tylko tacy faceci są.
January 4th, 2012 at 19:14
@jak trzeba mieć *** we łbie żeby zostać męskim feministą.
Jak? Mniej więcej tak, żeby uwzględniać chęć u kobiety do samorealizacji i nie wmawiać jej, że przez jej możliwość, moja możliwość do tego samego przestaje istnieć. Osobiście nie wyobrażam sobie żyć z kobietą i zmusić ją do tego, żeby zajmowała się tylko domem, a nie swoimi zainteresowaniami. Jeszcze bardziej nie wyobrażam sobie żyć z kobietą, która by się na coś takiego zgodziła. No, chyba, że nie ma zainteresowań i w tym domu jak najbardziej chciałaby zostać.
January 4th, 2012 at 19:15
@bart
Od teraz każdego, kto w zatłoczonym autobusie dotknie mojego tyłka pozywam do sądu. NIECH ZGNIJĄ W PIERDLU, JEBANE ZBOCZEŃCE!
January 4th, 2012 at 19:16
@Mateusz
“Słabe to wytłumaczenie dla twojej zniewieściałości”
Wytłumaczenie? A co to za nierozumów tu obrodziło; jeden nie rozumie słowa “dyskryminacja”, drugi słowa “wytłumaczenie”.
” Bo tylko tacy faceci są”
Ci, którzy chcą być męscy, to tak, w 100% są bucami. I do tego zakompleksionymi ciulikami, przeważnie.
January 4th, 2012 at 19:17
@Ponury
“No, chyba, że nie ma zainteresowań i w tym domu jak najbardziej chciałaby zostać.”
I to niby ja jestem szowinistą, który poniża kobiety? W tym momencie obraziłeś te wszystkie Panie, które lubią gotować, sprawiać tym innym radość, spełniają się w roli matki i żony, bo po prostu to lubią.
Brak słów na ciebie…
January 4th, 2012 at 19:19
@czescjacek
“Nie chcę być bucem, więc jestem zniewieściały”. Wytłumaczenie: bo nie chcę być bucem. Trudne jakieś?
“Ci, którzy chcą być męscy”
Niektórzy po prostu tacy są, a inni >chcą
January 4th, 2012 at 19:19
Przykro mi, Mateusz, że nie zrozumiałeś, iż na myśli miałem wszelakie zajęcia ‘pozadomowe’. Nawet wyjaśnię Ci bardziej: chodzi mi o takie zajęcia, do których wykształcenia zdobywa się np. na studiach. Wychowywania dzieci czy gotowania na studiach nie uczą.
January 4th, 2012 at 19:20
(…) a inni chcą, żeby umieć obronić kobietę na ulicy, a nie zwiewać jak pipka.
January 4th, 2012 at 19:21
@Mateusz
“Trudne jakieś”
Nie tyle trudne, co bez sensu jest to, co piszesz.
“Niektórzy po prostu tacy są, a inni >chcą”
Haha, nie, bycie męskim wymaga ciągłego udowadniania, że się jest męskim. Ale zostawmy to już, bo zaraz ktoś odznaczy na antyfeministycznym bingo pozycję “patriarchat krzywdzi mężczyzn”.
January 4th, 2012 at 19:22
“Wychowywania dzieci czy gotowania na studiach nie uczą.”
Naprawiania samochodów i ślusarki też nie uczą, a jednak jakie to potrzebne.
“Przykro mi, Mateusz, że nie zrozumiałeś, iż na myśli miałem wszelakie zajęcia ‘pozadomowe’. Nawet wyjaśnię Ci bardziej: chodzi mi o takie zajęcia, do których wykształcenia zdobywa się np. na studiach. Wychowywania dzieci czy gotowania na studiach nie uczą.”
W tym momencie pokazujesz, jak bardzo masz za nic czyjeś przekonania do tego, co lubi i jak chce żyć. Można na studia nie chodzić, a samemu zdobywać wiedzę i umiejętności, w różny sposób - niekoniecznie od kogoś.
January 4th, 2012 at 19:23
“bycie męskim wymaga ciągłego udowadniania, że się jest męskim”
Nie potrafisz pokazać, że jesteś męski? Bo nie musisz? Współczuję i tobie, i twojej kobiecie.
January 4th, 2012 at 19:26
@Mateusz
“Nie potrafisz pokazać, że jesteś męski”
Mnie to zwisa, za to ty śmiesznie napinasz muskułki peniskowe.
“Współczuję i tobie, i twojej kobiecie.”
Nie *mam* kobiety.
January 4th, 2012 at 19:26
Jeżeli kobieta nie chce iść do normalnej, płatnej pracy, to proste, że ja jej do tego nie zmuszę. Może zostać w domu, poza wykonywaniem podstawowych czynności związanych z jego utrzymaniem też można wykonywać inne rzeczy, a kobieta może się przez to rozwijać (czytanie książek, może nawet jakieś pisanie, malarstwo…nie chce mi się teraz wymieniać, chyba rozumiecie? Mateusz, kminisz?), proste.
Inna sprawa, jeśli kobieta chce pracować itd., a ja miałbym jej tego zabronić.
January 4th, 2012 at 19:26
Za wikipedią:
Dyskryminacja (łac. discriminatio - ‘rozróżnianie’; czyt.: diskriminacjo) – często występująca forma wykluczenia społecznego, objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę (np. płeć, tożsamość seksualna, wiek, niepełnosprawność, religia lub przekonania czy pochodzenie etniczne lub rasowe).
W przypadku parytetów przy przyjęcia na studia mamy do czynienia z dyskryminacją ze względu na płeć.
January 4th, 2012 at 19:29
Mateusz, no nie, tego na studiach nie uczą, ale robią to w technikach, po których ma się już zawód. Właśnie tam, do techników, trafia 97% chłopaków. Widziałeś kiedyś technikum matczyne?
January 4th, 2012 at 19:29
“Nie *mam* kobiety.”
To osobie płci przeciwnej, do której czujesz silną więź i jesteś z nią w stałym związku. Już wiesz o co chodzi?
“Mnie to zwisa, za to ty śmiesznie napinasz muskułki peniskowe.”
Napinam, to mi nic nie zwisa.
“a ja miałbym jej tego zabronić.”
Jakieś 200 komentarzy temu napisałem, że nie można jej tego zabronić - jak chce, to niech do pracy idzie, ale moim obowiązkiem jest, żeby ta praca nie była wymuszona tym, że potrzeba pieniędzy na utrzymanie.
” Mateusz, kminisz?”
Bardzo ładny protekcjonalizm. Można się przejechać czasami.
January 4th, 2012 at 19:30
“Widziałeś kiedyś technikum matczyne?”
A widziałeś kiedyś szkołę zapładniania?
January 4th, 2012 at 19:32
@werrnerr
Nie. Już trochę lepiej (cieszy, że sięgasz do źródeł, szkoda że tak marnych, jak polska wikipedia), ale ciągle nie to. Szwedzka legislacja kieruje się chyba jednak trochę innym pojęciem dyskryminacji; no ale nawet na podstawie tej wikidefinicji widać, że żeby akcję afirmatywną wobec kobiet uznać za dyskryminację, kobiety musiałyby być w równej sytuacji, co mężczyźni; a nie są, są dyskryminowane.
January 4th, 2012 at 19:33
@Mateusz
“Napinam, to mi nic nie zwisa”
Tak to każdy knypek może napisać. Nie uwierzę, póki nie zobaczę.
January 4th, 2012 at 19:35
@czescjacek
A w boga wierzysz?
January 4th, 2012 at 19:44
“A widziałeś kiedyś szkołę zapładniania?”
Mateusz, ja się naprawdę staram utrzymać jakiś poziom swoich wypowiedzi i zawierać w nich konkrety. Zacząłem nawet tłumaczyć bardzo dokładnie, jak krowie na granicy co ja chcę przekazać. Ale Ty nie rozumiesz. Ty naprawdę nic nie rozumiesz. Moja cierpliwość się kończy.
January 4th, 2012 at 19:44
@Rafał Kosik
Nie masz “prawa” do ciepłej zupy w domu. Twoja ciepła zupa jest przywilejem. Błagam cię, miejże tę elementarną cząstkę szacunku do swojej żony i racz o tym nie zapominać.
January 4th, 2012 at 19:46
@Mateusz
A co ma tu do rzeczy wiara w Boga? Może jeszcze wyjedź argumentem, że jak nie wierzy (bo nie widzi), to jest gorszy od ciebie. Dalej, tylko tego nam brakuje.
January 4th, 2012 at 19:46
@Ponury
Super.
Widzisz drzazgę(no, może kij) w moim oku, a belki w swoim nie.
January 4th, 2012 at 19:47
Mateusz, niech będzie, że to jest kij, ale jest tak długi, że zaczyna się w tym oku, a wychodzi Ci dupą.
January 4th, 2012 at 19:48
Można sięgnąć po inne źródla. Definicja nie bedzie się bardzo różniła. Ciekawe skąd czerpiesz informacje, że kobiety są bardziej dyskryminowane od mężczyzn? Z obiegowej opinii chyba i wspomnianej 200 komów temu propagandy feministycznej. To, że mniej kobiet zdaje na VAT świadczy o dyskryminacji? Bardziej świadczy o tym przytłaczająca przewaga kobiet w składach sądów rodzinnych, działów marketingu dużych firm, czy urzędów. Świadczy o dyskryminacji to, że dziewczyna z małego miasta ma prawo wyboru, czy iśc na studia, czy pracować, a chłopak jest poddawany presji, żeby już zaczął zarabiać.
January 4th, 2012 at 19:48
No i proszę! Mówiłem. Jak tylko wdaję się z Tobą w wymianę zdań, to zaraz mam moralny upadek z kulturowej drabiny.
January 4th, 2012 at 19:50
@Kosik
Nie no, jak chcemy emancypację kobiet uznawać za zabieranie praw mężczyznom typu do ciepłego obiadu, to trochę bez sensu; co dalej, prawo kobiety do decydowania o tym z kim chce lub nie chce uprawiać seksu nazwiemy zabieraniem mężczyznom prawa do dupczenia czego tylko sobie chco? Kodeks Karny z karaniem gwałtów jako narzędzie feministycznej propagandy i ucisku mężczyzn?
Oh wait, przecież tutaj już niektórzy się przechwalają, jak to kobiety łapią za cycki bez pytania.
January 4th, 2012 at 19:51
@ Rafał
Aż chciałoby się napisać, że doszliśmy do sedna sprawy. Niechęć do feminizmu (a w zasadzie do pracy zawodowej kobiet, jakoś te dwie rzeczy są tu nagminnie utożsamiane, a nie powinny) podyktowana egoizmem mężczyzn. Tylko trochę fałszywie brzmi użalanie się nad losem uwiedzionych feminizmem kobiet w tym kontekście.
Co do aspektu ekonomicznego - sprawdźmy najpierw, czy nie powielamy fałszywych memów
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114377,10463254,Najpierw_praca__Zaraz_potem_dziecko.html
http://firmaprzyjaznamamie.pl/FirmaPrzyjaznaMamie/1,112442,10736936,Jak_kobieta_pracuje__to_urodzi.html
January 4th, 2012 at 19:54
@Werrnerr
Znowu mamy straszenie tą złą propagandą feministyczną, ale konkretów żadnych.
A fakt pozostaje taki, że średnio kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. Źródło: http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,111678,9211482,Zarobki_kobiet_i_mezczyzn_w_2010_roku.html
January 4th, 2012 at 19:56
Ta cała dyskusja jest bezsensu, bo i tak wszyscy mówimy o kobietach jak o przedmiotach, którym pozwolimy robić co chcą.
Masowe gówno.
January 4th, 2012 at 20:09
“Teraz ja kogoś dla odmiany obrażę - zastanawiam się jak trzeba mieć *** we łbie żeby zostać męskim feministą.”
@czescjacek i Ponury Żniwiarz,
Jesteście świetni =) Miło jest wiedzieć, że są tacy faceci.
@ bart, idealnie opisałeś(aś?), jak ma się do rzeczywistości to rzekome ograniczanie wolności!!
Te kłotnie można ciągnąć w nieskończoność- im można wytrącać z rąk wszystkie argumenty, ale ich zdania nie zmienisz. Nie wiem czy są na to zbyt ograniczeni, czy po prostu wstyd im się przyznać przed samym sobą, że się mylą
@werrnerr
“Ciekawe skąd czerpiesz informacje, że kobiety są bardziej dyskryminowane od mężczyzn? Z obiegowej opinii chyba i wspomnianej 200 komów temu propagandy feministycznej”
Czy ty sobie żarty robisz, czy naprawdę wierzysz w to co piszesz?…
January 4th, 2012 at 20:12
@Miria: Jeżeli chcesz cytować Wysokie Obcasy, to prawie na pewno będzie to powielane fałszywych memów. Przeczytam jutro, bo dziś zarobiony jestem :)
@Nekkoru: j.w., ale bez czytania wiem, o co chodzi. Płace reguluje rynek i to bardzo szybko reguluje. Jeżeli kobiety mniej zarabiają, to warto znaleźć prawdziwą przyczynę. Podpowiem, że Łepbowska podawała główną z przyczyn w wywiadzie, który rozpoczął tę awanturę. To akurat nie jest kwestia uprzedzeń ani stereotypów, tylko ekonomii.
January 4th, 2012 at 20:20
@zuzz
Jak najbardziej poważnie. Przekonanie o tym, że kobiety są bardziej dyskryminowane jest mocno zakorzenionym w kulturze stereotypem. Przykład: mniejsza płaca. Z czego wynika? Z całej masy przepisów, które chronią kobietę-pracownika. To przywileje niedostępne mężczyznom-pracownikom i nie chodzi nawet tylko ciążę, tylko o pracę w szkodliwych warunkach, do których zalicza się np. praca przy komputerze., czyli prawie każde stanowisko pracy biurowej. Mniejsza płaca to wynik tych przepisów.
A teraz sprawdź np. wysokość wyroków sądowych za takie same przestępstwa dokonywane przez mężczyzn i kobiety. Zgadnij, kto dostaje wyższe wyroki i dlaczego facet? To samo dotyczy sfery obyczajowej (np. kto zostaniwe pobity za obrażenie kogoś słowem i dlaczego nie będzie to kobieta?). Przykłady można mnożyć na kilka stron, ale szkoda czasu, bo i tak nikogo nie przekonam, bo to kobieta jest dyskryminowana i basta!
January 4th, 2012 at 20:21
@RK
“tylko ekonomii”
Ekonomii, nauki ścisłej, niewrażliwej na warunki społeczne i obiektywnej?
January 4th, 2012 at 20:21
@zuzz
Czy ktoś wam czegoś zabrania? Na siłę muszą ludzie zacząć zatrudniać kobiety, żeby stworzyć iluzję, że wszystko jest ok - tak, jak wy chcecie. A może kobietą chcecie uświadomić, że nie muszą żyć pod buciorem Pana Samca i żeby same się spełniały?
Bo przecież nie ma takich opcji, że samemu się partnera wybiera, z nikim na siłę nie trzeba być, że można odejść. Bo on siłą trzyma i do kaloryfera przykuwa na łańcuchu, żebyście mogły kursować łóżko-kuchnia. O to chodzi, że wg. was ktoś kobiety trzyma jak niewolnice. Pewnie są takie osobniki, tak samo jak niektóre kobiety(tzw. babochłopy/feministki) trzymają pod butem niektórych facetów. Ale to jest odsetek społeczeństwa i zawsze takie coś będzie.
January 4th, 2012 at 20:24
@Rafał
Ten tekst to tylko krótkie podsumowanie pewnych zjawisk (bo nikomu się nie chce czytać przydługich źródeł zewnętrznych zazwyczaj) jako punkt wyjścia, spokojnie się dogrzebiesz danych przy odrobinie chęci, jakby co, służę pomocą:)
January 4th, 2012 at 20:34
@Rafał Kosik
“nie jest kwestią uprzedzeń ani stereotypów, tylko ekonomii”
Bardzo interesujące, udowodnisz to jakoś?
January 4th, 2012 at 20:35
@wernerr
Nie no, łaskawi ci mężczyźni, nie leją kobiet po gębach, oh wait, przemoc domowa. I gwałty.
January 4th, 2012 at 20:36
A na koniec dyskutanci pokazali sobie siusiaki i żyli długo i szczęśliwie.
January 4th, 2012 at 20:39
“Nie no, łaskawi ci mężczyźni, nie leją kobiet po gębach, oh wait, przemoc domowa. I gwałty.”
Bo wszyscy faceci to patologia i gwałciciele. Wszystko co najgorsze. Nic, tylko by się na kobietach wyżywali.
January 4th, 2012 at 20:41
@Nic, tylko by się na kobietach wyżywali.
Albo łapali za cycki bez pozwolenia, żeby dowieść swojej męskości.
January 4th, 2012 at 20:42
A siusiak Mateusza jako jedyny był napięty i mu nie zwisał. Cóż za męskość! Brawa!
January 4th, 2012 at 20:43
@Mateusz
Ale zobacz może na co odpowiadałem, hmm? Bo wszyscy mężczyźni dostają po mordzie za obrazę słowną.
January 4th, 2012 at 20:43
Ja doświadczyłem kilka razy łapania za tyłek bez pozwolenia. Czy to jest molestowanie? Tak, molestowałem moim tyłkiem kobiecą dłoń, wysoki sadzie.
January 4th, 2012 at 21:10
@czescjacek
Strasznie te łapanie za cycki bez pozwolenia przeżywacie. To naprawdę musi być jakiś kompleks, który tłumaczycie sobie “my jesteśmy ci mądrzy, stabilni, eleganccy, kulturalni”. Raczej ciapowaci ;] Sytuacja, w której podczas seksu pytasz żonę o pozwolenie złapania za cycka jest komiczna. Lol!
@Ponury
“I stał długo i szczęśliwie” - tak kiedyś zakończę swoją książkę. Dziękuję za słowa uznania, to wiele dla mnie znaczy.
@Veln
http://vader.joemonster.org/upload/zmr/5747037ede47b03708_b1c8.png
January 4th, 2012 at 21:10
Jedna z przyczyn, dla których kobiety zarabiają mniej opisana jest w tym artykule z The Atlantic, panie Rafale.
To nie jest tak fajnie, niestety, że rynek doskonale reguluje. Jest mnóstwo sytua cji, w których rynek kompletnie sobie nie radzi.
January 4th, 2012 at 21:14
@Mateusz
“Sytuacja, w której podczas seksu pytasz żonę o pozwolenie złapania za cycka jest komiczna”
Jeszcze bardziej komiczne jest to, jak sobie wyobrażasz seks.
January 4th, 2012 at 21:25
@czescjacek
Imponujesz mi swoją umiejętnością czytania w myślach? Możesz mnie oświecić, jak wyobrażam sobie seks? Pewnie taki z bicie, hardcore i z przykuwaniem do ściany. I żeby mi jeszcze przy tym gotowała!
January 4th, 2012 at 21:28
@Mateusz: chyba wpadł do spamu Twój komentarz, w którym podlinkowałeś źródła o ludziach chcących palić Kopernika. Mógłbyś podać je jeszcze raz?
January 4th, 2012 at 21:29
@Możesz mnie oświecić, jak wyobrażam sobie seks
No z tego co widzę, wyobrażasz sobie dwie opcje: że albo wyczyniasz z drugą osobą, co tylko chcesz, na nic nie zważając; albo że sztywno (haha, “sztywno”) pytasz: ‘czy mogę cię złapać za cycka?’, ‘czy mogę ci wsadzić?’ i tak dalej.
January 4th, 2012 at 21:33
@camelot
Tam linka nie było. Był cytat i link był bodajże do czegoś innego. Kopernika chciał spalić kościół.
@czescjacek
Jakby ci to powiedzieć… mylisz się. Już w ogóle abstrahując od tego, jak ja sobie wyobrażam seks, to nie zmienia faktu, że
“-kochanie, mogę cię złapać za cycka?” jest komiczne :D
złapać za cycka nie znaczy gnieść go(z całej siły, że tak powiem) i “drażnić”, żeby zadać ból. Broń boże! Złapać, jak złapać. Zrobiłeś dwa kroki za daleko w (nad)interpretacji ;]
January 4th, 2012 at 21:38
@Mateusz: acha. A mógłbyś jednak jakiegoś linka wygrzebać? Ewentualnie przyznać, że nie miałeś racji? Przyznawanie się do niemienia racji to ważna w życiu umiejętność.
January 4th, 2012 at 21:40
@Mateusz
Pogrążasz się z każdym kolejnym postem na temat seksu. Nie martw się, skończysz gimnazjum, pójdziesz do liceum, może poznasz jakąś koleżankę, która z litości pozwoli ci się ze sobą przespać, zobaczysz, jak to wygląda.
January 4th, 2012 at 21:41
@Mateusz
Opowiedz więcej, jak sobie wyobrażasz łapanie cycka, to wciąga.
January 4th, 2012 at 21:41
@camelot
Raczej nieposiadania.
Polecam zastanowić się, jak karano w średniowieczu(i nawet trochę później) za herezję, którą teoria kopernikowska jak najbardziej była.
January 4th, 2012 at 21:50
Czy wy naprawdę uważacie, że dla mnie seks jest skakaniem po sobie, zadawaniem bólu i tak jak to robią w pornolach? Otóż zaskoczę was i powiem po raz drugi: nie. Na siłę próbujecie jakoś przypasować sobie moje poglądy i osobowość do jakichś wydumanych stereotypów. Życie nie jest czarno-białe.
@Nekkoru
Do liceum? Jak na razie zastanawiam się gdzie do gimnazjum iść, a ty mi takie coś…
January 4th, 2012 at 21:53
Można kilka razy powtarzać, co się myśli, a wy i tak swoje. Chęć poniżenia kogoś i ośmieszenia go jest w was tak silna, że nie zważacie na to, że się kilka razy tłumaczy. Wolę być bucem i ch***m, niż zakompleksioną i podłą mendą.
January 4th, 2012 at 21:56
Panie Mateuszu, nawet polska wikipedia zawiera pewne informacje dotyczące Kopernika i De revolutionibus…. Nie namawiam, żeby przestał się Pan publicznie kompromitować (bo to już gdzieś zostanie na dłuższy czas), ale proszę przynajmniej przeczytać oba hasła.
January 4th, 2012 at 22:04
Jeden z ciekawszych wpisów, jakie ostatnio czytałam w polskiej blogosferze. Nie rozumiem Was ludzie, chyba jeszcze bardziej, niż wy nie rozumiecie tego wpisu. Autor pisze o przemianach, które idą w złą stronę, a Wy czepiacie się słówek. Ale co racja, to racja. Pisanie, że feminizm jest be, stało się niepopularne i niemodne. Musi się Pan Autor przygotować na to, że skrytykuja Pana nawet ci co myślą tak samo. To się nazywa konformizm. Prywatnie (anonimowo) mogę powiedzieć, że ma Pan rację. W towarzystwie wolę prezentować pogląd przeciwstawny. Polecam to samo, jeśli nie chce Pan zredukować liczby przyjaciół o połowę.
January 4th, 2012 at 22:05
@Mateusz
“Polecam zastanowić się, jak karano w średniowieczu(i nawet trochę później) za herezję, którą teoria kopernikowska jak najbardziej była.”
No więc nawet ja, osoba niezbyt biegła w historii, wiem, że kary za herezje były różne. Więc jeśli nawet teoria kopernikowska była herezją i jeśli nawet ktoś mu czymkolwiek groził, to nadal nie muszę wierzyć Ci, że był to stos. Zatem poproszę o źródła: który przedstawiciel Kościoła Katolickiego, gdzie, kiedy chciał spalić Kopernika.
January 4th, 2012 at 22:17
@Jubel
Odpowiem w zastępstwie Gospodarza, bo on zapowiedział, że nas już dziś nie zaszczyci. Podlinkowany artykuł ma sugerować, że kobiety nie negocjują, bo czują się mniej wartościowe. Patrząc na wyszczekane gimnazjalistki o typowo roszczeniowej mentalności odnoszę dokładnie odwrotne wrażenie. One czują się księżniczkami w diamentowej wieży wetkniętej w pępek świata.
January 4th, 2012 at 22:20
@camelot
A jak mówiono, że dzięki “Solidarności” obalono komunizm, to też wymienia się wszystkich ludzi wchodzących w skład tego ruchu z imienia i nazwiska? Z dopisaną datą i godziną jeszcze?
Czy spalić, czy powiesić, czy inaczej ukarać(a kar było wtedy co niemiara) - obojętne. Dla sensu przekazu było ważne, że chcieli mu coś zrobić(u nas księdzu gul skacze, że rozdawali nam kondomy w szkole), to co dopiero, jak ktoś obalił jeden z dogmatów w tak religijnych czasach i zachwiał autorytetem instytucji?
@Jubal
Ktoś wyżej mówił, że wikipedia to prymitywne źródło informacji’ ale niech będzie. W “De revolutinonibus orbium”: “wprowadzenie w Kościele katolickim Indeksu ksiąg zakazanych”. Dzieła Kopernika się tam znalazły.
“W Księdze Rodzaju napisano, że Ziemia stanowi środek wszechświata, Kościół uznał to za niepodważalny dogmat, tak że wszelkie próby podważenia tego poglądu, zostałyby uznane za herezję.”
źródło(pierwsze-lepsze):http://www.bryk.pl/teksty/liceum/j%C4%99zyk_polski/biografie/2769-miko%C5%82aj_kopernik_biografia_i_dokonania.html
Nie uważam, żebym się kompromitował. Chociaż nawet jeśli, to to, co mnie trwoży, to fakt, że na wszystkie tezy żądacie statystyk, pism, podpisów, zatwierdzeń, potwierdzeń, dokumentów. Drogą czystej dedukcji nie można powiedzieć nic, bo nie ma dokumentów! Na wiele spraw nie ma papierków. Pokazuje to tylko wasz brak wiary w innego człowieka i nieufność. Mogę się kompromitować, ale przynajmniej nie jestem moralnym zerem.
January 4th, 2012 at 22:21
Proszę Państwa, cóż za wspaniała sekwencja: non sequitur po raz pierwszy, non sequitur po raz drugi, non sequitur po raz trzeci, a któż to? To konserwatywny komentator.
January 4th, 2012 at 22:25
@camelot
To ma aż takie znaczenie, czy stos, czy loch bez jedzenia, czy łamanie kołem, czy którakolwiek z dostępnych wówczas opcji? Na pewno się obawiał represji, a czy rzeczywiście groziła mu śmierć? Nawet jeżeli nie groziła, to mógł się obawiać takiego obrotu spraw.
January 4th, 2012 at 22:25
Na początku chciałbym zaznaczyć, że przeczytałem wszystkie komentarze pod tym artykułem (przynajmniej te które powstały, zanim zacząłem pisać swój), co nie było rzeczą łatwą, i bardzo proszę o wyrozumiałość w kwestii ich interpretacji przeze mnie, ponieważ jestem dość zmęczony i nie mam ochoty czytać tego wszystkiego jeszcze raz, żeby zrozumieć, czy autor komentarza miał na myśli to co napisał, czy to akurat był taki skrót myślowy. Nie zamierzam w mojej wypowiedzi nikogo obrażać, i jeśli ktoś poczuje się dotknięty, z góry przepraszam. W poniższym tekście będę odnosił się do artykułu pana Rafała Kosika, oraz komentarzy pod nim zawartych, nie cytując ich bezpośrednio, gdyż zajęłoby to zbyt wiele miejsca i czasu.
Według mnie artykuł jest częściowo słuszny, ale częściowo nie. Podobnie jak autor, uważam, że feminizm we współczesnym wydaniu nie jest pożyteczny:
a) Wprowadzenie parytetów płciowych w jakiejkolwiek dziedzinie życia jest niekorzystne, dlatego że o przyjęciu do jakiejś pracy, na studia, czy na listę wyborczą powinny decydować umiejętności, a nie płeć. Jeśli ktoś ma lepsze predyspozycje, powinien dostać się, mimo iż jest np. mężczyzną, a przypadkiem żadna kobieta nie miała wystarczających umiejętności, by być w grupie najlepszych, którzy się dostają. Gdyby tak nie było, tenże mężczyzna byłby dyskryminowany ze względu na płeć, a firma/uniwersytet/partia wyszłaby na tym niekorzystnie, gdyż dostaliby mniej przydatną osobę. Traci na tym całe społeczeństwo, również kobiety, które dzięki parytetom zostałyby przyjęte, mimo tego iż mniej się do tego nadają niż mężczyźni mający lepsze wyniki. Te kobiety mogą wkrótce, przez swoje umiejętności niedostateczne do robienia danej rzeczy, wylecieć z pracy/ze studiów/odpaść w wyborach, a być może gdyby się nie dostały, lepiej odnalazłyby się gdzie indziej w życiu, i tam zdobyły sukces oraz szczęście, lub udoskonaliłyby się w danej materii i w przyszłości zdałyby bez parytetów, i z korzyścią dla wszystkich wykonywałyby daną czynność znacznie lepiej, niż gdyby, dzięki parytetom, nie miały motywacji do dalszej nauki.
[Oczywiście to samo nastąpiłoby, gdyby dzięki parytetom dostali się gorsi mężczyźni, a odpadły lepsze od nich kobiety].
Mam świadomość że występuję nierównouprawnienie w zatrudnieniu i na studiach, ale sądzę, że jest ono dostatecznie małe (i malejące) (każda ze stron konfliktu poda mi zaraz swoje statystyki, ale proszę tego nie robić, bo i tak nie dojdziemy, które oddają rzeczywistość), by nie trzeba było stosować radykalnych środków. Należy informować i obalać stereotypy, a parytety sobie odpuścić, jako szkodliwe (kolejnym argumentem przeciw nim jest to, że zaraz parytetów mogłyby zażądać inne grupy, np. wyznawcy hinduizmu)
b) Jak już wspomniałem, dzisiaj nierównouprawnienie w Polsce jest niewielkie, a także nie dotyczy tylko kobiet, mężczyźni również są dyskryminowani (2 lata dłuższa praca, brak urlopów tacierzyńskich równych z macierzyńskimi, i [aż boję się przytaczać, żebyście mnie za to nie zjedli, bo na to, jak pokazały osoby wypowiadające się przede mną, również są różne statystyki], przyznawanie dzieci po rozwodach głównie matkom, a nie ojcom), więc działalność feministek jest niepotrzebne, ponieważ takie niewielkie różnice zawsze będą istniały, i jest to naturalne; jeśli usunie się je w jednej dziedzinie życie, pojawią się w innej, a w tamtej w końcu również się odrodzą.
c) Feministki propagują wzór kobiety, która zajmuje się przede wszystkim pracą i karierą, a dopiero potem rodziną. Jest to niewskazane, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn; rodzina zawsze powinna być najważniejsza, i to dla niej powinno się pracować, a nie dla samej pracy i własnej kariery.
Chciałbym jednakże wyraźnie powiedzieć, że według mnie kobiety powinny mieć (i mają), takie same prawa jak mężczyźni. Nasze płcie się różnią, jest to niezaprzeczalny fakt, moim zdaniem również psychicznie, ale pozostajemy bardzo podobni jako jeden gatunek, i nie różnimy się poziomem inteligencji. Kobiety mają naturalne predyspozycje (większe niż mężczyźni) do opiekowania się dzieckiem we wczesnych latach życia, ale później ta różnica się zaciera, i o wiele lepiej dla dziecka, jeśli po równo wychowywane jest przez obojga rodziców. Dlatego ani matka, ani ojciec nie powinni za bardzo oddawać się pracy, a jeśli praca przeszkadza im w wychowaniu dziecka, tę pracę zmienić, lub rzucić (o ile można sobie na to pozwolić finansowo). W pracach domowych również korzystna jest współpraca (np. żona myje okna, mąż odkurza), i nie sądzę, żeby to komukolwiek przeszkadzało być prawdziwym mężczyzną, albo prawdziwą kobietą, i realizować swoje pasje.
W sprawie komentarzy, komentujących i poziomu dyskusji nie chciałbym nikogo urazić, ale wydaje się, że większość z was błędnie zinterpretowała artykuł pana Kosika. Smuci mnie, że napomknięcie tym, że to kobiety najczęściej gotują, jest brane jako wybitne obrażenie płci żeńskiej i skrajny szowinizm; wspomnienie o ty że nasze płcie się różnią i mają inne wrodzone przystosowania do określonych zawodów i czynności jest uważane za pogląd skrajnie prawicowy, jeszcze bardziej szowinistyczny i wręcz kłamliwy. Smuci mnie również niska jakość tej dyskusji, brak wspominanej przez wszystkich empatii, oraz niezrozumienie dla poglądów innych niż własne. I nie chodzi mi o to, że po prostu się nie zgadzacie; wy z miejsca skreślacie osobę o innych poglądach z listy osób normalnych, uznajecie ją za potencjalnie niebezpieczną i zaczynacie się nawzajem wyzywać jak dzieci w piaskownicy kłócące się o łopatkę. Spuście trochę z tonu i porozmawiajcie jak kulturalni ludzie. Choćby poglądy drugiej osoby wydawały wam się idiotyczne i obraźliwe, to spróbujcie z nią porozmawiać, zamiast się z nią kłócić. Kłótnia tylko utwierdza na zajętych stanowiskach, natomiast rozmowa skłania do refleksji i stwierdzenia, że ci drudzy jednak nie są tacy źli.
Przepraszam za wszystkie błędy językowe, za literówki i za błędy merytoryczne. Proszę o logiczne i porządne krytykowanie (lub popieranie) mojego komentarza.
Na koniec chciałbym podziękować panu Kosikowi za inteligentne wpisy na blogu, za odwagę w wyrażaniu swoich poglądów, i oczywiście za wspaniałe książki. Dziękuje również wam za mądre i wyważone komentarze: Głos sprzeciwu, werrnerr, kasia, siemie lniane, fronesis i wo.
January 4th, 2012 at 22:36
@Jubal
Nie jestem konserwatywny. Cenię wartości moralne, takie jak honor, odwaga, czystość(fizyczna i psychiczna), prawdomówność, naturalność i kilka innych. Może z tego względu jestem prawicowy, ale nie mam nic do tego(niektórzy mogą mi to zaraz wypomnieć, np. Ponury Żniwiarz, chociaż ostatnio zmodyfikowałem swoje poglądy lekko), aby geje mogli brać ślub(nie kościelny). Oczywiście nie będzie to związek małżeński(mąż i żona - facet i kobieta), tylko jakiś tam. Tutaj jest kwestia dziedziczenia po sobie majątku, akceptacji społecznej. Nie chciałbym, a raczej nie jestem zwolennikiem i promotorem - adoptowania przez homoseksualistów(cały czas odnoszę się również do lesbijek w przypadku ślubu) aby adoptowali dzieci, ale to nie leży w mojej gestii. Lewicowych poglądów mam jeszcze kilka. Sam siebie mam za centrum. Niech każdy robi co chce, z jednym “ale” - prawo twojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo mojego nosa.
TO TYLKO MOJA OPINIA PROSZĘ MNIE TERAZ NIE ATAKOWAĆ O TO, ŻE “WEDŁUG MNIE TO TRZEBA IM POZWOLIĆ ADOPTOWAĆ” I JAK “RÓBTA CO CHCETA”, TO CO JA MÓWIĘ, ŻE NIE MOGĄ -.-
Cały komentarz odnośnie mojej “prawicowości” rzekomej.
January 4th, 2012 at 22:42
Panie Miko, zapomniał Pan dodać do swojego komentarza „w imieniu aktywu POP Mazowieckiego Zjednoczenia Budowlano-Montażowego, Zakład Produkcji Betonu Zbrojonego im. Wincentego Pstrowskiego w Drwęcku Niżnym”, ale poza tym – sztywny styl i drętwość języka oddane znakomicie. Chapeaux bas!
January 4th, 2012 at 22:47
Co byś się teraz Mateusz nie zwalił na podłogę, bo akurat w kwestii związków homoseksualnych (śluby ok, adopcja w żadnym razie) to się całkowicie z Tobą zgadzam.
January 4th, 2012 at 22:48
@Mateusz:
“Czy spalić, czy powiesić, czy inaczej ukarać(a kar było wtedy co niemiara) - obojętne. Dla sensu przekazu było ważne, że chcieli mu coś zrobić”
Ale CO? Mnie też jest w zasadzie obojętne, co chcieli, tylko udowodnij, że chcieli.
@werrnerr
“Na pewno się obawiał represji, a czy rzeczywiście groziła mu śmierć? Nawet jeżeli nie groziła, to mógł się obawiać takiego obrotu spraw.”
“Na pewno”? W sensie jesteś tego pewien, bo przeczytałeś w źródle, które zaraz mi podasz?
Bo oboje powinniście wiedzieć, że Kopernik był duchownym i miał wysoko postawionego wuja i w ogóle był całkiem znaną ówcześnie postacią. Więc trochę mnie dziwi, że tak nigdzie nie ma wzmianki o tym, jak go chcieli palić, wieszać, kastrować. Albo choćby żeby mandat zapłacił. Albo że pozbawili go godności kapłańskich. No cokolwiek.
January 4th, 2012 at 22:54
Kopernik była kobietą!
Ale w sumie to na ten temat nie znajdę chyba żadnych statystyk ;(
January 4th, 2012 at 23:05
@Panie Jubal
Zrozumiałem swój błąd. Ten błąd był we mnie. Refleksja naszła mnie już dawno, i nie była to refleksja nad moimi poglądami, ale nad samym sobą. Nad tym, że nie powinienem dawać takim ludziom jak Pan satysfakcji z tego, że łatwo się denerwuję, piszę chaotycznie i popełniam błędy logiczne.
Jestem pewny, że mam rację i jest to najwłaściwsze podejście, że - jak już wspominałem nie tylko ja, ale i kilka innych osób -, że w każdym związku jest inaczej, bo każdy człowiek jest inny i w tych relacjach każdy ma obowiązki. Nie rozumiem jednak, dlaczego Pan, jak i Panu podobni, nie są w stanie pojąć, że nie traktujemy kobiet jako służące mówiąc, że są lepsze, jeśli chodzą o wrażliwość i cierpliwość, które są - moim skromnym zdaniem - bardzo, ale to bardzo ważne w wychowywaniu dzieci, szczególnie w najwcześniejszych “stadiach” ich rozwoju. Może dla Pana taka kobieta jest za słaba, aby wspiąć się na fotel prezesa w korporacji. Może dla Pana wrażliwość i cierpliwość, której mi aktualnie brakuje - za to ją bardzo cenię, bo jest swego rodzaju celem i umiejętnością - są cechami niepożądanymi, a ludzie, którzy te cechy doceniają(i zapewne jest to fałszywe, bo celem jest uziemienie kobiety, że niby lepiej się nadaje do opieki nad dziećmi, a jak się już opiekuje, to niech siedzi w domu) są szowinistami. Nie wiem ile jeszcze razy takie słowa mają paść, aby Pan i Panu podobni zrozumieli w końcu, że każdy związek się uzupełnia i tak jak wspomniała Kasia - Ona nie wniesie ciężkiego pakunku, On nie ugotuje obiadu(to drugie to przykład ;]). Może dla Pana nieosiągalna jest współpraca w związku, niech każdy robi obok siebie i na swoje. Jeśli tak, to jako człowiekowi jest mi Pana żal. Naprawdę.
I tak na zakończenie: ludność z krajów arabskich powoli napłynie do Europy(załączam mapę http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/90/Population_growth_rate_world_2011.svg) czego świadkami jesteśmy chociażby obserwując sytuację w Niemczech, wypierając przy tym “cywilizację białego człowieka”. Z szacunku do moich przodków, nie chcę, aby tak się stało. Nie chcę też traktować kobiecej macicy jako “broni do walki z niżem demograficznym”, ale jeśli można połączyć przyjemne z pożytecznym(radość z wychowywania dziecka i walkę o spuściznę po naszych przodkach) - to dlaczego nie? Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci - nikt jej tego nie zabroni, ale nie można zakładać, że WSZYSTKIE kobiety nie chcą. Są ludzie, którzy sami z siebie kochają pomagać zwierzętom i czerpać z tego radość, nie biorąc za to zapłaty, a czy jesteśmy gorsi od zwierząt? Myślę, że nie, ale jak Pana czytam, Panie Jubal, to zaczynam wątpić.
“Dziękuje również wam za mądre i wyważone komentarze: Głos sprzeciwu, werrnerr, kasia, siemie lniane, fronesis i wo.”
Wybaczam pominięcie mnie, moja wina, że nie byłem cierpliwy.
A Panu Kosikowi obiecuję, że nigdy więcej nie przeklnę na blogu(sam siebie poniżyłem stosując ich aż tyle, moja wina).
Dobranoc Państwu.
January 4th, 2012 at 23:09
@Ponury
Radzę nie używać słowa “zwalić”… i to jeszcze na podłogę…
@camelot
“że Kopernik był duchownym i miał wysoko postawionego wuja i w ogóle był całkiem znaną ówcześnie postacią.”
Kilka lat temu głośna była sprawa jakiegoś metropolity(arcybiskupa? kardynała?), który współpracował z SB bodajże, czy tam innego coś zrobił(klękam na jedno kolano i chylę czoła, ale zapomniałem o co poszło, za przypomnienie mi - dziękuję) i jakoś go “dziabnęli”. Niejednokrotnie zdarzało się, że i innych wysokich rangą ludzi, którzy zdawali się “nietykalni” robili w bambuko i się okazało, że nie mają tak naprawdę “pleców”.
January 4th, 2012 at 23:10
@camelot
Naprawdę podejrzewałeś, że pójdę do biblioteki, by zaspokoić Twoją ciekawość?
January 4th, 2012 at 23:11
@Miko
Dzieki za głos rozsądku, bo tu już duszno się robiło.
January 4th, 2012 at 23:16
Mateusz, może zostaw swoje brudne skojarzenia do odbicia w lustrze, ok?
January 4th, 2012 at 23:16
@werrnerr
Z tego pamiętam, to dzieci absolwentów ligi bluszczowej mają ułatwiony start na studia na uczelni, w której studiowali ich rodzice. Tak to w kraju “wolności” takie rzeczy.
January 4th, 2012 at 23:21
“Tu konieczne jest zdefiniowanie problemu. Krytyka feminizmu nie wynika z chęci zakazania kobietom robienia, co chcą. Krytyka feminizmu wynika z checi obrony status quo. Prawa i przywileje kobiet nie biorą się z nikąd, to prawa i przywileje, które są najpierw odbierane mężczyznom. Jesteście więc drogie panie agresorkami zajmującymi cudzy teren, a mężczyźni tego terenu bronią, bo uważają go za własny. Czy zabieracie ten teren słusznie czy nie (uważam, że słusznie) to temat tej dyskusji.”
Oczywiście, tak samo jak Żydzi w III Rzeszy walczyli o odebranie praw nazistom.
January 4th, 2012 at 23:23
“a) Wprowadzenie parytetów płciowych w jakiejkolwiek dziedzinie życia jest niekorzystne, dlatego że o przyjęciu do jakiejś pracy, na studia, czy na listę wyborczą powinny decydować umiejętności, a nie płeć.”
Wprowadzenie parytetów płciowych w dziedzinach, z których kobiety są wypychane, jest jak najbardziej korzystne, ponieważ zmniejsza dyskryminację. To jest zysk dla społeczeństwa. Piszesz dalej, że firma, uniwersytet czy partia wyjdzie na tym niekorzystnie, bo dostanie mniej przydatną osobę, ale firma nie istnieje tylko po to, żeby przynosić jak największy zysk, ale i po to, żeby dawać pracę; uniwersytet nie ma kształcić najwybitniejszych jednostek z największym kapitałem kulturowym, po najlepszych szkołach, ale ma być też odskocznią, szansą dla awansu społecznego; partia ma reprezentować grupy społeczne, a nie być siatką kolegów. Wprowadzanie jakichkolwiek rozwiązań, które wspomagają osoby mające gorzej na starcie, spotyka się z moim uznaniem. W przypadku partii politycznych problem nadreprezentacji mężczyzn na listach wyborczych do parlamentu jest poważny, zachodzi podejrzenie, że kobiety są z nich po prostu sekowane.
“dzisiaj nierównouprawnienie w Polsce jest niewielkie” - cieszę się, że tobie się podoba, lekceważone przez ciebie statystyki mówią co innego.
“mężczyźni również są dyskryminowani” - tak jak mówiłem, bardzo bym uważał z mówieniem o dyskryminacji dominującej grupy, bo łatwo otrzeć się o śmieszność.
“więc działalność feministek jest niepotrzebne, ponieważ takie niewielkie różnice zawsze będą istniały, i jest to naturalne”
I znowu, cieszę się, że tobie się podoba tak jak jest. Inni jednak znajdują te różnice na tyle poważnymi, że uważają je za problem. Być może dlatego, że jednak czytają te statystyki, które ty tak łatwo zlekceważyłeś.
“c) Feministki propagują wzór kobiety, która zajmuje się przede wszystkim pracą i karierą, a dopiero potem rodziną. Jest to niewskazane, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn; rodzina zawsze powinna być najważniejsza, i to dla niej powinno się pracować, a nie dla samej pracy i własnej kariery.”
Otóż nie. Feministki przede wszystkim pragną, aby kobieta miała wybór. Tak samo jak np. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny nie propaguje aborcji, a dąży do sytuacji, w której kobiety będą miały wybór.
I w ogóle widzę, że ty jesteś jakaś taka Sowa Przemądrzała, oceniająca arbitralnie sytuację: “nierównouprawnienie jest niewielkie”, “jest to niewskazane”. Proponuję upuścić nieco przez wentylek.
January 4th, 2012 at 23:26
@Mateusz
nie odchodź! Zapomniałeś napisać, czym grozili Kopernikowi skoro nie spaleniem!
@werrnerr
Podejrzewałam, że masz cokolwiek na poparcie swojej tezy. Nie masz kompletnie nic. Mimo że możnaby się spodziewać, że groźby palenia, wieszania albo chłosty dla osoby takiej jak Kopernik doczekałyby się choćby wzmianki w wikipedii.
(czy od powiedzenia “myliłem się” odpada penis?)
January 4th, 2012 at 23:33
“Mateusz męski szowinista który się zawiesił”, że tak twórczo sparafrazuję tytuł książki gospodarza bloga.
January 4th, 2012 at 23:36
“Wprowadzenie parytetów płciowych w dziedzinach, z których kobiety są wypychane…” i znów tylko o kobietach. Uważam, że w Polsce AD 2012 mężcyźni są bardziej dyskryminowani. Ale tego nie przyznasz, bo “dyskryminacja mężczyzn” nie gra Ci semantycznie. Dyskryminacja mężczyzn równa się negacji dyskryminacji kobiet. Czyli seksizm.
“Feministki przede wszystkim pragną, aby kobieta miała wybór”. Ona i tak ma wybór. Kobieta może wybierać, mężczyzna nie ma wyboru.
Weźmy chociaż strój. Kobieta może się ubierać jak chce, nawet kompletnie w męskie ubrania. Facet w damskie nie może, chyba że chce zostać wyśmiany. Przykład jest zresztą obśmiewany przez feministki, ale obśmiewany z premedytacją, pokazuje bowiem szerszy problem społeczny. Męskie role i zawody moga być przejmowane przez kobiety i jest to nawet swego rodzaju awans. Natomiast mężczyźni w kobiecych rolach i zawodach będą zawsze obiektem drwin ze strony kolegów, podśmiechówek ze strony feministek a nawet przyczyną braku szacunku ze strony partnerki (choć oficjalnie będzie temu zaprzeczać).
January 4th, 2012 at 23:38
@camelot
Zostaw tego biednego Kopernika! Nie mam pojęcia o jego biografii, nie wiem czy ani jak mu grożono.
January 4th, 2012 at 23:41
“Uważam, że w Polsce AD 2012 mężcyźni są bardziej dyskryminowani. Ale tego nie przyznasz”
E tam, chętnie ci przyznam, jeśli to jakoś udowodnisz. Na razie to kobiety mniej zarabiają, to kobiety są lustrowane pod względem potencjalnej ciąży, to przemoc wobec kobiet jest problemem. Ale wiesz, mogę nie widzieć jakichś ogromnych problemów społecznych, oświeć mnie.
“Weźmy chociaż strój.”
Albo wiesz co, nie.
January 4th, 2012 at 23:43
“Natomiast mężczyźni w kobiecych rolach i zawodach będą zawsze obiektem drwin ze strony kolegów, podśmiechówek ze strony feministek a nawet przyczyną braku szacunku ze strony partnerki (choć oficjalnie będzie temu zaprzeczać).”
Muszę to opowiedzieć wychowawcom w przedszkolu mojego syna, pośmiejemy się, aż nam szwy puszczą.
January 4th, 2012 at 23:43
Rafał, czas chyba zamknąć wątek.
January 4th, 2012 at 23:44
@werrnerr
“Natomiast mężczyźni w kobiecych rolach i zawodach będą zawsze obiektem drwin ze strony kolegów, podśmiechówek ze strony feministek a nawet przyczyną braku szacunku ze strony partnerki (choć oficjalnie będzie temu zaprzeczać).|
Podśmiechówek feministek? A w życiu. Reszta pewnie prawda, ale pretensje proszę kierować na adres naszej patriarchalnej kultury, w której co kobiece nie zasługuje na szacunek (mimo fałszywych zapewnień o szanowaniu pracy domowej i opieki nad dziećmi). Zacznijcie naprawdę szanować kobiety, to automatycznie uszanujecie mężczyznę, który w czymś (ubraniu, pracy, roli) kobietę przypomina.
“Zostaw tego biednego Kopernika! Nie mam pojęcia o jego biografii, nie wiem czy ani jak mu grożono. ”
No wreszcie się przyznałeś. Następnym razem nie zmyślaj o czymś, o czym nie masz pojęcia.
January 4th, 2012 at 23:47
Przykład stroju jest śmieszny i niepoważny? Strój świadczy o kulturze, moralności i kondycji społeczeńśtwa. Zobacz na korporację. Facetów obowiązują ścisłe reguły dotyczące stroju. Wolność objawia się ekstrawaganckimi spinkami do mankietów. A teraz popatrz na kobiety w podobnej sytuacji. A potem się śmiej, że przykład niepoważny.
P.S. Mówiąc korporacja, nie mam na myśli McDonald’s.
January 4th, 2012 at 23:52
Rzeczywiście to już jest wykończeniówka. Dogaszę wątek o 1:00, więc proszę o ostatnie argumenty, a potem wchodzi ekipa sprzątająca.
January 4th, 2012 at 23:53
“Przykład stroju jest śmieszny i niepoważny?”
Tak, albo jesteś trollem, albo jesteś kompletnym idiotą. Ciągle się zastanawiam.
“Zobacz na korporację. Facetów obowiązują ścisłe reguły dotyczące stroju. Wolność objawia się ekstrawaganckimi spinkami do mankietów. A teraz popatrz na kobiety w podobnej sytuacji.”
No chyba sobie żartujesz, corporate dress code nie obowiązuje kobiet? Może się powtórzę, ale:
http://d37nnnqwv9amwr.cloudfront.net/photos/images/original/000/131/351/eb6.jpg?1307463786
January 4th, 2012 at 23:58
Zawiera więcej opcji. Na przykład spódniczka do kolan lub spodnie. Żakiet lub koszula. Możliwych krojów jest nieskończenie wiele w porównaniu do męskiego garnituru.
January 5th, 2012 at 0:01
A więc cieszcie się, drogie panie. Być może mniej zarabiacie i padacie ofiarami męskiej przemocy, ale za to możecie iść do biura w spodniach albo w spódnicy, a my musimy w spodniach.
To jest takie głupie, że to musi być trolling. Przepraszam, dałem się złapać. Żegnam i do zobaczenia przy okazji następnego śmiesznego rysunku lub kolejnego celnego spostrzeżenia socjologicznego Gospodarza.
January 5th, 2012 at 0:05
Jak to kończymy? Ja dalej się nie dowiedziałam, kto był w szeregach rozwścieczonych feministek występujących przeciw Łepkowskiej ani kto chciał utopić Kopernika. Smuteczek :(
To tak podsumowując: warto poczytać trochę o stereotypach. Warto poczytać o różnych społeczeństwach dzisiejszych i dawniejszych (żeby nie powtarzać mitów o naturalnych predyspozycjach do zajmowania się kilka lat jednym dzieckiem; a także żeby zobaczyć jak wiele innych rzeczy, które uważamy za wrodzone, w istocie jest wynikiem wychowania). Warto poczytać wpis trystero, który linkowałam wyżej (żeby nie powtarzać mitów o muzułmanach, którzy przyjdą i nas zjedzą).
January 5th, 2012 at 0:12
Trollingiem nazywasz merytoryczne argumenty? Uciekasz, bo nie masz odpowiedzi. Wejdź do pierwszego lepszego biura i zobacz: faceci jak w mundurach, kobiety każda jak chce (w granicach dopuszcoznych przez dress code). I może samo to nie jest najważniejsze, ale powatrzam to jest obraz kultury, gdzie kobieta ma wybór, a mężczyzna ma obowiązek.
Co do zarobków, już było wałkowane. W sprawie ofiar przemocy statystyki są jasne: blisko 90% ofiar ciężkich pobić, napadów z pobiciem itp. to mężczyźni. Między innymi dlatego, że stają w obronie kobiet, którym nic się nie dzieje. To dane policyjne, jawne. Każdy może się zapoznać. Ta dysproporcja oczywiście będzie siewyrownywać przez najbliższe lata dzięki feministkom postulującym równouprawnienie w każdej dziedzinie. A męscy feminiści są kiepskim materiałem na bodyguarda.
Ja również życzę miłej nocy i spadam.
January 5th, 2012 at 0:26
Bart, mężczyźni nie są grupą dominującą; kobiet jest tyle samo. Twierdzenie że jedna grupa dominuje, jest dość szowinistyczne, szczególnie że wszyscy mamy takie same prawa (przynajmniej ogólnie takie same). Poza tym werrnerr i ja przytoczyliśmy dużo przykładów na to że mężczyźni również są pod pewnymi względami dyskryminowani. Ja być może będę pracować 2 lata dłużej, a kobieta być może dostanie niższą pensję. Niewykluczone że w przyszłości powstanie ruch przeciwko dyskryminacji mężczyzn, ale teraz nie ma takiej potrzeby, podobnie jak nie ma potrzeby istnienia ruchu feministycznego. Oczywiście, to są tylko moje odczucia, pewnie że niektórzy mogą się oburzać, ja nie widzę takiej potrzeby. Podobnie jak niektórzy widzą potrzebę nawracania ludzi na swoje poglądy (jak np. Ty), a niektórzy (jak np. ja), takowej potrzeby nie widzą. Jeśli feministki pragną jedynie możliwości dokonania przez kobiety wyboru, to już dawno osiągnęły swój cel, i jeśli tego nie zauważają, to im współczuję; bo to znaczy, że zawsze widzą szklankę w połowie pustą. Co do parytetów: nie widzę różnicy pomiędzy wypychaniem kobiety z zawodu górnika, a wypychaniem mężczyzny z zawodu manicurzysty; i tam i tu “wypychanie” polega jedynie na kulturze w jakiej żyjemy i tym, jak nas wychowano, i tę barierę można w łatwy sposób przełamać.
A co do uwagi że jestem jak Sowa Przemądrzała: każdy ma jakieś wady ;) Chodzi o to, żeby starać się je ograniczyć, dlatego wypowiadam się na tym blogu dopiero, gdy już naprawdę nie mogę się powstrzymać.
Dobranoc wszystkim!
January 5th, 2012 at 0:36
“Bart, mężczyźni nie są grupą dominującą; kobiet jest tyle samo.”
No właśnie, jest ich tyle samo, a proporcje płci na stanowiskach kierowniczych czy we władzach państwowych, w radach gminnych itd. są dla nich wybitnie niekorzystne. Albo istnieje jakaś dyskryminacja, albo kobiety są po prostu głupsze i nie nadają się do rządzenia.
“Podobnie jak niektórzy widzą potrzebę nawracania ludzi na swoje poglądy (jak np. Ty), a niektórzy (jak np. ja), takowej potrzeby nie widzą.”
Słuchaj, a nie bolą cię stawy, jak się tak ciągle poklepujesz po plecach?
January 5th, 2012 at 1:00
Bingo padło około godz 20 w pierwszym wierszu, gratulacje!
A dyskusja na takim poziomie, że nie chciałem go niechcący bardziej obniżać (szczególnie podoba mi się sklejenie Kopernika z Galileuszem i nawet może z Bruno - piękne). Kiedyś se pewnie omówię z drogimi znajomymi feminist(k)ami parę rzeczy, parę statystyk, niektóre rozumowania o kosztach i celach społecznych, czy “wybitnie niekorzystne” rzeczy, i inne tematy które tu beztrosko padły; ale może innym razem i nie stojąc w jednym rzędzie z tutejszymi okazami męskiego honoru.
January 5th, 2012 at 1:01
Napisałem ten felieton na szybko, pod wpływem impulsu i dlatego pewnie argumentacja kulała. Wytknięto mi, że nie wyłuszczam jasno swoich poglądów tylko używam figur retorycznych, podaję przesłanki i wyciągam z nich fałszywe wnioski, upraszczam. No ale gdybym przygotował się lepiej, poparł się źródłami, sklarował myśli i zebrał w sobie na poważnie, mucha by nie usiadła i każda próba dyskusji rozbijałaby się o moją kryształową jaźń utrwaloną magnetycznie. Innymi słowy nie byłoby tak ciekawej dyskusji.
Wiem, że nowych przyjaciół sobie tym występkiem nie zjednałem, a kilku starych może straciłem. Cóż, bywa. Pamiętajcie jednak, że jeśli dziesięciu ludzi przekonuje Was do tego samego, to tylko powód, by sprawdzić kto i jak przekonał ich. Dogmaty są od tego, by je analizować, a inni ludzie od tego, by z nimi rozmawiać, niekoniecznie próbując ich przy tym przekonywać do swoich racji.