<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.0.5" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
	<title>Comments on: Zupa bostońska</title>
	<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska</link>
	<description>oficjalna strona autora</description>
	<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 04:03:53 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.0.5</generator>

	<item>
		<title>by: Mariola</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15961</link>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 16:34:51 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15961</guid>
					<description>Panie Rafale, ok.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Panie Rafale, ok.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Rafal Kosik</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15957</link>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 14:58:29 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15957</guid>
					<description>&lt;p&gt;Fakt, powinny być „pory”. Już poprawione.
&lt;/p&gt;
</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Fakt, powinny być „pory”. Już poprawione.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: nosiwoda</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15955</link>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 14:19:35 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15955</guid>
					<description>Mnie ciekawi ten moment:
"Gdy &lt;b&gt;cebula&lt;/b&gt; się zeszkli, dosypujemy dwie-trzy łyżki mąki."
Jaka cebula? Wcześniej i później nie ma mowy o cebuli.

A co do grzybobrania i wędkowania - lubienie tych czynności nie jest obligatoryjne :) Na szczęście. Ja tam wolę zamówić pizzę w mieszkanku niż łomotać się pociągiem o świcie, żeby łazić po lesie i podglądać, co tam która kępa ukrywa. A do morza mam trochę dalej niż rzut beretem, więc...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mnie ciekawi ten moment:<br />
&#8220;Gdy <b>cebula</b> się zeszkli, dosypujemy dwie-trzy łyżki mąki.&#8221;<br />
Jaka cebula? Wcześniej i później nie ma mowy o cebuli.</p>
<p>A co do grzybobrania i wędkowania - lubienie tych czynności nie jest obligatoryjne :) Na szczęście. Ja tam wolę zamówić pizzę w mieszkanku niż łomotać się pociągiem o świcie, żeby łazić po lesie i podglądać, co tam która kępa ukrywa. A do morza mam trochę dalej niż rzut beretem, więc&#8230;
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Rafal Kosik</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15938</link>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 22:17:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15938</guid>
					<description>Nie ma dla mnie bardziej wkurzającej czynności przyrodniczej niż zbieranie grzybów. Gdyby jeszcze te grzyby uciekały i można było do nich strzelać, to może. Na szczęście dostaję grzyby od tych, co lubią zbierać i zbierają więcej, niż im potrzeba. Tak więc grzyby są w spiżarni, ale w tej zupie naprawdę mają być zwykłe chamskie pieczarki.

Staram się przygotowywać i jeść dania z jak najmniej przetworzonych przemysłowo półproduktów - teraz na przykład na piecu CO dojrzewa zakwas na żurek. Jest jednak pewna granica trudności i czasochłonności, po przekroczeniu której wiem, że sięgnę po chińską zupkę z paczki. 

No i nie da się, a przynajmniej ja nie potrafię, pisać textu literackiego z doskoku. Mogę robić inne rzeczy przy okazji, ale nie pisanie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma dla mnie bardziej wkurzającej czynności przyrodniczej niż zbieranie grzybów. Gdyby jeszcze te grzyby uciekały i można było do nich strzelać, to może. Na szczęście dostaję grzyby od tych, co lubią zbierać i zbierają więcej, niż im potrzeba. Tak więc grzyby są w spiżarni, ale w tej zupie naprawdę mają być zwykłe chamskie pieczarki.</p>
<p>Staram się przygotowywać i jeść dania z jak najmniej przetworzonych przemysłowo półproduktów - teraz na przykład na piecu CO dojrzewa zakwas na żurek. Jest jednak pewna granica trudności i czasochłonności, po przekroczeniu której wiem, że sięgnę po chińską zupkę z paczki. </p>
<p>No i nie da się, a przynajmniej ja nie potrafię, pisać textu literackiego z doskoku. Mogę robić inne rzeczy przy okazji, ale nie pisanie.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Mariola</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15937</link>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 21:12:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15937</guid>
					<description>Nie każda Pani Domu ma czas na jesienne grzybobranie/chęci.

Raczej chęci, bo grzybobranie to wspólnie spędzony czas, kanapka, jakieś jabłko, koszyk mały, bądź całkiem maleńki, ogryzek nożyka, który można zgubić bez żalu. Relaks, którego każdemu bez wyjątku potrzeba, kontakt z naturą, leczy wiele ran, naprawdę.  Poza tym może Pan Domu pokieruje w tę stronę, też odpocznie, a może znajdzie prawdziwka giganta? Czasem brakuje impulsu, jakiejś zmiany, nowej energii. Spróbujmy! Z napędem na cztery koła można znaleźć plantacje maślaków złocistych, nam się kiedyś udało w Puszczy Białej. To było święto!

Nie każdy podróżuje tylko po to, żeby smakować wyrzucone na brzeg przez sztorm rybki.

Podróże kształcą, to maksyma stara jak świat. Kształcą z wielu powodów, proces wszak poznawczy, ale najbardziej pozwalają nam sprawdzić samych siebie, nasze przywary ulegają wówczas eskalacji, coś można (trzeba) przecież zmienić. Po sztormach zaś można kupić ( w przyzwoitych cenach, bo po sezonie)  ryby złowione w doskonale dotlenionych wodach, ale także poszukać muszelek, tylko one samotnie błyskają wśród fal. 

Nie każdy jest tak głupi, żeby nie wiedzieć jak przebiega proces produkcji różnych towarów i ile jest szynki w szynce.
…

Nie każdy może sobie w tygodniu pozwolić na wypad nad staw (taki gdzie ryby nie mają tendencji do pływania do góry brzuchem).

Otóż, każdy może, wystarczy jedynie chcieć, a jeśli nie nad staw, to może stawik. Niekoniecznie trzeba łowić samemu.

Tak więc przeciętny, chcący zjeść środowy obiad kucharz-greenhorn może wybrać składniki z regularnego sklepu i wcale nie jeść zupy o smaku podeszwy :)      

Tu się zgadzam, chociaż nie rozumiem obco brzmiącego stwierdzenia, tzn. „kucharz zielonego przylądka”. Przepraszam, nauki nigdy dość?
Poza tym nadużywanie określenia głupi jest po prostu niesmaczne. 

Prawdziwy kurczak to problem, ale nie dla bulionu rybnego.

Bulion gotuje się długo, to prawda, ale gotuje się „sam”. W tym czasie można rozdzialik napisać, bądź przeczytać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie każda Pani Domu ma czas na jesienne grzybobranie/chęci.</p>
<p>Raczej chęci, bo grzybobranie to wspólnie spędzony czas, kanapka, jakieś jabłko, koszyk mały, bądź całkiem maleńki, ogryzek nożyka, który można zgubić bez żalu. Relaks, którego każdemu bez wyjątku potrzeba, kontakt z naturą, leczy wiele ran, naprawdę.  Poza tym może Pan Domu pokieruje w tę stronę, też odpocznie, a może znajdzie prawdziwka giganta? Czasem brakuje impulsu, jakiejś zmiany, nowej energii. Spróbujmy! Z napędem na cztery koła można znaleźć plantacje maślaków złocistych, nam się kiedyś udało w Puszczy Białej. To było święto!</p>
<p>Nie każdy podróżuje tylko po to, żeby smakować wyrzucone na brzeg przez sztorm rybki.</p>
<p>Podróże kształcą, to maksyma stara jak świat. Kształcą z wielu powodów, proces wszak poznawczy, ale najbardziej pozwalają nam sprawdzić samych siebie, nasze przywary ulegają wówczas eskalacji, coś można (trzeba) przecież zmienić. Po sztormach zaś można kupić ( w przyzwoitych cenach, bo po sezonie)  ryby złowione w doskonale dotlenionych wodach, ale także poszukać muszelek, tylko one samotnie błyskają wśród fal. </p>
<p>Nie każdy jest tak głupi, żeby nie wiedzieć jak przebiega proces produkcji różnych towarów i ile jest szynki w szynce.<br />
…</p>
<p>Nie każdy może sobie w tygodniu pozwolić na wypad nad staw (taki gdzie ryby nie mają tendencji do pływania do góry brzuchem).</p>
<p>Otóż, każdy może, wystarczy jedynie chcieć, a jeśli nie nad staw, to może stawik. Niekoniecznie trzeba łowić samemu.</p>
<p>Tak więc przeciętny, chcący zjeść środowy obiad kucharz-greenhorn może wybrać składniki z regularnego sklepu i wcale nie jeść zupy o smaku podeszwy :)      </p>
<p>Tu się zgadzam, chociaż nie rozumiem obco brzmiącego stwierdzenia, tzn. „kucharz zielonego przylądka”. Przepraszam, nauki nigdy dość?<br />
Poza tym nadużywanie określenia głupi jest po prostu niesmaczne. </p>
<p>Prawdziwy kurczak to problem, ale nie dla bulionu rybnego.</p>
<p>Bulion gotuje się długo, to prawda, ale gotuje się „sam”. W tym czasie można rozdzialik napisać, bądź przeczytać.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Famous</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15840</link>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 10:59:40 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15840</guid>
					<description>*mało kto ma CZAS ; P</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>*mało kto ma CZAS ; P
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Famous</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15839</link>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 10:58:59 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15839</guid>
					<description>No właśnie, o to chodzi że mało kto ma czasu lecieć do lasu i zbierać grzyby, więc to normalne, a wgl jest zima jakby ktoś nie zauważył -.-</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No właśnie, o to chodzi że mało kto ma czasu lecieć do lasu i zbierać grzyby, więc to normalne, a wgl jest zima jakby ktoś nie zauważył -.-
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Rafal Kosik</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15829</link>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 02:25:42 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15829</guid>
					<description>Mam w spiżarni dwa słoiki grzybów suszonych, ale tu akurat muszą być pieczarki. A przygotowanie bulionu rybnego to drugie tyle czasu, co cały ten przepis na zupę. Urealniam więc przepis, żeby komukolwiek chciało się to zrobić. Nie lubię sztucznych smaków, redukuję sztuczne składniki do minimum. Niestety właśnie bulion jest jednym z najbardziej upierdliwych w przygotowaniu półproduktów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam w spiżarni dwa słoiki grzybów suszonych, ale tu akurat muszą być pieczarki. A przygotowanie bulionu rybnego to drugie tyle czasu, co cały ten przepis na zupę. Urealniam więc przepis, żeby komukolwiek chciało się to zrobić. Nie lubię sztucznych smaków, redukuję sztuczne składniki do minimum. Niestety właśnie bulion jest jednym z najbardziej upierdliwych w przygotowaniu półproduktów.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Taka jedna</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15828</link>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 02:15:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15828</guid>
					<description>Jest pewien problem, jeśli do morza jest 350 km...
A do Bostońskiej - tylko pieczarki, to właśnie ma być ten smak. Tylko lepiej wysmażone niż te na zdjęciu. 
Bez kostek - no jasne, byłoby cudownie. Tylko kto i kiedy widział w Warszawie prawdziwego kurczaka?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jest pewien problem, jeśli do morza jest 350 km&#8230;<br />
A do Bostońskiej - tylko pieczarki, to właśnie ma być ten smak. Tylko lepiej wysmażone niż te na zdjęciu.<br />
Bez kostek - no jasne, byłoby cudownie. Tylko kto i kiedy widział w Warszawie prawdziwego kurczaka?
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>by: Dziebak</title>
		<link>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15825</link>
		<pubDate>Sat, 30 Jan 2010 00:10:20 +0000</pubDate>
		<guid>http://rafalkosik.com/zupa-bostonska#comment-15825</guid>
					<description>Nie każda Pani Domu ma czas na jesienne grzybobranie/chęci.
Nie każdy podróżuje tylko po to, żeby smakować wyrzucone na brzeg przez sztorm rybki
Nie każdy jest tak głupi, żeby nie wiedzieć jak przebiega proces produkcji różnych towarów i ile jest szynki w szynce.
Nie każdy może sobie w tygodniu pozwolić na wypad nad staw (taki gdzie ryby nie mają tendencji do pływania do góry brzuchem)

Tak więc przeciętny, chcący zjeść środowy obiad kucharz-greenhorn może wybrać składniki z regularnego sklepu i wcale nie jeść zupy o smaku podeszwy :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie każda Pani Domu ma czas na jesienne grzybobranie/chęci.<br />
Nie każdy podróżuje tylko po to, żeby smakować wyrzucone na brzeg przez sztorm rybki<br />
Nie każdy jest tak głupi, żeby nie wiedzieć jak przebiega proces produkcji różnych towarów i ile jest szynki w szynce.<br />
Nie każdy może sobie w tygodniu pozwolić na wypad nad staw (taki gdzie ryby nie mają tendencji do pływania do góry brzuchem)</p>
<p>Tak więc przeciętny, chcący zjeść środowy obiad kucharz-greenhorn może wybrać składniki z regularnego sklepu i wcale nie jeść zupy o smaku podeszwy :)
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
</channel>
</rss>

